31 mar 2013

"No zjedz jeszcze kawałek..."

Co roku przed Wielkanocą nie mogę się doczekać tego dnia, gdy całkowicie poświęcę się wypiekom. Folguję wtedy całkowicie swojej pasji do pieczenia i przygotowuję ciasta bez eksperymentowania z mniejszą ilością cukru, tłuszczu czy rodzajem mąki. Zdobię je połyskliwą polewą z przepisu babci, gęstym lukrem i skórką pomarańczową cierpliwie przygotowywaną przez tatę... Dlaczego to robię? Bo chcę, aby te świąteczne dni były wyjątkowe dla mnie i moich bliskich. Bo cieszę się, gdy wszyscy niecierpliwie czekają, kiedy będzie można je zjeść. Bo lubię ten moment, gdy siedzimy z talerzykami w dłoniach i bierzemy do ust pierwsze kęsy. A potem naturalnie skromnie oczekuję pochwał/ uwag / zażaleń (głównie, że dlaczego nie ma więcej). Pieczenie tych ciast jest także moim (słodkim) obowiązkiem, moim wkładem w przygotowania do świąt. Bez nich święta nie byłyby takie same

Rąbek tajemnicy ;)
Trudno nie zauważyć, że te słodkości są czymś więcej, niż tylko smacznymi mieszankami jaj, masła, mąki i cukru. Jedzenie pełni wiele funkcji:
- zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa
- pozwala na okazywanie miłości, troski, opieki
- dostarcza przyjemności
- określa przynależność do grupy (np. religijnej, narodowej)
- potwierdza wspólnotę (rytuały wspólnego spożywania posiłków)
- jest istotnym elementem w relacjach między rodziną a światem (chodzi o zapraszanie, częstowanie innych wyrażające np. otwartość, gościnność, ale też pokazujące status społeczny, materialny)
- obrazuje hierarchię w rodzinie; kto pełni władzę (kwestia dostosowania się do panujących reguł, jedzenia tego, co zostało podane
- potwierdza pozycję w rodzinie; ważności tej roli
Odmowa jedzenia może być związana z wyrażaniem złości, niezależności, opozycji i niezgody wobec ogólnie przyjętych reguł. 

Jak można przeczytać na początku tego posta, wiele z nich realizuję z udziałem moich wypieków.

Ubiegłoroczny hit, czyli "Mięsny jeż" zrobiony ku uciesze moich braci :)
A dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo rozmyślałam sobie ostatnio o tych wszystkich babciach (na czele z moją od strony mamy!), mamach, ciociach (heh, znamienne, że dopiero czytając ponownie  tego posta pomyślałam o dziadkach, tatach i wujkach :) ), które w te święta będą namawiać nas "No zjedz jeszcze kawałek!", "Przecież w święta nie będziesz się odchudzać", "Takie dobre zrobiłam, specjalnie dla Ciebie"... Jak reagujesz w takich sytuacjach? Ja różnie... To zależy głównie od tego, jak dobra jest proponowana rzecz i tego, jak bardzo drugiej osobie zależy na tym, abym coś zjadła. Ale wiele razy bywało, że czułam zdenerwowanie, bo to, czy zjem coś, czy nie, było traktowane wręcz jako wyznanie uczuć. Dopiero podczas swojego odchudzania zauważyłam, że sama postępuję podobnie. Nie czuję się fajnie, gdy ktoś odmawia spróbowania czegoś, co przygotowałam...

Co można w takich sytuacjach zrobić? 
- Przede wszystkim uświadomić sobie to zjawisko. Pomyśleć o tym, ile funkcji spełnia jedzenie, co się z nim wiąże...
- Starać się, aby te funkcje, jakie spełnia (lub nie) jedzenie przy rodzinnym stole, były realizowane w inny sposób. Choćby poprzez publiczne i wyrażone w pięknych słowach uznanie dla babcinych czy maminych wytworów. Taka pochwała moim zdaniem może być dla częstującej osoby milsza, niż prośba o dokładkę.
- Być asertywnym. Choć wiele osób utożsamia bycie asertywnym z słowem "Nie", a to nie jest istota takiej postawy. To raczej "Nie, dziękuję bo...". Warto szczerze uzasadnić odmowę. Moje typowe to "Babciu, dziękuję, ale nie chcę, bo wiesz, że włożyłam już dużo pracy w to, aby schudnąć". " Nie babciu, bo chcę sobie zostawić miejsce na to Twoje pyszne ciasto".
- Z uśmiechem muszę jeszcze napisać, aby nie obciążać winą za własne łakomstwo rodziny. Jak ja to mówię "Nie dajmy się zwariować". Działa to w obie strony: nie liczmy z obłędem w oczach każdej dodatkowej kalorii, a jednocześnie opanujmy się przed wpadnięciem w manię jedzenia.
Jak to zrobić pisałam w ubiegłorocznym poście :)

To zdjęcie zrobiłam w tamtym roku podczas świątecznego spaceru. Też było troszkę śniegu!


Na koniec chciałabym złożyć każdemu mojemu czytelnikowi krótkie życzenia:

Prawdziwego świętowania!
Szczerych uczuć.
Celebrowania wyjątkowych chwil.
Braku fałszu, sztuczności.
Radości.
Wdzięczności.
Wiary. 


Beata
CZYTAJ DALEJ
24 mar 2013

100 dni do bikini (5)- Moje motywujące hasła

Dzięki blogowi Happyholic odkryłam książkę "Projekt Szczęście", a wraz z nią pomysł na własne przykazania szczęścia. (S)tworzenie takich zasad postępowania, które są dla mnie ważne i chciałabym zawsze o nich pamiętać wiele wniosło do mojego życia. Dzisiaj przyszło mi do głowy, że fajnie byłoby mieć takie przykazania odchudzania ;). 

W internecie krąży mnóstwo grafik z motywującymi hasłami. Bardzo lubię je oglądać, ale stwierdziłam, że jeśli sformułuję sama dla siebie takie zdania, to będą one miały na mnie znacznie silniejszy wpływ. Rzeczywiście będą do mnie przemawiać. Zwłaszcza, że wiele z nich krąży po mojej głowie od czasu do czasu.
Usiadłam więc przed pustym dokumentem tekstowym, wybrałam ładną czcionkę, punktator w kształcie serduszka (ach, detale! ;) ) i zaczęłam się zastanawiać nad takimi kwestiami:
- o czym chciałabym zawsze pamiętać w kryzysowych momentach,
- jakie hasła znam i działają one na mnie,
- co działa na mnie jak wiadro zimnej wody.
I w taki oto sposób bardzo szybko powstały moje motywujące hasła. Wydrukowałam je i jeden egzemplarz przyczepiłam do tablicy korkowej, a drugi wsunęłam między strony kalendarza. Mam nadzieję, że spełnią swoją rolę!


Jakie są Twoje motywujące hasła?
CZYTAJ DALEJ
21 mar 2013

Zumba SENTAO- pierwsze wrażenia


źródło


Surowy nauczyciel wychodzi na chwilę z klasy. Uwolnieni spod karzącego wzroku uczniowie spoglądają po sobie i... wyskakują z ławek. Rozbrzmiewa rytmiczna muzyka. Zaczynają tańczyć! Wpada przerażony nauczyciel, próbuje uspokoić nieposłuszną młodzież, ale ich energii nie da się okiełznać...

... albo oglądałam kiedyś taką scenę w jakimś filmie lub teledysku, albo tylko fantazjowałam o czymś takim! W każdym bądź razie podobne skojarzenia wzbudzały we mnie choreografie taneczne z użyciem krzeseł podczas zajęć Zumba Sentao! :) Do czego ono służy? Oczywiście nie do odpoczywania pomiędzy kolejnymi piosenkami!- choć zdaniem Beto Pereza (twórcy zumby) ten program jest polecany dla osób początkujących. Ma ono za zadanie pomóc w wzmacnianiu i rzeźbieniu mięśni, szczególnie ud, pośladków, brzucha i górnych części ciała.


Program Zumba Sentao jest według mnie świetną propozycją zarówno dla zumboholików, jak i dla osób rozpoczynających przygodę z tym rodzajem fitnessu. Układy taneczne z wykorzystaniem krzeseł są relatywnie spokojniejsze- większą uwagę przykłada się do świadomego napinania mięśni i precyzyjniejszego wykonywania ruchów. Wykorzystywane są znane i lubiane przysiady, wypady, skłony. Są one wplecione w tę materię, która sprawia, że zumba jest taka cudowna- żywiołowa, napełniająca radością i energią! Dzięki temu osoby takie jak ja, czyli chodzące tylko na ten rodzaj zajęć (a wiem, że jest takich wiele) mają szansę nie tylko na trening cardio, ale też i na więcej ćwiczeń wzmacniających i modelujących mięśnie. Zresztą obejrzyj poniższy filmik:

Po pierwszych zajęciach usłyszałam kilka opinii, że taka zumba jest gorsza, bo mniej się męczy. Jestem wyczulona na postrzeganie czegokolwiek w kategoriach gorszy/ lepszy. Zumba Sentao jest po prostu nieco inna. Na drugi dzień rzeczywiście poczułam w mięśniach (zwłasza ud i ramion), że działo się coś więcej, więc cel zajęć został zrealizowany!

 Dla tych, którzy chcieliby sobie potańczyć przy krześle w domu mam link z filmikami instruktażowymi: klik!

Czy są wśród Was zumboholicy, którzy już próbowali Zumby Senato?
CZYTAJ DALEJ
19 mar 2013

100 dni do bikini (4)- wypróbowuję nowe zajęcia w klubie fitness

W ramach mojego 100-dniowego projektu zaplanowałam, że wypróbuję 5 różnych zajęć w klubie, gdzie mam karnet open. 
Jak można wyczytać z moich postów, jestem zakochana w zumbie. Odkrycie czegoś cudownego podczas dzisiejszych zajęć spowodowało, że postanowiłam napisać o tym post.Otóż... Z osoby, która na wszelkich zajęciach sportowych stała jak najdalej od oczu wszystkich zmieniłam się w Beatę, która podskakuje w pierwszym rzędzie, o jedną osobę dalej od instruktorki! W dodatku zawsze staram się być wcześniej, aby zająć mój kawałek podłogi! Uświadomienie sobie tej zmiany na dobre jest dla mnie bardzo ważne. Czy i Ty doświadczyłaś czegoś takiego?

Jak można przeczytać w tym poście, pójście na pierwsze zajęcia zumby zaowocowały zdradą ukochanego niegdyś tańca brzucha (a właściwie to rozwodem, ale nie wykluczam jeszcze okazyjnych spotkań. Belly dance dał mi również ogromnie dużo, i napiszę o tym kiedyś). Przyznam, że czuję jakąś absurdalną potrzebę pozostania wierną tym zajęciom. Ale skoro tyle zyskałam dzięki zmianom, to dlaczego by nie spróbować czegoś innego? Choćby dla zasady try something new. A poza tym... mam jednak takie tłumione poczucie, że na innych zajęciach sobie nie poradzę. Padnę ze zmęczenia, nie będę umiała niczego wykonać, a wszyscy staną nade mną i będą się śmiać. 
Dlatego chcę się sprawdzić i na innych zajęciach. Może włączę coś do swojego tygodniowego planu?





Hehe, pierwotnie założyłam, że wypróbuję 4 typy zajęć, ale ponieważ do grafiku dołączyła zumba SENTAO, to dołączę ją do grupy testowanych zajęć (bo już jestem po!) :) Planuję też zajęcia ABT, XCO, Mental Body i Fit Ball (z dużą gumową piłką). Ciekawe wydaje mi się zwłaszcza XCO:


Czy byłaś/-łeś na jednych z tych zajęć? Jakie są Twoje wrażenia? Może masz dla mnie jakieś rady?:)
Jestem też ciekawa, czy chciałabyś/chciałbyś wypróbować jakiś typ aktywności fizycznej ale boisz się, że sobie nie poradzisz?
CZYTAJ DALEJ
13 mar 2013

100 dni do bikini (3)- Policzyłam się ze sobą

Jak już kilkukrotnie wspominałam, mam dietę rozpisaną przez dietetyka. Dzięki temu nie potrzebuję sama sobie komponować zbilansowanych jadłospisów z odpowiednią wartością energetyczną, co jest niewątpliwym ułatwieniem. Dzięki mniej lub bardziej skrupulatnemu stosowaniu się do niej schudłam 14 kilogramów, ale zajęło mi to sporo miesięcy. Przez długi czas w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo czułam się bardzo dobrze, chudłam, a przy tym nie rezygnowałam z normalnego jedzenia i trybu życia. Od kilku dobrych miesięcy jednak nie tylko częściej folgowałam swoim zachciankom, ale też rzadziej wytrzymywałam stan nienasycenia (pisałam o tym więcej tutaj). Nigdy nie czułam się wygłodzona podczas diety, ale nie oszukujmy się- aby chudnąć trzeba wytworzyć w organizmie ujemny bilans energetyczny. Czyli spalać więcej kalorii, niż przyjmujemy ich z pożywieniem. A że ja uwielbiam pracować w nocy, to by uniknąć spadku energii potrzebuję zjeść więcej na kolację (którą i tak jem dość późno, o 20.30, ale bardzo często kładę się spać po 1). Gdy w ciągu dnia zjem jeszcze coś bardziej energetycznego, niż zwykle, to już robi się z tego dodatkowa ilość kalorii, od której nie tyję, ale też nie chudnę. Ostatnio jednak przypomniałam sobie o ważnych liczbach.



Co to są ważne liczby?
  • 500- 1000- tyle kilokalorii (kcal) dziennie należy uszczknąć ze swoich posiłków i/lub spalić, aby chudnąć 0,5 kg do 1 kg tygodniowo
  • PPM (Podstawowa Przemiana Materii)- to ilość energii, która jest niezbędna do utrzymania podstawowych funkcji życiowych organizmu (takich jak oddychanie, praca serca i inne) na czczo, w warunkach zupełnego spokoju fizycznego i psychicznego oraz w optymalnym mikroklimacie [1]. 
  • CPM (Całkowita przemiana materii)- jest to ilość energii, którą nie tylko należy dostarczyć, aby móc przeżyć (zachować podstawowe funkcje organizmu), ale by móc wykonywać dodatkowe aktywności fizyczne (i nie chodzi tu o czas spędzany na ćwiczeniach, ale tryb życia).
Z czystej ciekawości wyliczyłam sobie te parametry i te liczby podziałały na mnie trzeźwiąco.  Z jednej strony, by chudnąć 1 kg tygodniowo, musiałabym jeść o 300 kcal mniej, niż wynosi PPM... Z drugiej strony- moje CPM minus 500 to ok. 1700 kcal, czyli- to się da zrobić! Już samo takie stwierdzenie, że to nie tak mało dobrze podziałało na moją psychikę. Poza tym wiem, że to działa, bo pierwsze 9 kg chudłam właśnie w taki książkowy sposób- 0,5 kg tygodniowo. Uświadomienie sobie tej liczby spowodowało przede wszystkim, że od nowa zwracam większą uwagę na dodatkowe przekąski. Ponadto- wiem, że mogę sobie pozwolić na więcej w dni treningowe. Oczywiście nie jest to jest to jakaś wiedza tajemna, ale czasem trzeba sobie przypomnieć to, co teoretycznie dobrze się zna :)

Warto też mieć na uwadze tę liczbę 500. Nawet pozostając przy takim sposobie odżywiania, jaki umożliwia zachowanie stabilnej wagi, świadomie zrezygnuję z 200 kcal (1 mały batonik) i dodatkowo spalę 300 kcal (np. tak albo tak), a już będę chudnąć 0,5 kg tygodniowo.
Jeśli Cię to przekonuje, polecam zacząć prowadzić dzienniczek żywieniowy, przeanalizować wpisy z 1-2 tygodni i znaleźć te przekąski, z których można zrezygnować, lub zastąpić je mniej kalorycznymi odpowiednikami (podpowiedzi znajdziesz tu, tu i tu).



Czy i Ty policzyłaś/- łeś sobie swoje CPM i PPM? Jaka jest Twoja reakcja? 
Czy taka wiedza może Ci się do przydać?

* Aktywność fizyczna[1]:
Niska- siedzący tryb życia, sport uprawiany rekreacyjnie 2-3 razy w tygodniu
Umiarkowana- praca w ruchu (ale nie typowa praca fizyczna), treningi 3-4 razy w tygodniu
Duża- u pracowników fizycznych i tych, którzy profesjonalnie uprawiają sport


Literatura:
[1] Dąbrowska- Górska, B., Jarzynka, M., Sypnik- Pogorzelska, E.(2012) Dziennik diety. Gliwice: Wydawnictwo Helion
CZYTAJ DALEJ
10 mar 2013

W zakładkach (6), czyli mniej lub więcej o odchudzaniu

  • Infografika o tym, że dzięki ćwiczeniom fizycznym można być nie tylko szczuplejszym i zdrowszym, ale także... mądrzejszym! (Link bezpośredni: klik!)
  •  Lista piosenek, które podwyższą Twoje tętno podczas ćwiczeń :)

źródło
  • Seria piktogramów o źródłach witamin z podziałem na rozpuszczalne w tłuszczach i w wodzie.
  • Kolejna ciekawa infografika- o indeksie glikemicznym popularnych produktów. Według mnie warto wiedzieć, jakie produkty powodują stopniowy wzrost stężenia glukozy we krwi, a tym samym pozwalają długo czuć się sytym. 
  • Jeśli- podobnie jak mi- zachciało Ci się jakiejś wiosennej kuracji oczyszczającej, to przeczytaj ten artykuł
  • Żeby nie było, że w kolejnej edycji zakładek nie ma nic o zumbie, to mam taki artykuł z Newsweeka :)
  • Jak ograniczyć złe nawyki żywieniowe? O tym przeczytasz w artykule przedstawiającym wyniki eksperymentów psychologicznych. 
  •  Nie byle kto, bo profesor Vetulani o związku między wiekiem ojca w momencie spłodzenia syna, a tendencją do nadwagi potomka.
  • Uwielbiam używać wielu przypraw podczas gotowania, dlatego zainteresował mnie artykuł o tytule "Zdrowo dopieprzone". Czy wiesz, że imbir ma działanie przeciwbólowe, szczególnie przy bólu mięśni? 
  • Urocza animacja o tym, jak jesteś wyjątkowa/-y!

CZYTAJ DALEJ
8 mar 2013

100 dni do bikini- Metoda "Tylko dziś" (2)

Słuchając wczoraj audiobooka "Zjedz tę żabę! " autorstwa jednego z czołowych osób zajmujących się zarządzaniem sobą w czasie- Briana Tracy'ego, moją uwagę przykuła pewna metoda, która może być także przydatna podczas odchudzania. Jest o niej wspomniane w takim kontekście: Skoncentruj się na rozwijaniu przyzwyczajeń wiodących do wzrostu wydajności poprzez ciągłe ćwiczenie i powtarzanie, aż staną się Twoją drugą naturą. "Tylko dziś!"- mów jak najczęściej. Nie martw się o zmiany rzutujące na całe życie. Jeśli jakiś zamysł wydaje się dobry, przetestuj go metodą "Tylko dziś". (...) Zadziwi Cię różnica, jaką w Twoim życiu spowodują te dwa słowa.


Zauważyłam, że gdy planuję wprowadzić jakieś zmiany w swoim życiu to często mam takie dziwne przekonanie, że jak zacznę, to będę to musiała już zawsze to kontynuować. Albo- jakaś metoda,  np. zarządzania czasem, bardzo mi się spodoba i zaczynam ją stosować. Prędko okazuje się, że nie pasuje mi ona. Porzucam ją, ale mam poczucie porażki, że to wszystko tak dobrze brzmi, więc czemu ze mną nie współgra? U innych działa, a u mnie nie... Podkreślone w powyższym cytacie słowa rozumiem więc w taki sposób, że jeśli chcę coś wprowadzić coś w życie, to mam prawo do okresu próbnego. Jeśli metoda będzie mi służyć- wspaniale! Jeśli nie- poszukam czegoś innego. Bo ważne- zwłaszcza dla mnie- jest też to, aby w ogóle przetestować jakąś metodę, a nie szukać 15 różnych i dopiero decydować, czy się do nich zacząć stosować. W tym czasie mija już wiele czasu, który mógłby być praktycznie wykorzystany.
  • Chcę wypróbować, czy inny sposób odżywiania będzie mi pasował? Ok, tylko dziś zaplanuję cały jadłospis zgodnie z danymi zaleceniami.
  • Chcę kontrolować to co zjadam- tylko dziś będę prowadzić dzienniczek żywieniowy.
  • Chcę jeść bardziej świadomie- tylko dziś będę postępować tak, jak w tym poście.
  • Chcę zacząć chodzić na zajęcia w klubie fitness- tylko dziś pójdę na zajęcia ABT (nie muszę od razu planować, że będę na nie chodzić co tydzień, bo mogą mi nie odpowiadać)
Tytułowe 100 dni do bikini są dla mnie (między innymi) taki czasem, w którym chcę przetestować różne rozwiązania. Liczę na to, że odkryję jakiś brakujący element, który skatalizuje moje odchudzanie. Chciałabym, abyś i Ty przemyślała (przemyślał) sobie tę metodę. Czy "przemawia" ona do Ciebie? Jak ją rozumiesz?


CZYTAJ DALEJ
5 mar 2013

Ciasto z owocami i musli (pz)


Chciałabym przedstawić dzisiaj moją nową miłość! Wygląd nie jest jest najważniejszy, bo wiadomo, że liczy się przede wszystkim wnętrze. A ono jest tak ciekawe, bogate i... słodkie! Po prostu trudno doszukać mi się w nim wad, bo jest dokładnie taki, jaki chciałam. Nazywa się... Ciasto z owocami i musli.


Składniki (na porcję dla 2-3 osób)
1 dojrzały banan
1 szklanka malin
1/2 jabłka
1/3 szklanki płatków owsianych
2/3 szklanki Musli. Tak jak chcesz (moje składa się z  naturalnego crunchy, amarantusa z miodem, nasionek chia, pyłku kwiatowego, orzechów pecan, morwy białej oraz liofilizowanych malin i porzeczek)
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka miodu
1/2 szklanki mleka (0,5%)
1 małe jajko
ok. 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
szczypta soli

Przygotowanie:
Nastaw piekarnik na 200 stopni. W naczyniu żaroodpornym (moje ma wymiary 15/25 cm) ułóż plasterki banana, wysyp maliny, posyp wszystko połową ilości cynamonu. Okryj folią aluminiową i zapiekaj ok. 15 minut. W tym czasie wymieszaj: płatki owsiane, musli, pozostały cynamon, proszek do pieczenia i sól. W osobnym naczyniu za pomocą trzepaczki dobrze połącz ze sobą: mleko, jajko, miód i ekstrakt z wanilii.

Wyciągnij naczynie z piekarnika, wyłóż na owoce zawartość miski z suchymi produktami i zalej mieszanką mleczno- jajeczną. Na wierzch zetrzyj (najlepiej ze skórką) jabłko. Zapiekaj 30 minut, aż wierzch ciasta się zezłoci  a brzegi staną się chrupiące i będą łatwo odchodzić od naczynia.

Pysznego!

Uwagi:
1. Inspirację dla tego przepisu znalazłam na blogu Czytaj nie pytaj.
2. Orientacyjna wartość kaloryczna całości użytych składników to 860 kcal.

Dziękuję Musli. Tak jak chcesz. za zachęcenie mnie do takiej ciekawej przygody jak tworzenie swojej własnej kompozycji. O samym procesie zamawiania napiszę w kolejnym poście!


CZYTAJ DALEJ
3 mar 2013

100 dni do bikini- Prowadzę dzienniczek żywieniowy (1)


Pierwszą rzeczą, którą postanowiłam wprowadzić w życie w ramach "100 dni do bikini" jest prowadzenie dzienniczka żywieniowego, ale z dodatkowymi rubrykami. Dotychczas, aby kontrolować to, co jem, zapisywałam wszystko w pliku Excela na komputerze. Poszczególne kolumny były oznaczone: śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja, inne, ruch, płyny. Obecnie, zainspirowawszy się metodą Diet Coachingu (opisanej w książce Urszuli Mijakoskiej Diet Coaching), zaczęłam zapisywać też inne informacje. Wygląda to tak:


Dzięki takim notatkom nie tylko można się dowiedzieć, ile faktycznie się zjada i wypija, ale też:
- ile czasu poświęcam na posiłek (jak szybko jem)?
- czy po danym jedzeniu i jego ilości czuję się najedzona? Może to być pomocne w określeniu tego, czy np. jest dla mnie korzystniejsze jedzenie większego drugiego śniadania a mniejszej ilości na obiad, zamiast bycia głodną do obiadu, a po nim- nawet lekko przejedzoną.
- co robię podczas jedzenia (jak już kiedyś pisałam, uwielbiam czytać przy jedzeniu, a to nie sprzyja uważnemu smakowaniu potrawy...)?
- jakie emocje, nastroje mi towarzyszą?
- z jakiego powodu jem? Po prostu jestem głodna lub jest czas na posiłek? Czy dlatego, że jestem zdenerwowana/ znudzona/ mam na coś "smaka" itd.?
- jak się czuję pod względem fizycznym? Ociężale, mam dużo energii czy też dokuczają mi jakieś dolegliwości żołądkowe?

Jak widać na zdjęciu, nie zapisuję jakichś elaboratów. Nie odpowiadam na te wszystkie pytania za każdym razem- zapisuję tylko to, co najistotniejsze. Nie zajmuje mi to dużo czasu, a z pewnością rozwija to świadomość zwyczajów żywieniowych. Zdecydowałam się na pisanie w małym notesie, ponieważ mogę mieć go zawsze przy sobie i pisać w nim na bieżąco. W tym celu można też oczywiście wykorzystać plik na komputerze, notes w telefonie czy na tablecie.

Schemat, według którego zapisuję informacje w dzienniczku to:
1. Czas posiłku
2. Co i ile zjadłam
3.  Poziom sytości (najadłam się, najadłam się umiarkowanie, nie najadłam się, przejadłam się)
4. Obserwacje (emocje, nastrój, z jakiego powodu jadłam, odczucia fizyczne).


Zamierzam prowadzić taki dzienniczek sumiennie przez minimum miesiąc. Zachęcam i Ciebie do założenia sobie takiego dzienniczka. Możemy dzięki temu zaobserwować wiele rzeczy i uświadomić sobie przyczyny naszych zachowań. A to podstawa, żeby wiedzieć co zmieniać, prawda?

A dni do bikini jeszcze 97 ;)
CZYTAJ DALEJ
15:58:00

Candy- wynik losowania

Dziękuję za wszystkie życzenia z okazji pierwszych urodzin urodzin bloga i za wzięcie udziału w candy :) Notes otrzymuje onta! Mam nadzieję, że dzięki niemu wprowadzanie zmian na dobre w Twoim życiu będzie łatwiejsze i przyjemniejsze :)




Losowanie odbyło się za pomocą poniższej strony:

Wylosowany numer to 10:
Ponieważ nie wszystkie komentarze były zgłoszeniem do candy, to tym z nich, które zawierały adres mailowy (był to warunek do wzięcia w nim udziału), przyporządkowałam numerki, według kolejności komentarzy*:

  1.  kim***
  2.  agn***
  3.  mak***
  4.  mil***
  5.  syl***
  6.  ani***
  7.  kas***
  8.  myr***
  9.  dan***
  10.  ont***
  11.  iam***
  12.  kas***
  13.  mag***
  14.  bog***
*Podaję tylko 3 pierwsze literki Waszych adresów mailowych, aby nie zostały skopiowane i dołączone do jakichś list mailingowych :)


Niestety notes mam tylko jeden, ale jeszcze raz dziękuję za zgłoszenie się do candy. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie :)

CZYTAJ DALEJ
1 mar 2013

"100 dni do bikini"

Pamiętasz takie czasopismo dla dziewcząt "Filipinka"? Gdy ja byłam nastolatką, każdego miesiąca wyczekiwałam na nowy numer. W jednym z wiosennych opublikowano projekt "100 dni do bikini". Od kilku lat to chwytliwe hasło przypominało mi się zwykle w tym okresie. I mówiłam lub myślałam o nim z dużą dozą ironii.  Cóż, typowy mechanizm obronny... Bo gdy po długich tygodniach zimy można wyjść bez czapki, rękawiczek i pięciu warstw ubrań, gdy powietrze zaczyna pachnieć to ma się ochotę na zmiany. Na takie odświeżenie! Wprowadzenie nowości, harmonii i ładu do swojego życia. Ale odkładanie pragnienia schudnięcia (silnie tłumionego) na bliżej nieokreśloną przyszłość, podszytego brakiem wiary w osiągnięcie celu sprawiało, że od przynajmniej kilku dobrych lat nawet nie planowałam wprowadzania takich wiosennych postanowień.



Wczoraj, grzejąc się w słońcu na przystanku, poczułam przypływ świeżej energii  do życia. Zaświtał mi w głowie pomysł, aby rozpisać sobie jakiś ambitny plan, który przyspieszy moje odchudzanie. W końcu cel, jak i czas na letnie ubrania- jest blisko. Mam jednak awersję do planowania działań w tej szczególnej dziedzinie mojego życia, (och, ileż tych doskonałych planów rozpisałam będąc nastolatką...). Dlatego pomyślałam- "a może by tak te ostateczne zmiany na dobre wprowadzać krok po kroku, dzień pod dniu?"
Mój spontaniczny pomysł jest więc taki: przez te symboliczne 100 dni (czyli do 8 czerwca) będę stawiać sobie wyzwania, które uczynią moje dążenia bardziej skutecznymi i przyjemniejszymi. Popracuję przede wszystkim nad swoimi nawykami (korzystnymi i niekorzystnymi). Zrobiłam ramowy plan działań, jakie chcę podjąć, aby zacząć od dzisiaj.
Na początek wprowadzam nowe rubryki do dzienniczka żywieniowego, aby zwiększyć swoją świadomość w jedzeniu i oczywiście przestrzegam jadłospisu ułożonego przez dietetyka i innych zasad pomocnych w odchudzaniu (zaktualizowałam zakładkę "Jak się odchudzam?, poprzednia wersja występuje nadal jako post). Krótkie posty o moich wyzwaniach będę publikować co około 3 dni.

Jeśli masz ochotę dołączyć do tego projektu i wraz ze mną zmienić coś w swoim dążeniu do szczupłej sylwetki to gorąco zachęcam. Byłoby wspaniale dzielić się swoimi doświadczeniami i wzajemnie motywować! Daj znać, co o tym myślisz w komentarzu :)

P. S Bikini w stylu pin-up to coś, o czym marzę! Nie trzeba być wychudzoną modelką, aby wyglądać w nim dobrze. Polecam zajrzeć tutaj i pooglądać sobie te urocze kostiumy na- w większości- apetycznych paniach.

Post edytowany 13 III

Tutaj możesz przeczytać o moich kolejnych małych wyzwaniach:
1. Prowadzę dzienniczek żywieniowy
2. Metoda "Tylko dziś!"
3. Policzyłam się ze sobą- czyli o zapotrzebowaniu energetycznym
4. Wypróbowuję nowe zajęcia w klubie fitness
5. Moje motywujące hasła
6. Zdrowe wyzwanie 
7. Lista dietetycznych zakupów
8. Lista zero 
CZYTAJ DALEJ
TOP