23 maj 2012

Bananowa pianka

Hormony radości i urody życia- tak podobno Francuzi określają banany. I mają rację, bo czasem mam przemożną ochotę na ten kremowy i wyjątkowo słodki owoc. Wiadomo, że nie figuruje on na czołowych miejscach list produktów wskazanych na diecie odchudzającej, ale z mojego doświadczenia wynika, że czasem warto go zjeść. Podobnie jak czekolada, ma dużo magnezu, potasu i pobudza wydzielanie serotoniny- to są dane potwierdzone naukowo.  A praktyka? Od listopada nie zjadłam ani kawałeczka czekolady, bo prawdopodobnie jestem na nią uczulona, a jakoś żyję ;-) Przetrwanie, zwłaszcza podczas kobiecych dni, zawdzięczam w dużym stopniu bananom.

Polecam te owoce w tej wersji, jako lekką bananową piankę.


Składniki (na 4 porcje)
  •  0,5 kg bananów (waga bez skórki, są to ok. 4 owoce)
  • pół opakowania (37,5 g) galaretki cytrynowej
Przygotowanie: Galaretkę rozpuść w 1/4 szklanki wody, odstaw  dosłownie na chwilę w chłodne miejsce. Banany obierz i za pomocą malaksera lub blendera rozdrobnij na gładką masę, w tym samym czasie dolewając galaretkę. Dłuższe miksowanie gwarantuje puszystość deseru.
Przełóż piankę do pucharków. Możesz się nią delektować od razu, ponieważ galaretka bardzo szybko tężeje.


Uwagi:
1. Inspiracją dla tego deseru jest Bananowiec Babci Krysi- babci mojej przyjaciółki. I tak naprawdę jest to okrutna profanacja tego przepisu- trochę ciężko mi żyć z tą świadomością ;-) Ale mam nadzieję, że w tym przypadku cel uświęca środki...
2. Drugą połowę opakowania galaretki można rozpuścić w połowie szklanki wrzątku, wylać do płaskiego naczynia, a po zastygnięciu pokroić w kwadraty i udekorować nimi deser.

13 komentarzy

  1. banany to moje ciche uzależnienie! nigdy nie wymieniłabym ich jako swojego ulubionego owocu, a jednak to na nie mam najczęściej ochotę i najczęściej też je zjadam ze wszystkich owoców :) pianka wygląda super, w ogóle bardzo lubię Twoje przepisy. ale galaretka pewnie ma być słodzona? w sumie nie wiem nawet, czy istnieje niesłodka galaretka, nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli często jadasz banany, to może po prostu świadczy to o mądrości Twojego organizmu- mają tyle wartości odżywczych, że chce je wszystkie dla siebie :) Ja bardzo wierzę w to, że organizm komunikuje nam co najbardziej potrzebuje.
      Pamiętam, że kiedyś była dostępna galaretka bez cukru, ale od dawna jej nie widziałam. Sprawdziłam w internecie teraz, i niestety na polskim rynku już jej nie ma. Może dlatego, że była droższa, czego nie rozumiem ;/ Hmm, może w almie udałoby się zdobyć taką, albo w jakimś sklepie ze zdrową żywnością.
      Miło mi słyszeć, że lubisz moje przepisy, to motywuje!

      Usuń
    2. dobrze, gdyby tak było - bo mój organizm ma ostatnio ochotę tylko na warzywa i kurczaka :))) spróbuję faktycznie znaleźć w almie, a jeśli mi się nie uda, to kupię zwykłą galaretkę - odstępstwo od diety raz na kilka tygodni jest według mojego światopoglądu mile widziane, a na pewno nie zdecyduję się na "zwykłe" słodycze :) poza tym, bardzo podoba mi się pomysł z tą pianką, bo kiedyś bardzo często jadłam deserki z owoców i galaretki wymieszanej z jogurtem naturalnym (pycha!)
      szkoda tylko, że piszesz tak rzadko :D

      Usuń
    3. To napiszę Ci, że ja w ostatnim tygodniu z powodu pewnych kłopotów z żołądkiem jadłam głównie przeciery owocowe Gerbera i pieczywo lekkie wasa (czyli węglowodany i cukry), więc teraz dla odmiany CHODZI za mną masło i tłusty ser żółty!
      Co do galaretki to rzeczywiście nie warto popadać w przesadę, trzeba jeść żeby żyć, a nie odwrotnie. I podobno żelatyna jest dobra dla włosów. Podpowiem jeszcze, abyś kupiła z dr Oetker'a, bo na opakowaniu jest napisane, że zastosowano naturalne barwniki- mam nadzieję, że to prawda ;) A z galaretki i jogurtu to pewnie wychodzi takie ptasie mleczko! Nigdy tak nie jadłam, ale wyprobuję. Heh, no za rzadko piszę, wiem... W wakacje się poprawię :P

      Usuń
    4. trzymam Cię za słowo, chociaż do wakacji kawał czasu :D kurczę, powiem Ci, że ja nie lubię ani masła, ani sera żółtego (chyba, że na pizzy, ale to też w ostateczności) - ale jeśli pozwolisz sobie na nie w rozsądnych ilościach, to świat się nie zawali, Twoje odchudzanie też nie :))) zwłaszcza, że zjadasz takie pyszne, niskokaloryczne deserki!

      Usuń
  2. Mniam! Moja mama kazała jutro to dla siebie zrobić :)
    Widzę, że czytasz książkę "Marzenia i tajemnice"..dostałam ją na urodziny i nie wiem jak się do niej zabrać...
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że posmakuje Twojej mamie :) IT obie!

      Czytam, a właściwie to słucham książki p. Wałęsy- udało mi się ją wypożyczyć w formie audiobooka. I dzięki temu jestem w 5 rozdziale, bo w książce póki co mało się dzieje, dużo jest opisów i dla osoby w moim wieku mogą wydawać się one zbędne. Ja uwielbiam jednak czytać wszelkie biografie, a wywiad z p. Danutą, który ukazał się w Twoim Stylu przed wydaniem książki bardzo mnie do niej zachęcił. Póki co najważniejsza nauka z tych stron, które już przeczytałam to taka, że niezależnie od warunków naprawdę warto marzyć i nie obchodzić się ze sobą zbyt delikatnie ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Mniami, smaczny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oo bananowiec Babci Krysi :) i to w o wiele szybszej wersji! a na bananowiec w wersji oryginalnej może wybierzemy się WE wakacje? jak się skończą wreszcie miesiące naszej udręki ;P ;)
    w ogóle super przepis i notka na temat, o który Cię pytałam ostatnio w mejlu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię jeszcze kiedyś taką wersję z pianką cytrynową i galaretką na wierzchu. Ale na wersję oryginalną to bym się TAK CHĘTNIE wybrała! I na omleciki z serkiem- jak robię sama to nigdy mi takie pyszne nie wychodzą :( Cieszę się, że coś Ci się "sprzydało" z tych info :)

      Usuń
  5. o rany jakie to musi byc dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to uwielbiam! Można też eksperymentować z różnymi galaretkami. Dobre jest z wiśniową albo brzoskwiniową.

      Usuń

TOP