1 mar 2013

"100 dni do bikini"

Pamiętasz takie czasopismo dla dziewcząt "Filipinka"? Gdy ja byłam nastolatką, każdego miesiąca wyczekiwałam na nowy numer. W jednym z wiosennych opublikowano projekt "100 dni do bikini". Od kilku lat to chwytliwe hasło przypominało mi się zwykle w tym okresie. I mówiłam lub myślałam o nim z dużą dozą ironii.  Cóż, typowy mechanizm obronny... Bo gdy po długich tygodniach zimy można wyjść bez czapki, rękawiczek i pięciu warstw ubrań, gdy powietrze zaczyna pachnieć to ma się ochotę na zmiany. Na takie odświeżenie! Wprowadzenie nowości, harmonii i ładu do swojego życia. Ale odkładanie pragnienia schudnięcia (silnie tłumionego) na bliżej nieokreśloną przyszłość, podszytego brakiem wiary w osiągnięcie celu sprawiało, że od przynajmniej kilku dobrych lat nawet nie planowałam wprowadzania takich wiosennych postanowień.



Wczoraj, grzejąc się w słońcu na przystanku, poczułam przypływ świeżej energii  do życia. Zaświtał mi w głowie pomysł, aby rozpisać sobie jakiś ambitny plan, który przyspieszy moje odchudzanie. W końcu cel, jak i czas na letnie ubrania- jest blisko. Mam jednak awersję do planowania działań w tej szczególnej dziedzinie mojego życia, (och, ileż tych doskonałych planów rozpisałam będąc nastolatką...). Dlatego pomyślałam- "a może by tak te ostateczne zmiany na dobre wprowadzać krok po kroku, dzień pod dniu?"
Mój spontaniczny pomysł jest więc taki: przez te symboliczne 100 dni (czyli do 8 czerwca) będę stawiać sobie wyzwania, które uczynią moje dążenia bardziej skutecznymi i przyjemniejszymi. Popracuję przede wszystkim nad swoimi nawykami (korzystnymi i niekorzystnymi). Zrobiłam ramowy plan działań, jakie chcę podjąć, aby zacząć od dzisiaj.
Na początek wprowadzam nowe rubryki do dzienniczka żywieniowego, aby zwiększyć swoją świadomość w jedzeniu i oczywiście przestrzegam jadłospisu ułożonego przez dietetyka i innych zasad pomocnych w odchudzaniu (zaktualizowałam zakładkę "Jak się odchudzam?, poprzednia wersja występuje nadal jako post). Krótkie posty o moich wyzwaniach będę publikować co około 3 dni.

Jeśli masz ochotę dołączyć do tego projektu i wraz ze mną zmienić coś w swoim dążeniu do szczupłej sylwetki to gorąco zachęcam. Byłoby wspaniale dzielić się swoimi doświadczeniami i wzajemnie motywować! Daj znać, co o tym myślisz w komentarzu :)

P. S Bikini w stylu pin-up to coś, o czym marzę! Nie trzeba być wychudzoną modelką, aby wyglądać w nim dobrze. Polecam zajrzeć tutaj i pooglądać sobie te urocze kostiumy na- w większości- apetycznych paniach.

Post edytowany 13 III

Tutaj możesz przeczytać o moich kolejnych małych wyzwaniach:
1. Prowadzę dzienniczek żywieniowy
2. Metoda "Tylko dziś!"
3. Policzyłam się ze sobą- czyli o zapotrzebowaniu energetycznym
4. Wypróbowuję nowe zajęcia w klubie fitness
5. Moje motywujące hasła
6. Zdrowe wyzwanie 
7. Lista dietetycznych zakupów
8. Lista zero 

16 komentarzy

  1. oo uwielbiam ten czas "100 dni do bikini" hehe:) czuć wiosnę i zbliżające się zdrowotne pikniki^^! ja i moje morlinki nie możemy się doczekać:D

    jeju też kupowałam Filipinkę i nawet do dziś gdzieś w domu mam numer z tymi "100 dniami do bikini" ;) oczywiście zachowałam go z nadzieją na realizację "kiedyś" tego nieszczęsnego planu ;>

    w ogóle te kostiumy są szałowe!! w sam raz na sesję z kapkejkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wczoraj idąc plantami pomyślałam sobie, że zbliża się czas na zdrowotny piknik! Jak wyszperam na strychu te "Filipinki" to może wykorzystam coś z tego planu ;) Pamiętam, że wykonywałam wtedy jakieś ćwiczenia z tego cyklu!

      Nie wiem, czy mój wielki kapkejk NIE PASUJE do jakiejś sesji! Zawsze może być przecież "jak kapkejk do kożucha!".

      Usuń
  2. ah ja też czytałam namiętnie filipinkę :) zatęskniło mi się za tymi czasami ;)
    a gdzie Ty złapałaś słońce? Ja go nie widzialam od miesiąca i bardzo mi go brakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiałam to pisemko! Każdy numer czytałam od deski do deski, wzdłuż i wszerz. To przykre, że istniało tak długo, a przestało się pojawiać... mniej więcej wtedy, gdy byłam w liceum... Słoneczko złapałam w Krakowie! Wczoraj cały dzień było przepięknie! Dzisiaj niestety już nie, ale jeszcze tylko 20 dni do kalendarzowej wiosny!

      Usuń
    2. Bo dzisiaj słońce zawitało do Wrocławia ;)

      Usuń
  3. Filipinkę kojarzę, najbardziej z podczytywania przez ramię starszej Siostrze :D A słoneczko dziś do mnie zawitało w pełnej krasie, jest pięknie.
    Pomysł 100 dni do bikini bardzo mi się podoba. Potrzebuję planu. Rozpisać i wypełnić. zaplanować te 100 dni. Będę trzymać kciuki za Ciebie i zapewne wpadać tu często co by się motywować i przypominać sobie, jaki jest cel.
    PS. A kostiumy pin-up są piękne! Najbardziej zachwyciły mnie w kwiatki i jednokolorowe. Urocze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomysł z tym projektem! Dołączam z wielką chęcią chociaż boję się że przegram ze swoimi słabościami :( Mogłabyś coś więcej napisać o tych rubryczkach żywieniowych? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, napiszę :) To właśnie pierwsza rzecz, którą zaplanowałam w tym cyklu wpisów. Post będzie najpewniej jutro :)

      Usuń
  5. Dobrze pamiętam Filipinkę :)
    Pomysł z projektem super, ja marzec też chce poświęcić na przygotowania do cieplejszych dni i skąpych ciuchów. Muszę rozejrzeć się za bikini w stylu pin up, bo świetnie pasowałoby do moich bioder :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę trzymać za Ciebie kciuki! :) Nie wezmę udziału w projekcie, bo gdybym się odchudziła, to chyba bym znikła... Ale! Może po prostu podejmę wyzwanie większego eksperymentowania w kuchni, co sądzisz?

    Uwielbiam styl pin-up :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha. więc choć miałam zacząć z dietą od poniedziałku, dziś zjadłam same zdrowe rzeczy. I nic czekoladowego (to jest sukces, wierz mi). Poza tym mam za sobą trening z Ewką. I 3 kubki zielonej herbaty. Jakoś od razu lepiej mi się patrzy na świat. Trzymam kciuki, żebyśmy za te 100 dni nie obawiały się wypadów na plaże ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej!
    Ja się podłączam do Twojej akcji. Też bardzo chciałabym schudnąć. W moim przypadku do wagi 50 kg.
    Mi się te stroje pin up nie podobają :P ale marzy mi się bycie chudą. To jak? Damy radę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za ciekawy wpis. Jak zawsze inspirujesz :) Ciekawy pomysł z tym projektem "100 dni do bikini". Ja z tego co pamiętam mam tylko 1 nr filipinki, kiedyś zaczytywałam się w twistach, jak były jeszcze na poziomie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pamiętam Filipinkę :) kiedyś to były czasopisma!
    świetny pomysł z tymi zmianami, ja będę trzymała się tego co teraz robię - z przyzwyczajenia ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny pomysł, podłączyłabym się :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki za Ciebie, chętnie bym się przyłączyła, ale ja muszę się do takiego czegoś nastawić psychicznie, bo inaczej mi nie wyjdzie :D

    OdpowiedzUsuń

TOP