3 maj 2013

Podsumowanie "Zdrowego wyzwania"/ Owocowo- warzywne inspiracje

Na początku kwietnia postawiłam sobie Zdrowe wyzwanie. Moim głównym celem było minimum 5 razy w tygodniu zastąpić II śniadanie lub podwieczorek owocami i/ lub warzywami oraz kolacje- samymi warzywami.Taki zamiar powstał z kilku powodów. Chciałam:
- po prostu postawić przed sobą jakieś wyzwanie, które będzie dla mnie ambitne i motywujące
- zwiększyć ilość owoców i warzyw w swojej diecie
- poprawić stan swojej skóry i ogólnie odświeżyć się po zimie.
Oczywiście liczyłam też na spadek wagi.


Czym zaowocowało to wyzwanie?

- Zdobyłam cenne doświadczenie w realizacji wyzwań. Zwykle działam raczej w myśl "im więcej zrobię, tym więcej będę mieć", a nie "zrobię to, choć to niemożliwe". Zdrowe wyzwanie było pewną rozgrzewką, ale nawet przy nim uświadomiłam sobie pewne przekonania, które posiadam. Ach, nie przyznałam się w poście na jego temat, że postanowiłam też, by w kwietniu zwiększyć ilość zajęć fitness i spędzać czas bardziej aktywnie (spacery!)- trochę się obawiałam, że tego nie zrealizuję. A jeśli chodzi o liczby, to w sumie nawet lepiej wypadła mi realizacja celów fitnessowych. Bo aby być ścisłą- 26 razy zastąpiłam II śniadania lub podwieczorki owocami i warzywami (zakładałam 20 razy). Kolacje- 15 z zaplanowanych 20. I żeby być szczerą, to trochę oszukiwałam, ale o tym w kolejnym podpunkcie. W każdym bądź razie jestem z siebie zadowolona :) Chcę też podziękować i pogratulować kilku dziewczynom, które wraz ze mną uzupełniały tabelkę plusami i minusami- byłyście dla mnie motywacją!


- Liczby nie kłamią- zdecydowanie w kwietniu jadłam więcej owoców i warzyw. Ale zaobserwowałam, że sugerowana przez dietetyków porcja, czyli 1 i 1/2 szklanki zupełnie mi nie wystarczała, aby czuć się najedzoną przez 3-4 godziny. Dlatego też od około połowy miesiąca "oszukiwałam" podczas kolacji, i do warzyw zjadałam np. jaja, ser biały lub żółty, wędliny- czyli białko. Dzięki temu wyzwaniu już wiem, że choć według niektórych źródeł* produkty zwierzęce powinno się jeść dosłownie kilka razy w tygodniu, to dla mnie jest to niekorzystne- nie czuję się najedzona.



- W kwestii stanu skóry trudno jest mi ocenić, czy efekty innego odżywiania, czy zmian w pielęgnacji (zaczęłam myć buzię tylko mydłem z Aleppo) najbardziej na nią wpłynęły. Niemniej jednak widzę zdecydowane zmiany na lepsze- najlepszym dowodem jest to, że przed okresem nie miałam chyba żadnych niespodzianek, a to mi zawsze doskwiera.


 - Zdrowe wyzwanie niestety nie zmieniło nic na mojej wadze. Przez ponad 2 tygodnie zmagałam się z uciążliwym zatrzymaniem wody w organizmie, a już od dawna nie miałam takich kłopotów, dlatego teraz chcę zbadać przyczynę tego problemu i coś z tym zrobić.


Co dalej?

Zdrowe wyzwanie znowu "nakręciło" moją ochotę na warzywa i owoce, a że w końcu mamy wiosnę (momentami nawet lato!), to z kontynuacją nie będzie problemu. Jednak wrócę z powrotem do większej ilości białka w diecie, bo po takich posiłkach zdecydowanie czuję się bardziej syta.


*Pitchford, P. (2009) Odżywianie dla zdrowia. Tradycje wschodnie i nowoczesna wiedza o żywieniu. Łódź: Wydawnictwo Galaktyka

11 komentarzy

  1. no to świetnie !
    jeśli masz ochotę na kolejne wyzwanie to zapraszam do mnie. prowadzę akcję: czas wybrać wyzwanie - zostaw komentarz, jeśli zechcesz dołączyć i odezwij się do mnie w tej sprawie mailowo - adres na blogu :)
    summer-body.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję :). Ciekawe wyzwanie na maj,dołączam. Też mam ten problem,że nie zawsze najadam się samą zieleniną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluje! Sam chętnie dołączę do tego wyzwania bo ostatnio mam problem z jedzeniem ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w połowie miesiąca musiałam ograniczyć owoce, bo pojawiło się u mnie uczulenie :( niestety nie doszłam jeszcze do tego, który to owoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nie zazdroszczę prowadzenia takiego "dochodzenia"- sama miałam ok. 1,5 roku temu okropne uczulenia i w pewnych okresach nie piłam mleka, potem nie jadłam pomidorów, rezygnowałam z połowy kosmetyków itd... Teraz nie jem "tylko" czekolady.

      Usuń
  5. hmmm, myślę, że za sprawką braku utraty spadku wagi stoją owoce, jakby nie było to cukier - szkoda, że mam do nich słabość, szczególnie do jabłek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Być może na etapie stabilizacji wagi będę sobie mogła pozwolić na większą ich ilość, ale póki co jeszcze nie. Ja też uwielbiam jabłka, bo można je jeść prawie w każdym miejscu :) Wystarczy skoczyć do warzywniaka, umyć i już można chrupać :)

      Usuń
  6. mydło Aleppo faktycznie działa cuda :) ale zwiększona ilość warzyw i owoców też na pewno miała na to ogromny wpływ, nie wspominając o ruchu ;)
    ja też staram się jeść więcej warzyw, bo na ilość zjadanych owoców nie narzekam :) no i nadal muszę się pilnować z ilością wypijanej wody - ciągle piję za mało :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainspirowałaś mnie do wyznaczenia sobie jakiegoś wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję wytrwania :) Już nie mogę się doczekać, aż sezon na owoce rozpocznie się na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Cie za cierpliwość i konsekwencje. Ja też stosowałam dietę warzywno owocową, jednak musze sie przyznać, że nie mam czasu na robienie domowych koktajli i podjęłam współpracę z dietą Allevo. Koktajle owocowe i warzywne zupy, super smaczne, pożywne, mega szybkie w przygotowaniu, dobrze zbilansowane bo odchudzają a dostarczają do organizmu wszelkie minerały. Dieta smaczna i skuteczna, na pewni nie chemiczna, bo to odczułby moj żołądek. Nauczyła mnie jak sie zdrowo odzywiać i poprawiła mi metabolizm.

    OdpowiedzUsuń

TOP