29 mar 2012

Miłość od pierwszego wejrzenia

Pamiętam jak kiedyś na zajęciach z angielskiego rozmawialiśmy o miłości od pierwszego wejrzenia. Odpowiedziałam wtedy, że nie doświadczyłam takowej i raczej w nią nie wierzę.

***

W korytarzu jednej z krakowskich szkół tańca leżą kolorowe pufy wypełnione "groszkiem". Po kilku godzinach spędzonych na uczelni uwielbiałam na nich odpoczywać, przeglądając kolorowe czasopisma i chrupiąc paski pokrojonej papryki. Te chwile relaksu w oczekiwaniu na zajęcia z tańca brzucha zakłócały mi intensywne i bardzo głośne rytmy dobiegające z sali tanecznej. Obiektywnie- pobudzające do życia. Ale gdy przez niedomknięte drzwi przesuwne widziałam to co dzieje się na sali, myślałam tylko "Jak można się tak z własnej, nieprzymuszonej woli męczyć?!". Z lubością uznawałam wyższość moich zajęć zdominowanych przez radosne pobrzękiwanie monetek na pasach wokół bioder. Nie mogłam się doczekać, aż te ich zajęcia zaczną zmierzać ku końcowi i usłyszę tę kojącą piosenkę*:


*pierwsze wersy tekstu... Czy to przypadek?

***
 
Telefon od koleżanki: "Beatka, na [jednym z serwisów zakupów grupowych] jest karnet na zumbę za 99 zł na 3 miesiące! Kupmy sobie taki, co Ty na to?". Moja pierwsza myśl to "Za jakie grzechy?", ale atrakcyjność oferty, 100 dni do bikini i takie tam skłoniły mnie jednak do zakupu.

***

Przed drzwiami stoi spora grupa kobiet, w większości w moim wieku. W rękach kluczyki od szafek, butelki z wodą mineralną i ręczniki papierowe. "O nie, więc jednak będziemy się pocić". Wchodzi młoda, wysportowana dziewczyna-instruktorka. Podążamy za nią, a nim sala zdąży się wypełnić po brzegi, z głośników uderzają soczyste bity. I ..."jest impreza!" jakby to powiedział mój nastoletni brat!
Podczas zajęć uśmiech nie schodzi mi z twarzy! Chciałabym mieć w ciągu dnia tyle energii ile prowadząca podczas zajęć! Nie przestaję myśleć o tym, że gdyby nauczyciele wuefu tak promienieli entuzjazmem, to może nawet polubiłabym siatkówkę ;-) Im bardziej angażuję się, tym mocniej zadziwiam samą siebie, że mogę tak szybko przebierać nogami i to w skomplikowanych kombinacjach.

***


Jak wiele osób, pisząc prace mam w zwyczaju szukać mądrych słów mądrych ludzi, aby dały one pozytywne światło na resztę moich słów. Teraz poszukałam czegoś na zakończenie.
"Miłość od pierwszego wejrzenia to najbardziej rozpowszechniona choroba oczu".

Rzekł to Gino Cerr, ale równie dobrze mógł to powiedzieć mój Diogenes z przystanku autobusowego. 
Jaki z tych słów wniosek? Chora nie jestem, gdyż nie zakochałam się w zumbie widząc jak wyglądają zajęcia. Dopiero od zaangażowanego uczestnictwa w nich zakiełkowało uczucie ;-)


***

I co z tą miłością od pierwszego wejrzenia- istnieje czy nie? ;-)


7 komentarzy

  1. Ciekawe, czy będzie pojedynek belly kontra zumba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama po moich entuzjastycznych opisach zajęć też się zapytała o to. A ja nie myślałam w ten sposób ani chwili! Zumba to dla mnie (póki co ;-) ) świetna zabawa i możliwość intensywnego spalania kalorii. A belly to sztuka!

      Usuń
  2. Eh, fajnie że się zajawiłaś :)
    Ja wolę siłownię i treningi cross fit - ostatni krzyk mody sal treningowych ;)
    Polecam. Jak nie wiecie o co chodzi to zapraszam na tragi-farsę w moim wykonaniu albo na youtube :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to jest ten trening z tymi piłkami (podobnymi do lekarskich) to gratuluję, że w Twoim wykonaniu to jest tragi-farsa. W moim byłaby to śmierć ;)

      Usuń
  3. eh... mysle ze siatkowki nigdy bys nie polubila :D

    OdpowiedzUsuń

TOP