27 sie 2012

momo bar- Kraków


Wysiadając na przystanku autobusowym "Stradom" często miałam ochotę zjeść coś w barze momo, głównie ze względu na słowo "organiczny" widniejące na witrynie tego miejsca (oraz dlatego, że  przezwisko Momo nadałam mojej koleżance ;-) ). Kilka razy nawet spoglądałam na menu, ale stwierdzałam, że samymi węglowodanowymi potrawami się chyba nie najem. Będąc jednak w okolicy w porze obiadowej stwierdziłam, że zaryzykuję, bo trzeba przyznać, że nazwy dań brzmią dość intrygująco. 

Bar mieści się w starej krakowskiej kamienicy. Wnętrze jest pomalowane na ciepłe kolory, ozdobione orientalnymi dodatkami i wzorami. Okrągłe drewniane stoły zapraszają, aby wpaść tu ze znajomymi. Co ciekawe, miejsce to jest przyjazne zwierzętom (wiem, że dla niektórych osób jest to ważne, osobiście nie jestem zwolenniczką), a na tablicach korkowych przyczepionych jest wiele ulotek reklamujących szkoły jogi, różne warsztaty rozwojowe itp. 


Nad ladą chłodzącą z sałatkami i chłodnymi daniami znajduje się tablica z menu. Dominują potrawy wegańskie i wegetariańskie o orientalnie brzmiących nazwach. Przykładowe pozycje to np. tybetańskie pierożki z warzywnym nadzieniem, Masala dosa czyli indyjskie naleśniki wypełnione ziemniakami i ziołami, podawane z zupą sambar i ostrym sosem orzeszkowym, pełnoziarniste naleśniki zarówno na słodko (z bananem, melasą, migdałami), jak i słono (ze szpinakem, musem z fasoli, tofu). Oprócz tego różne rodzaje ciast i oczywiście dania dnia. A wszystko to solidnie doprawione przyprawami, których intensywny zapach unosi się w powietrzu. Poniżej znajduje się zeskanowana ulotka, w języku angielskim.

Kliknij, aby powiększyć
Kliknij, aby powiększyć
A co ja wybrałam dla siebie? Pełnoziarniste naleśniki z pikantnym musem z fasoli (zależało mi oczywiście na białku), do tego wybrałam również ostry sos orzeszkowy. Zamówiłam też dodatkowo talerzyk warzyw, które smakowały tak, jakby były przygotowywane na parze (nie zapytałam, bo była kolejka). Smak- określiłabym go jako ciekawy. Naleśniki były bardzo chrupiące, nadzienie delikatnie pikantne. Spodziewałam się trochę innego smaku po sosie- takiego jak masło orzechowe. A był on bardziej rzadki i kwaskowaty. Ogólnie- fajnie jest czasem spróbować czegoś nieznanego- to było chyba moje drugie spotkanie w życiu z kuchnią indyjską.


Jak oceniam to miejsce pod względem odpowiedniości dla osób na diecie odchudzającej (więcej na ten temat w tym poście )?
  • W menu przeważają potrawy wegańskie, z dużą zawartością węglowodanów złożonych: naleśniki pełnoziarniste, brązowy ryż oraz warzywa. Aby zapewnić sobie większą zawartość białka w posiłku, powinniśmy wybrać danie zawierające np. soczewicę, fasolę lub tofu. Ja po  naleśnikach byłam najedzona tak długo, jak zwykle.
    Dodatkową zaletą są przyprawy zawarte w potrawach- kardamon, imbir, chili, cynamon itp., które wspomagają odchudzanie.
  • Najdroższa pozycja w menu kosztuje 19 zł, inne przykładowe ceny to: naleśniki- 12 zł, porcja sałatki- 5 zł, ciasta- 6-7 zł. 
  • Czas realizacji zamówienia- bardzo szybki.
  • Klimat miejsca odpowiedni zarówno dla osób chcących zjeść posiłek samotnie, jak i w większym towarzystwie.
Podsumowując: miejsce to jest odpowiednie oczywiście dla wegan i wegetarian, ale także dla osób chcących odkrywać nowe smaki i zapachy- także na diecie! 

5 komentarzy

  1. Chętnie spróbowałabym Carrot chocolate cake :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jadłaś zwykłe ciasto marchewkowe? Ja jadłam tylko w kapkejku. Planuję też sama zrobić, bo uwielbiam marchewkę w każdej postaci poza taką z rosołu ;)

      Usuń
  2. Nie wiem czy to 'moje' smaki, ale chyba warto zajrzeć i spróbować, te ciacha całkiem ciekawe:)

    (a poza tym nazwa zobowiązuje...;) aż się zaśmiałam na widok tego posta:D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ciasta bardzo kusząco wyglądają tam- tak zdrowo! A co do nazwy- chyba od 8 lat planowałam tam wejść właśnie ze względu na nazwę :D

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że nie zapomnę o tej restauracji przy okazji następnej wizyty w Krakowie :) Wszystko brzmi bardzo smakowicie - jeszcze nigdy nie jadłam w tego typu miejscu :)

    PS. Bardzo, ale to bardzo polecam zrobienie sobie takiej sesji zdjęciowej ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP