11 lut 2013

Gorąca relacja z "Zakochanego Foodstocku"

W lutowy dzień, gdy cały Kraków pokryty był grubą warstwą śniegu, klub Fabryka postanowił rozgrzać nas organizując już po raz trzeci Foodstock. Jest to impreza polegająca na tym, że różne knajpki, restauracje i wytwórcy ciekawych smakołyków przygotowują małe porcje tego, co mają najlepszego do zaoferowania, a uczestnicy- w zamian za wykupione wcześniej kupony o wartości 5 zł- mogą je skosztować.


Wybierając się na to wydarzenie chciałam przede wszystkim poznać nowe i ciekawe miejsca w Krakowie, gdzie mogłabym zjeść coś zdrowego, lekkiego, a zarazem smakowitego i niebanalnego. Śledząc informacje o tej i poprzednich edycjach Foodstocku zauważyłam, że większość wystawców oferuje jedzenie właśnie w tym duchu. I nie zawiodłam się! Od razu po wejściu do Fabryki moją uwagę przykuło stoisko Spółdzielnia Organic Bar & Take-away. Było ono bogato zastawione tackami z przeróżnymi, domowo wyglądającymi ciastami (czyli takimi, jakie lubię najbardziej), tartami i wytrawnymi przekąskami. Od dziewczyn je obsługujących otrzymałam wyczerpujące informacje na temat tego, z czego przygotowano interesujące mnie wypieki (słyszeliście o lukrze buraczanym?). To tutaj zostawiłam dwa z czterech wykupionych kuponów, a to świadczy o tym, że wszystko tak apetycznie wyglądało! :) Najpierw skosztowałam orkiszowego "obwarzanka" uplecionego z warkoczy w dwóch smakach- z ziołami i suszonymi pomidorami, które kocham. Było to przepyszne- puszyste, a jednocześnie wilgotne ciasto i intensywny smak dodatków. Po bardziej obiadowych daniach z innych stoisk na deser wybrałam marchewkową halavę- ciasto o bardzo treściwej, kremowej konsystencji, maślanym posmaku i z dodatkiem orzechów włoskich. Co prawda na moje pytanie, który z deserów do wyboru jest najbardziej dietetyczny odpowiedziano mi, że na pewno nie ten, ale musiałam go wypróbować usłyszawszy, w jaki sposób się go przygotowuje. Na szczęście kawałek był nieduży i całkowicie zaspokoił moją ochotę na coś słodkiego.




Drugą połowę moich kuponów wykorzystałam przy stoisku Yellow Dog. Czyli na jednym z najbardziej obleganych. Przyznam, że nie jestem szczególną miłośniczką kuchni azjatyckiej. Ale właśnie z tego względu stwierdziłam, że warto spróbować czegoś zupełnie dla mnie nowego, skoro od razu wiem, jak to wygląda i gdyby mi nie smakowało to nie będę musiała zmuszać się do zjedzenia całego talerza, bo tyle zapłaciłam. Wybrałam zupę z kukurydzy i kokosa. Mmm...mniam! Była taka gorąca, intensywna w smaku i wykwintna. Słodka, a zarazem pikantna. Kolejne danie to było całkowite pójście na całość. Postawiłam na to, co brzmiało najdziwniej: naleśniki z krewetkami i rybą. Okazało się, że w środku były jakieś zielone listki, które nadały całości orzeźwiający posmak. Wypełnienie było subtelne w smaku, a całość sycąca mimo tego, że porcja wyglądała na malutką.

Smakowe doświadczenia zarówno przy pierwszym, jak i drugim stoisku były dla mnie wyjątkowe, ale absolutnym odkryciem Foodstocku jest dla mnie Hummus Amamamusi. Nigdy wcześniej go nie próbowałam, ale akurat o Pani przygotowującym ten smakołyk już słyszałam i bardzo chciałam go wypróbować. A jako, że ta edycja tej imprezy nosiła nazwę "Zakochany Foodstock", to... zakochałam się! W hummusie z dodatkiem suszonych pomidorów! Nie mniej pyszny był cytrynowy. Degustacja była darmowa i jak wróciłam z kuponami, aby zakupić sobie pudełeczko do domu to niestety wszystkie już zostały rozsprzedane, i wtedy przesympatyczna twórczyni podała mi koszyk z pieczywem pozwalając wyjeść resztki z miseczki :).


Kończąc tę moją rozentuzjazmowaną relację chcę jeszcze napisać o wyjątkowej zalecie tej imprezy. Jest to możliwość indywidualnego kontaktu z osobami wytwarzającymi te smakołyki. Można się dowiedzieć, z czego się je przygotowuje, dać okazję do pochwalenia się (że np. do ich wyrobu używa się ekologicznych składników, pochodzących ze sprawiedliwego handlu lub zastępuje się zwykły cukier zdrowszymi zamiennikami) lub po prostu wyczuć pasję, jaką ludzie w nie wkładają!

Zachęcam wszystkich do udziału w kolejnych edycjach tej imprezy! Aby się o nich dowiedzieć radzę polubić fanpage Foodstock na facebooku.

12 komentarzy

  1. Moim faworytem był Zielony Talerz - ekologiczne słodkości! Skosztowałam Tofurnika - sernika z tofu. Ideał! Żałuję, że nie skusiłam się na cupcake'i ale mam zamiar nadrobić to w przyszłości (najchętniej jak najszybszej!)
    Foodstock to świetna inicjatywa, bardzo się cieszę, że mogłam spróbować tylu potraw, których normalnie w domu bym sobie nie przyrządziła. Z niecierpliwością czekam na kolejną edycję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, żeTofurnik był naprawdę przepyszny- próbowałam od Gnothi:) Nie za słodki i z taką lekko orzechową nutą.

      Usuń
    2. Halo, tu Zielony Talerz :) Ślicznie dziękujemy za te ciepłe słowa! Bardzo, bardzo się cieszymy, że nasz tofurnik tak Wam posmakował ^^ Wspaniale! Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy: www.facebook.com/ZielonyTalerz !

      Usuń
  2. Fajna sprawa taki Foodstock :) Muszę się kiedyś wybrać na coś podobnego jeśli będzie w okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo polecam. Fajna atmosfera i dużo dobrego jedzenia :)

      Usuń
  3. Jak dla mnie ... raj na ziemi! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prawie, prawie :) A co tam się będzie działo wiosną, gdy nastanie sezon na nowalijki...!

      Usuń
  4. Ja Foodstokiem jestem zachwycona. Hummus Amamamusi to moi kochani wytwórcy najwyższej klasy smaku i zdrowia- burak, pomidor, klasyk, japanelo, marchew... Ja kupiłam 7 pudełek :). W Spółdzielni uwielbiam zdrowe tarty oraz ich paluchy warzywne z menu knajpy. Tartę buraczano- fenkułową wzięlam na wynos :)Żałuje że tym razem do Youmiko Sushi nie doszłam, mmmmm oni są genialni i tacy frywolni w wykonywaniu swych rolek :) No i zgodze się z Gnothi o Zielonym talerzyku- tofurnik pycha, babeczka wege z kremem kokosowym i orzechami na wynos były i pochłonęłam. PYSZOTA !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halo, tu Zielony Talerz :) Ślicznie dziękujemy za te ciepłe słowa! Bardzo, bardzo się cieszymy, że nasz tofurnik i babeczki tak Ci posmakowały ^^ Wspaniale! Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy: www.facebook.com/ZielonyTalerz !

      Usuń
  5. Ooo, 7 pudełek! Ja zamówiłam sobie hummus pomidorowy i odbieram go jutro- nie mogę się doczekać! Ciekawe smakołyki polecasz, zachęciłaś mnie do sushi tą frywolnością wykonania :) Do Spółdzielni na pewno jeszcze trafię, bo mają odpowiadającą mi lokalizację.

    OdpowiedzUsuń
  6. I mnie, największego obżartusa Polski, tam zabrakło?! Świetna idea imprezy!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wiosnę będzie pewnie nowa edycja, więc warto wtedy wybrać się do Krakowa :)

      Usuń

TOP