31 mar 2013

"No zjedz jeszcze kawałek..."

Co roku przed Wielkanocą nie mogę się doczekać tego dnia, gdy całkowicie poświęcę się wypiekom. Folguję wtedy całkowicie swojej pasji do pieczenia i przygotowuję ciasta bez eksperymentowania z mniejszą ilością cukru, tłuszczu czy rodzajem mąki. Zdobię je połyskliwą polewą z przepisu babci, gęstym lukrem i skórką pomarańczową cierpliwie przygotowywaną przez tatę... Dlaczego to robię? Bo chcę, aby te świąteczne dni były wyjątkowe dla mnie i moich bliskich. Bo cieszę się, gdy wszyscy niecierpliwie czekają, kiedy będzie można je zjeść. Bo lubię ten moment, gdy siedzimy z talerzykami w dłoniach i bierzemy do ust pierwsze kęsy. A potem naturalnie skromnie oczekuję pochwał/ uwag / zażaleń (głównie, że dlaczego nie ma więcej). Pieczenie tych ciast jest także moim (słodkim) obowiązkiem, moim wkładem w przygotowania do świąt. Bez nich święta nie byłyby takie same

Rąbek tajemnicy ;)
Trudno nie zauważyć, że te słodkości są czymś więcej, niż tylko smacznymi mieszankami jaj, masła, mąki i cukru. Jedzenie pełni wiele funkcji:
- zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa
- pozwala na okazywanie miłości, troski, opieki
- dostarcza przyjemności
- określa przynależność do grupy (np. religijnej, narodowej)
- potwierdza wspólnotę (rytuały wspólnego spożywania posiłków)
- jest istotnym elementem w relacjach między rodziną a światem (chodzi o zapraszanie, częstowanie innych wyrażające np. otwartość, gościnność, ale też pokazujące status społeczny, materialny)
- obrazuje hierarchię w rodzinie; kto pełni władzę (kwestia dostosowania się do panujących reguł, jedzenia tego, co zostało podane
- potwierdza pozycję w rodzinie; ważności tej roli
Odmowa jedzenia może być związana z wyrażaniem złości, niezależności, opozycji i niezgody wobec ogólnie przyjętych reguł. 

Jak można przeczytać na początku tego posta, wiele z nich realizuję z udziałem moich wypieków.

Ubiegłoroczny hit, czyli "Mięsny jeż" zrobiony ku uciesze moich braci :)
A dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo rozmyślałam sobie ostatnio o tych wszystkich babciach (na czele z moją od strony mamy!), mamach, ciociach (heh, znamienne, że dopiero czytając ponownie  tego posta pomyślałam o dziadkach, tatach i wujkach :) ), które w te święta będą namawiać nas "No zjedz jeszcze kawałek!", "Przecież w święta nie będziesz się odchudzać", "Takie dobre zrobiłam, specjalnie dla Ciebie"... Jak reagujesz w takich sytuacjach? Ja różnie... To zależy głównie od tego, jak dobra jest proponowana rzecz i tego, jak bardzo drugiej osobie zależy na tym, abym coś zjadła. Ale wiele razy bywało, że czułam zdenerwowanie, bo to, czy zjem coś, czy nie, było traktowane wręcz jako wyznanie uczuć. Dopiero podczas swojego odchudzania zauważyłam, że sama postępuję podobnie. Nie czuję się fajnie, gdy ktoś odmawia spróbowania czegoś, co przygotowałam...

Co można w takich sytuacjach zrobić? 
- Przede wszystkim uświadomić sobie to zjawisko. Pomyśleć o tym, ile funkcji spełnia jedzenie, co się z nim wiąże...
- Starać się, aby te funkcje, jakie spełnia (lub nie) jedzenie przy rodzinnym stole, były realizowane w inny sposób. Choćby poprzez publiczne i wyrażone w pięknych słowach uznanie dla babcinych czy maminych wytworów. Taka pochwała moim zdaniem może być dla częstującej osoby milsza, niż prośba o dokładkę.
- Być asertywnym. Choć wiele osób utożsamia bycie asertywnym z słowem "Nie", a to nie jest istota takiej postawy. To raczej "Nie, dziękuję bo...". Warto szczerze uzasadnić odmowę. Moje typowe to "Babciu, dziękuję, ale nie chcę, bo wiesz, że włożyłam już dużo pracy w to, aby schudnąć". " Nie babciu, bo chcę sobie zostawić miejsce na to Twoje pyszne ciasto".
- Z uśmiechem muszę jeszcze napisać, aby nie obciążać winą za własne łakomstwo rodziny. Jak ja to mówię "Nie dajmy się zwariować". Działa to w obie strony: nie liczmy z obłędem w oczach każdej dodatkowej kalorii, a jednocześnie opanujmy się przed wpadnięciem w manię jedzenia.
Jak to zrobić pisałam w ubiegłorocznym poście :)

To zdjęcie zrobiłam w tamtym roku podczas świątecznego spaceru. Też było troszkę śniegu!


Na koniec chciałabym złożyć każdemu mojemu czytelnikowi krótkie życzenia:

Prawdziwego świętowania!
Szczerych uczuć.
Celebrowania wyjątkowych chwil.
Braku fałszu, sztuczności.
Radości.
Wdzięczności.
Wiary. 


Beata

6 komentarzy

  1. wesołych świąt :)) i oczywiscie wierze ze Twoje wypieki sprawia, że najblizsi zaniemówią z zachwytu, wkoncu nie mozna tak pisac o czyms czego nie umie się robić idealnie :))))

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no może nie idealnie, ale wystarczająco dobrze, że wszystkim bardzo smakowało i prosili o dokładki :)

      Usuń
  2. Mięsny jeż rządzi!!!! Wesołych świąt :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, moja mama się aż zdenerwowała, że jej to przypomniałam, bo znowu "wkręciła" jej się ta melodia :)

      Usuń
  3. jestem spóźniona, więc pozdrawiam poświątecznie :)
    okazywanie miłości, troski, opieki - to zdecydowanie istota namawiania nas do jedzenia więcej i więcej przez nasze babcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :) Miałam dzisiaj piękny tego przykład :)

      Usuń

TOP