29 kwi 2013

Mental Body- moje wrażenia

MENTAL BODY- to nowatorska forma ćwiczeń należąca do grupy Body & Mind. Trening ten doskonale rzeźbi mięśnie, wysmukla sylwetkę oraz przywraca równowagę fizyczną i psychiczną. Kontrolowany przez umysł ruch uwalnia mięśnie od napięcia i stresu. (...) Zajęcia łączą w sobie elementy ćwiczeń aerobowych, jogi, pilatesu i tańca klasycznego. [źródło]

Jak wyglądały zajęcia?

Po uruchomieniu przez instruktorkę odtwarzacza z subtelną muzyką rozpoczęłyśmy różne wymachy ramion, przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę. Wykonywałyśmy dalekie wymachy rąk, mocniejsze uderzenia, kreśliłyśmy ósemki w powietrzu. Potem zostały do tego dołączone ruchy na intensywniejszą pracę nóg- unoszenie, przysiady. Wszystko odbywało się w takich "kołyszących" się ruchach, w spokojnym tempie.
Po takiej rozgrzewce przeszłyśmy do bardziej skomplikowanych sekwencji ruchów, wykorzystujących charakterystyczne dla pilatesu i jogi pozycje. Odbywało się to w rytm szybszej muzyki i co kilka powtórzeń do kombinacji były dodawane nowe ruchy.
Zbliżając się ku końcowi zajęć położyłyśmy się na matach i nastąpił etap różnorakich ćwiczeń na mięśnie brzucha.
Zakończenie zajęć było bardzo spokojne. Prowadząca zgasiła światło, pozostawiając tylko kilka kolorowych reflektorów zapalających się i gasnących w rytm muzyki. Leżąc na matach przybierałyśmy pewne pozycje i utrzymywałyśmy je przez ok. 2 minuty, rozciągając poszczególne partie mięśni.

źródło
Moje wrażenia

Dla mnie najważniejszym elementem wszelkich zajęć z instruktorem jest sposób ich prowadzenia. Choćby sama idea, typ zajęć była cudowna, to podejście prowadzącego jest kluczowe, jeśli chodzi o moją przyjemność z uczęszczania na nie. Niestety zachowanie instruktorki Mental Body niekorzystnie wpłynęło ma mój odbiór tych zajęć. Na początku zabrakło mi pytania o to, czy na sali znajdują się osoby, które są pierwszy raz (a co najmniej 2 na 8 takie były) oraz choćby krótkiego wytłumaczenia, na czym polegają zajęcia, na co powinnyśmy zwracać szczególną uwagę. Takie uwagi pojawiły się... dopiero po zakończeniu zajęć. Dowiedziałam się wtedy, jak ważna jest odpowiednia praca ramion, prawidłowe oddychanie, wykonywanie ćwiczeń dokładnie, we własnym tempie,"wyciąganie" kręgosłupa ku górze oraz... koncentracja. Oczekiwałam, że te zajęcia będą wyciszające, skupię się na doświadczaniu ciała, oddechu. Jednak przez całe zajęcia instruktorka powracała do tematu kompletnie niezwiązanego z nimi (wybór okularów), co bardzo mnie rozpraszało i było po prostu nieprofesjonalne...

Pozytywnym aspektem tych zajęć jest połączenie takich "statycznych" pozycji, które ja kojarzę z jogą i pilatesem (jakby co- nie praktykowałam nigdy jogi a pilates znam tylko z ćwiczeń z Shape'a) z bardziej ekspresyjnym ruchem. Bardzo przyjemne było dla mnie takie "kołysanie" i czułam, że jest to taki naturalny, endogenny rytm. Ważne było dla mnie skonfrontowanie się z pewną barierą psychiczną- mimo, iż w dzieciństwie przez 5 lat chodziłam na balet, to po skręceniu nogi na początku liceum okropnie nie lubię ćwiczyć bez obuwia sportowego. Wzbiera we mnie dziwny lęk, że moja stopa się jakoś poskręca, dziwnie na nią stanę i będzie mnie ona bolała- pewnie powinnam nad tym popracować.
Przekonałam się też, że potrzebuję więcej wzmacniających ćwiczeń. Choć dzięki zumbie na pewno poprawiłam swoją kondycję, wydolność organizmu, to moje mięśnie nie są strong ;). Zwłaszcza rąk i brzucha. Ponadto wiem, że fajnie by było częściej się rozciągać, bo uwielbiam uczucia płynące z ciała podczas strechingu. Przyznam też, że podczas taki spokojnych zajęć (a jednocześnie przy szczątkowej koncentracji) nudziłam się, dlatego moim potrzebom odpowiadają bardziej energetyczne zajęcia.

Podsumowując, czuję, że warto było pójść na Mental Body ze względu na obserwacje, jakie poczyniłam na temat siebie i swojego ciała. Ale- dobrze to czy źle- nie bywam w klubie 7 dni w tygodniu, więc raczej nie zrezygnuję kolejny raz z mojej ukochanej zumby na rzecz Mental Body.

źródło


Kto z Was był na zajęciach tego typu? Jakie są Wasze doświadczenia?
CZYTAJ DALEJ
23 kwi 2013

100 dni do bikini (8)- Lista zero

"Gdy schudnę to będę ... (nosiła wymarzone ciuchy w rozmiarze 38/ bez skrępowania paradowała po plaży w bikini itp.)" Myślę, że każda osoba podejmująca się pracy nad swoim ciałem motywuje się tym, co zrobi, gdy osiągnie już swój cel.

Począwszy od podstawówki (nadwagi dorobiłam się dopiero w liceum, ale zawsze czułam się większa i cięższa od innych dziewczyn ze względu na duży wzrost i figurę gruszki- czyli obfitszą dolną część ciała) zawsze planowałam, jakie będzie moje życie, gdy będę ważyć mniej... Mój stosunek do własnego ciała od podstawówki do końca liceum można by zilustrować gęstą sinusoidą- raz na przyzwoitym poziomie a raz na bardzo niskim. Wtedy właśnie odkładałam swoje życie na potem. Bardzo wyraźnie wyobrażałam sobie, jak się będę zachowywać, co robić, jak spędzać czas, jak ubierać, gdy będę chuda.
Póki tak nie było, wolałam zaszywać się w swoim bezpiecznym świecie, znanych sytuacjach i relacjach. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że wykres ten szedł w górę, gdy w pewnym sensie zostawałam wrzucona do innego środowiska (kolonie, obozy, kluby sportowe) i tam okazywało się, że posiadam inne zalety niż odpowiednie- w moim mniemaniu- ciało (czas dorastania to trudny okres... ). Bardzo często przed spotkaniami z nowymi ludźmi, a szczególnie przed takimi okazjami, gdzie trzeba było założyć strój kąpielowy przekonywałam siebie, że ludzie mogą mnie lubić lub nie  ze względu na moje zachowanie, a nie to, jak wyglądam. I pamiętam dokładnie ten moment (było to w liceum), gdy postanowiłam, że już nigdy nie będę się wykręcać z uczestnictwa w jakimkolwiek wydarzeniu tylko ze względu na to, że jestem gruba. Postawiłam sobie ultimatum: albo żyję tak, jakbym była szczupła (tzn. tak, jak w moim mniemaniu żyją takie osoby), albo odchudzę się na dobre. Wybrałam wtedy to pierwsze. Zmiana przekonania wywołała w moim życiu lawinę pozytywnych przeżyć. Jestem bardzo wdzięczna losowi, że stosunkowo wcześnie przekonałam się, że moje szczęście nie zależy od mojego wyglądu.

Oczywiście dzięki schudnięciu tych kilkunastu kilogramów jestem szczęśliwsza. Ale inny fizycznie kształt ma na to najmniejszy wpływ. To rola poczucia własnej skuteczności, większej energii, nowych doświadczeń, komplementów, zauważenia i docenienia moich osiągnięć przez innych, itd. Czy mam w planie jakieś rzeczy, które chciałabym przeżyć, doświadczyć dopiero, gdy osiągnę swój cel w odchudzaniu? Szczerze, to jest chyba tylko jedna taka rzecz- profesjonalna, plenerowa sesja zdjęciowa :) Poza tym chciałabym kupić sobie trochę ciuchów, w których w obecnym kształcie nie czułabym się dobrze, np. spodnie typu capri i taką spódniczkę. I pewnie wiele z Was się ze mną zgodzi, że nowe ciuszki stanowią dużą motywację! Ja przykładowo zaplanowałam, że kupię sobie  sukienkę z firmy tworzącej bardzo oryginalne ubrania - Desigual, ale... znalazłam ostatnio w ciucholandzie nowiutką sztukę i zapłaciłam za nią 10 % ceny z outletu! Jest tylko trochę zbyt opięta, także motywacja jak znalazł!

Niespodziewane zostanie posiadaczką wymarzonej sukienki przypomniało mi to moje dawne odkładanie życia na później, o którym napisałam powyżej, a także stało się inspiracją* do powstania listy zero. Dzięki czytaniu wielu blogów dowiedziałam się, że nie tylko ja jestem maniaczką tworzenia list, dlatego mam nadzieję, że ten pomysł także się komuś spodoba :)

Lista zero to spis tych rzeczy, które chcę zrobić zanim osiągnę satysfakcjonującą mnie sylwetkę.
Dla mnie- osoby będącej na półmetku odchudzania- takie doświadczenia mają funkcję motywującą i czyniącą ten długi proces ciekawszym i przyjemniejszym. Co więcej, tutaj nie chodzi o wyeliminowanie czy wprowadzenie jakichś zachowań na stałe, tylko po prostu przeżycie ich. Część tych punktów występuje też na mojej liście 101 celów w 1001 dni, więc ich realizacja będzie zwielokrotnioną radością!

Oto moja lista do doświadczenia przed stanem "zero kilogramów do schudnięcia" ;)

Aktywnie
1. Zajęcia XCO
2. Zajęcia ABT
3. Zajęcia Mental Body- recenzja
4. Zajęcia Fit Ball--recenzja
5. Aqua Zumba
6. Wycieczka w góry (jak zdążę, to chciałabym ponownie zobaczyć krokusy w Dolinie Chochołowskiej)
7.  Zakup sprzętu do badmintona

Kosmetycznie
8. Doprowadzę swoje paznokcie do pięknego stanu. Pomogła mi w tym regularnie używana odżywka Eveline 8w1 i smarowanie skórek... balsamem do ust!
9. Zabieg mikrodermabrazji twarzy.
10. Domowe SPA takie jak na obrazku obok! (Już robiłam kiedyś takie i miałyśmy z tego mnóstwo frajdy)
11.  Pójdę 2 razy na 5 minut do solarium (Wiem, że to niezdrowe, ale chcę choć raz nie świecić bladymi łydkami przez pół lata).
12. Wybiorę się na masaż (jeśli znajdę jakąś korzystną ofertę na platformie zakupów grupowych).



źródło
Kulinarnie
12. Zrobię samodzielnie hummus.
13.Opracuję przepis na dietetyczne cupcakes (to jest wyzwanie!)
Nauczę się gotować:
14. Sypką kaszę jaglaną
15. Soczewicę
16. Cieciorkę
17. Spróbuję zielone szparagi.

Towarzysko
18. Piknik ze zdrowymi przekąskami
19. Zorganizuję "zdrową imprezę"
20. Zdrowy dzień

Inne

21. Doniczki z kwiatami na balkonie
22. Zostanę magistrem psychologii



... dążenie do tego ostatniego celu niestety do najciekawszych i przyjemnych nie należy, ale jego osiągnięcie jest tak naprawdę priorytetowe dla mnie w najbliższych miesiącach :)

Zrealizowane cele będę wykreślać w tym poście, a niektóre opiszę w osobnych postach.

Co sądzicie o takiej liście? Czy macie jakieś doświadczenia, które chcecie przeżyć będąc na drodze do celu lub już je zrealizowałyście?

* Nie jestem pewna, czy kiedyś już się nie spotkałam z podobnym określeniem w internecie w kontekście dążenia do jakiegoś celu. Jeśli  wiesz, gdzie mogłam natrafić na takie określenie to podeślij mi link :)
CZYTAJ DALEJ
15 kwi 2013

100 dni do bikini (7)- lista dietetycznych zakupów

Z pustego i Salomon nie naleje. A przy braku odpowiednich produktów żaden lekki, zdrowy i pełnowartościowy posiłek nie powstanie. Być może też zdarza Ci się- podobnie jak mi- mieć wrażenie, że ciągle jesz to samo. Monotonne posiłki są wielkim przeciwnikiem skutecznej diety i mogą wzmagać chęć sięgnięcia po niezbyt korzystne smakołyki. Zwłaszcza, gdy obok serka wiejskiego ktoś z współmieszkańców położy deser jogurtowy z sosem malinowym... A przecież można osobno zblendować chudy ser biały z ksylitolem na gładką masę i maliny, otrzymując cudowny i niskokaloryczny deser. Pod warunkiem, że mamy takie rzeczy w lodówce... Dlatego przygotowałam uniwersalną listę dietetycznych zakupów. Jej inne zalety to:
- możliwość sprawdzenia w domu, czy mam wszystkie potrzebne produkty
- ułatwione tworzenie listy zakupów na dany dzień
- bycie "przewodnikiem" wśród kuszących sklepowych półek
- przypominanie o produktach, których dawno się nie jadło, a które się lubi (np. ja mam tak, że notorycznie zapominam o tym, jaką to pyszną rzeczą jest pasta z twarożku i tuńczyka).
Tak więc:


Możesz wydrukować sobie moją listę, lub stworzyć taką, która odpowiada Twoim upodobaniom i potrzebom. Ja zainspirowałam się tą przedstawioną w książce Dziennik diety. Inne interesujące przykłady znajdziesz np. tutaj. 

CZYTAJ DALEJ
10 kwi 2013

Kokosowe śnieżki

Dawno nie było na blogu lżejszych słodkości, bo też i takowych nie robiłam. Ale zainspirowana krążącym w internecie hasłem: Pomagaj wiośnie, jedz śnieg zrobiłam bardzo proste i szybkie w wykonaniu kokosowe kulki, które kojarzą mi się z... śnieżkami! Oczywiście ich wygląd do złudzenia przypomina popularne pralinki, ale na tym podobieństwa raczej się kończą. Nie można im za to odmówić smaku! W przeciwieństwie do wielu dietetycznych deserów są one takie... bogate w konsystencji. Gęste... Kremowe... Z chrupiącymi dodatkami...


Składniki (na 12 kulek wielkości Rafaello)
200 ml mleka (opcjonalnie: 150 ml mleka, 50- mleczka kokosowego)
3- 4 łyżki kaszy manny
1 łyżka otrębów (ja dodałam owsianych)
1 łyżka ksylitolu 
1 łyżka migdałów w płatkach
wiórki kokosowe do obtoczenia (ok. pół miseczki)

Przygotowanie:
Zagotuj mleko (jeśli używasz mleka kokosowego- także z nim), następnie dodaj kaszę manną, otręby i płatki migdałów. Na minimalnym ogniu szybko mieszaj, aż uzyskasz bardzo gęstą konsystencję (trwa to ok. 3 min).  Z wystudzonej masy uformuj kulki, obtocz je w wiórkach kokosowych i wstaw do lodówki na minimum pół godziny, ale najlepiej na kilka godzin.


Uwagi
1. Oryginalny przepis zaczerpnęłam z bloga Inspire yourself! i wprowadziłam drobne modyfikacje.
2. Przyznam, że na początku te kulki mi niespecjalnie smakowały. Jednak po nocy spędzonej w lodówce już się w ich totalnie rozsmakowałam!
3. Tym samym... przechowywanie ich w lodówce nawet przez dwie doby nie tylko im nie szkodzi, ale jest wręcz wskazane :)
4. Jeśli masz ochotę zrobić je w całości z mleczka kokosowego to ostrzegam, że będą bardzo tłuste i zamulające... Sprawdzałam :P Poza tym smak wcale się znacząco nie zmieni...
5. Używając mleczka kokosowego pamiętaj, aby je doprowadzić do płynnej konsystencji- wypływający na wierch biały kożuszek to chyba sam tłuszcz (piszę to, ponieważ przy okazji robienia tych kulek pierwszy raz miałam do czynienia z tym produktem).
6. Wartość kaloryczna całości użytych składników (bez mleczka kokosowego) to ok. 490 kcal, 1 kulki- 40 kcal.
Zobacz produkty z mojego kalkulatora kalorii

CZYTAJ DALEJ
6 kwi 2013

W zakładkach (7), czyli mniej lub więcej o odchudzaniu

  1. Na początek artykuł o sile drobnych przyjemności. Takich jak np. wieczorny przegląd ciekawych stron w internecie ;)
  2. Bajka o akceptacji swoich niedoskonałości- Żabula. Jak to w bajkach, wszystko się dobrze kończy :)
  3. Dieta 1800 kcal Okiem dietetyka. Jadłospis na 14 dni. Według mnie ciekawe, smaczne i urozmaicone posiłki. Można się zainspirować, albo zastosować w pełni na dobry początek, aby nauczyć się, jak powinna wyglądać zdrowa dieta.
  4. Zgadnij, jaka jest średnia wartość BMI w Polsce? Jak plasuje się on na tle innych krajów? A potem porównaj swoje przewidywania z wynikami badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przedstawionymi na infografice
  5. Następują jednak zmiany na dobre w świadomości polskich konsumentów i ich podejścia do zdrowia, przyczyn chorób i profilaktyki. Więcej dowiesz się z tej infografiki.
  6. Coś o Domowej Bogini... Na rozśmieszenie ;)
  7. Obszerny i mądry artykuł o metabolizmie i sposobach na jego zwiększenie. Obowiązkowy dla wszystkich rozpoczynających odchudzanie.  Słyszałaś/ - łeś o czymś takim jak cheat day?
  8. Czy miałabyś/ miałbyś większą motywację do odchudzania gdyby... zapłacono Ci za to?
  9. Pięknie wykonany filmik z cytatami motywującymi do działania
10. Inspiracje do Zdrowego wyzwania, które zamieszczam na moim fanpage'u. Zapraszam!


CZYTAJ DALEJ
1 kwi 2013

100 dni do bikini (6) - Zdrowe wyzwanie

Jeszcze nigdy nie stawiałam przed sobą takich wyzwań, jakie pojawiają się na wielu fitblogach (np. dotyczących nie jedzenia słodyczy przez daną ilość dni). Staram się po prostu postępować zgodnie z ogólnym planem. Ale przyszło mi na myśl, że wyznaczenie sobie ambitnego i mierzalnego celu do realizacji przez te 30 dni kwietnia może być motywujące i efektywne. Pomyślałam też, że może ktoś z Was też chciałby się do niego przyłączyć i przygotowałam małe "narzędzie" pomocne w jego realizacji :)



Prowadząc ostatnimi czasy dzienniczek żywieniowy przekonałam się, że wcale nie jem zalecanej ilości warzyw i owoców. Chciałabym to zmienić i dodatkowo- obniżyć wartość energetyczną tego, co zjadam. A przy tym jeść równie często i do syta. Jest to wykonalne, bo jak wiadomo, większość warzyw i owoców jest niskokaloryczna dzięki dużej zawartości wody, więc można nimi skutecznie wypełnić żołądek. To nie koniec korzyści! Taka zmiana w diecie może zaowocować poprawą stanu skóry (nawilżenie i zredukowanie niedoskonałości oraz cellulitu) i włosów- motywujące efekty można zobaczyć tutaj (Ostrzegam: jest to najcudowniejszy blog kosmetyczny, jaki kiedykolwiek widziałam!). 
Mój cel jest więc taki:
Minimum 5 razy w tygodniu zastąpię II śniadanie lub podwieczorek porcją owoców lub warzyw, a kolację- samymi warzywami w dowolnej ilości.
Najlepiej oczywiście, gdy będą to surowe produkty, ale dopuszczam też soki warzywne (np. na kolację w tramwaju, którą jem kilka razy w tygodniu) i mrożonki.

Jeśli masz ochotę przyłączyć się do takiego wyzwania, to przygotowałam dokument na dysku Google. Każdy, kto ma konto na gmail może go edytować. Wystarczy, że wpiszesz u góry w tabeli swoje imię/ pseudonim i każdego dnia będziesz zaznaczać "++", gdy uda Ci się zjeść porcję warzyw i/lub owoców na drugie śniadanie/ podwieczorek oraz kolację. Jeśli tylko jedną- pojedyńczy "+". A jeśli żadną to " - -". Oczywiście te osoby, które chcą jeść dodatkowo więcej owoców i warzyw, a nie  zastępować nimi posiłki są także mile widziane :)


Kod do wklejenia bannerka (dla chętnych):  <a href="http://na-dobre.blogspot.com/2013/04/100-dni-do-bikini-6-zdrowe-wyzwanie.html" target="new"><img src="http://3.bp.blogspot.com/-a3djgaw8lsk/UVnoqzKAgSI/AAAAAAAAGFM/YxScC0rgzn0/s1600/zdrowe+wyzwanie.jpg" alt="">




CZYTAJ DALEJ
TOP