8 kwi 2012

Jak nie przytyć podczas świąt?


Pamiętam pewną rozmowę na gadu-gadu z moją przyjaciółką podczas świąt, chyba z 7 lat temu.

K.: obżarłam się jak dzika świnia!
Ja: a może jak dzika locha?
K.: hahahahahaha <i ten sławny emotikon wyrażający płacz ze śmiechu>

Z tego oto błyskotliwego dialogu wynikło często używane przez moje wspaniałe rówieśnice określenie, do którego dołączyła potem chyża łania i jeszcze inne sympatyczne zwierzątka.


Niestety chyba niewielu z nas może powiedzieć w czasie świąt, że czuje się niczym chyża łania.

źródło

Porady odpowiadające na pytanie będące tytułem tego posta: "Jak nie przytyć w czasie świąt?" są chyba znane wszystkim, którzy miewają problemy z wagą. 
Śmietanę 30%  do zabielania zup zastąp 12-stką.
Połowę porcji majonezu do sałatki warzywnej zastąp beztłuszczowym jogurtem.
Na deser zamiast ciasta podaj lody.
Przeżuwaj każdy kęs 30 razy- dzięki temu szybciej się najesz.
Zamiast objadania się przy stole zaproponuj rodzinie wyjazd w góry lub chociaż szybki spacer.
Możesz jeść wszystko, ale tylko po odrobinie.

Etc.

No cóż... Gdy zaproponowałam mojej rodzinie, że zamiast mazurka z kajmakiem, chałwą i orzechami włoskimi upiekę coś innego (nawet nie ze względów dietetycznych- ostatnio rzadko piekę, więc miałam ochotę wypróbować jakiś nowy przepis), to gorąco zaprotestowali. Drażniłam się też z nimi, że zmodyfikuję trochę przepis na tradycyjny sernik babci Aliny* i przygotuję go z sera 0% tłuszczu, bez masła, ze słodzikiem i otrębami zamiast mąki**. 
Gdy pomyślę o bożonarodzeniowej zupie grzybowej z jogurtem to... nawet nie potrafię sobie jej wyobrazić! Nie można w ten sposób bezcześcić tradycyjnych przepisów!
Aktywne spędzanie świąt brzmi wspaniale, ale istnieją pewne przeszkody, aby to robić. Choćby brzydka pogoda (taka jak zapowiadają na tegoroczne święta).



Moje metody na to, aby nie czuć się ociężale w czasie świąt i po nich:

1. Elastycznie trzymam się mojego normalnego, dietetycznego rozkładu posiłków.

Co oznacza elastycznie?
  • Jem posiłki w tych godzinach co zwykle, ale oczywiście gdy tradycyjne Śniadanie Wielkanocne (co jest właściwie solidnym obiadem) w mojej rodzinie jemy o 13, to nie czekam do 14.30 z rozpoczęciem posiłku ;-).
  • Nie opuszczam posiłków, żeby później nie rzucić się na wspomniane Śniadanie, kolację wigilijną itp...
  • ...ale zwykle rezygnuję z węglowodanów i jem same warzywa i białko.
2. Spośród świątecznych dań staram się wybierać te, które są najmniej pyszne i jeść ich mało aby zostawić sobie miejsce na te, bez których nie wyobrażam sobie świąt.

3. W miarę możliwości stosuję zasadę jednego talerza, opisaną w tym poście.

4. Moja rodzina nie jest chętna do wspólnych spacerów i aktywności fizycznej (wielka szkoda!). Myśląc o swojej figurze, a jednocześnie starając się spędzić w tych świątecznych dniach jak najwięcej czasu z bliskimi, angażuję się w różne domowe czynności. Odkurzanie pod stołem, ładowanie i rozładowywanie, ładowanie i rozładowywanie (powtórzenie celowe) zmywarki, przygotowywanie świątecznego stołu też zapewnia pewną porcję ruchu. Nie jestem jednak zbyt egoistyczna- pozwalam się innym domownikom też trochę poruszać przy tych czynnościach ;-).

5. Po świętach (i w miarę jak kończą się wszystkie świąteczne dania) płynnie wracam do normalnego jedzenia. Myśli w stylu:"ok, wracam do diety od jutra/przyszłego poniedziałku, a dzisiaj sobie jeszcze pofolguję" to sabotowanie własnych celów.

6. Rozkoszuję się tymi pysznościami, które przygotowywane są zwykle tylko raz w roku i staram się jak najlepiej doświadczać świąt. Trwają one przecież tylko kilka dni i z odrobiną rozsądku trwałe ubytki na zdrowiu nam nie grożą :-).



*Który przygotowuję korzystając z czarnego zeszytu z zatłuszczonymi, wymiętymi stronami, bezcennymi przepisami i jeszcze bardziej wartościowymi uwagami. Jeśli w jakimś domu nie ma takiego zeszytu to najwyższy czas go założyć!
** Faktycznie posiadam taki przepis na sernik.

9 komentarzy

  1. Ja już się przyzwyczaiłam do nieobżerania w święta. Wystarczająco dużo jem na co dzień żeby jeszcze w świąteczne dni się dopychac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też od kilku świąt udaje się opanować chęć jedzenia wszystkich pyszności w dużych ilościach. Czuję się z tym o wiele lepiej psychicznie i fizycznie.

      Usuń
  2. Zostałaś dodana do spisu blogów o odchudzaniu. Dziękuje za banner

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za dodanie i również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja i moja siostra (cytowana w poście) znalazłyśmy inny sposób: my świąt nie obchodzimy to i nas święta nie obchodzą! trochę radykalne, ale w walce o Nową Siebie skuteczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie to jest super metoda! polecam, wyjazd na zgrupowanie capy do hamburga, to maksem obzarstwa moze byc kebab z kurczaka, albo kawa z maca :D

      Usuń
    2. No,metoda bardzo radykalna. Katarzyna Miller byłaby z Was dumna (był taki artykuł w Zwierciadle: "Nie bój się świąt bez rodziny"- grudzień 2009). Każda metoda jest dobra, gdy jest skuteczna :)

      Co do kawy to już pomyślałam, że zamiast ciasteczka to maca- pieczywo, nie, że z McD.

      Usuń
  5. Wreszcie jakieś konstruktyne rady a nie powtarzanie w kółko tego samego! Dzięki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - w końcu przetestowane na mnie samej :)

      Usuń

TOP