8 mar 2013

100 dni do bikini- Metoda "Tylko dziś" (2)

Słuchając wczoraj audiobooka "Zjedz tę żabę! " autorstwa jednego z czołowych osób zajmujących się zarządzaniem sobą w czasie- Briana Tracy'ego, moją uwagę przykuła pewna metoda, która może być także przydatna podczas odchudzania. Jest o niej wspomniane w takim kontekście: Skoncentruj się na rozwijaniu przyzwyczajeń wiodących do wzrostu wydajności poprzez ciągłe ćwiczenie i powtarzanie, aż staną się Twoją drugą naturą. "Tylko dziś!"- mów jak najczęściej. Nie martw się o zmiany rzutujące na całe życie. Jeśli jakiś zamysł wydaje się dobry, przetestuj go metodą "Tylko dziś". (...) Zadziwi Cię różnica, jaką w Twoim życiu spowodują te dwa słowa.


Zauważyłam, że gdy planuję wprowadzić jakieś zmiany w swoim życiu to często mam takie dziwne przekonanie, że jak zacznę, to będę to musiała już zawsze to kontynuować. Albo- jakaś metoda,  np. zarządzania czasem, bardzo mi się spodoba i zaczynam ją stosować. Prędko okazuje się, że nie pasuje mi ona. Porzucam ją, ale mam poczucie porażki, że to wszystko tak dobrze brzmi, więc czemu ze mną nie współgra? U innych działa, a u mnie nie... Podkreślone w powyższym cytacie słowa rozumiem więc w taki sposób, że jeśli chcę coś wprowadzić coś w życie, to mam prawo do okresu próbnego. Jeśli metoda będzie mi służyć- wspaniale! Jeśli nie- poszukam czegoś innego. Bo ważne- zwłaszcza dla mnie- jest też to, aby w ogóle przetestować jakąś metodę, a nie szukać 15 różnych i dopiero decydować, czy się do nich zacząć stosować. W tym czasie mija już wiele czasu, który mógłby być praktycznie wykorzystany.
  • Chcę wypróbować, czy inny sposób odżywiania będzie mi pasował? Ok, tylko dziś zaplanuję cały jadłospis zgodnie z danymi zaleceniami.
  • Chcę kontrolować to co zjadam- tylko dziś będę prowadzić dzienniczek żywieniowy.
  • Chcę jeść bardziej świadomie- tylko dziś będę postępować tak, jak w tym poście.
  • Chcę zacząć chodzić na zajęcia w klubie fitness- tylko dziś pójdę na zajęcia ABT (nie muszę od razu planować, że będę na nie chodzić co tydzień, bo mogą mi nie odpowiadać)
Tytułowe 100 dni do bikini są dla mnie (między innymi) taki czasem, w którym chcę przetestować różne rozwiązania. Liczę na to, że odkryję jakiś brakujący element, który skatalizuje moje odchudzanie. Chciałabym, abyś i Ty przemyślała (przemyślał) sobie tę metodę. Czy "przemawia" ona do Ciebie? Jak ją rozumiesz?


11 komentarzy

  1. Bardzo do mnie to przemawia. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!
    Pamiętam, kiedy ja podejmowałam podobne decyzje. Na początku było ciężko i nie zawsze idealnie, jak chciałam, ale z czasem, kiedy uparcie dąży się do celu, wszystko wychodzi. I tego Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Obie dobrze wiemy, że nie musi być idealnie. Wystarczy, gdy jest odpowiednio dobrze :)

      Usuń
  2. Zostałaś nominowana do TAG - Liebster Blog Award :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej :) Informuję, że otagowałam Cię u siebie na blogu: http://relishmeals.blogspot.de/2013/03/237-saturday-omlet-szarlotkowy-tag.html#more
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta zasada brzmi tak prosto, a równocześnie jest taka... Innowacyjna? NO bo kurczę, jednak na większości stron o odchudzaniu, ćwiczeniach, nawet karnetach mówią o zmianie na całe życie. A prawdą jest, że mi np znalezienie tańca w którym czuję się naprawdę dobrze zajęło kilkanaście lat - przez generalną niechęć, poczucie braku jakiegokolwiek wyczucia rytmu, aż do tańca brzucha którym zachwycam się od roku - i w końcu mam zajęcia, na które pędzę jak na skrzydłach. Tak samo z odżywaniem - od razu wydaje mi się, że skoro nie jem słodyczy, to przez miesiąc, a najlepiej, to do wakacji. Ale kurcze, nawet jak tylko dziś ich nie zjem, to już będzie mały kroczek naprzód. I rzeczywiście, mam sporo przykładów w życiu, gdzie próbowanie kolejnych rzeczy opłaciło się bardziej niż tylko planowanie wielkich zmian na resztę życia, które takimi się nie stawały - bo po prostu nie były dla mnie.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to niesamowicie cieszę się z Twojego komentarza. W moim odbiorze większość (żeby nie pisać- wszystkie...) porad dotyczących odchudzania dotyczyły wprowadzania zmian na zawsze. A to... PRZERAŻAŁO mnie, wywoływało opór przed zrobieniem czegokolwiek. Z odżywianiem miałam identycznie, jak to opisujesz. Myślałam sobie "Co mi to da, że dzisiaj nie zjem nic słodkiego, skoro POWINNAM całkowicie zrezygnować ze słodyczy". W rezultacie nie podejmowałam żadnych kroków w kierunku tego, żeby choćby je ograniczyć... Na tym jednak nie kończą się nasze podobieństwa! Taniec brzucha także był dla mnie objawieniem i przed staniem się "zumboholiczką" przez 4 lata nie mogłam się doczekać każdych kolejnych zajęć z belly! Ten taniec ogromnie przyczynił się do zaakceptowania siebie taką, jaką jestem. Niesamowicie podniósł moje poczucie własnej wartości, świadomości ciała itd. Zumba jest bardziej dynamiczna, ale umiejętności typu wielbłąd, shimmy i różne ruchy bioder bardzo mi się na niej przydają :)

      Usuń
    2. Tak, masz rację! Czuję się podobnie! Teraz każdy dzień bez czekolady i innych słodyczy uważam za sukces.
      To prawda, belly podnosi samoocenę. Jest przepiękny i baaardzo kobiecy :) A skoro tak sobie chwalisz zumbę, to może powinnam się nią zainteresować... Może chciałabyś o niej napisać coś więcej w poście? Jak zaczęłaś, czy na początku było trudno (mi się zumba kojarzy z ogromnym tempem i to mnie trochę przeraża, że zwyczajnie nie dam rady...), jak wyglądają typowe zajęcia u Ciebie?
      Trzymaj się i miłego dnia!

      Usuń
    3. Oj tak, baardzo kobiecy! Właściwie jak pokona się opory przed pewnymi ruchami, rozluźni biodra, ramiona, kolana, to okazuje się, że te ruchy "są w nas". I są tak bardzo naturalne dla naszej fizjonomii.

      O zumbie pisałam praktycznie na początku prowadzenia bloga- o, tutaj: http://na-dobre.blogspot.com/2012/03/miosc-od-pierwszego-wejrzenia.html

      Nic się nie zmieniło w kwestii mojego entuzjazmu. Niebawem napisze krótki wpisik o nowym typie zumby, więc postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania :)

      Usuń
    4. O, bo widzisz, wpisałam zumba w wyszukiwarkę i wyskoczył mi jakiś inny post gdzie tylko o niej wspominałaś... Dziwne.
      Tak czy siak dziękuję za link! Biorę się za czytanie wobec tego :)

      Usuń
  5. Świetny wpis!
    Bardzo ciekawe podejście - postaram się zapamiętać owo tylko dziś.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że bardzo się cieszę tym, że ktoś dzieli moje rozumienie tej metody :)

      Usuń

TOP