5 maj 2013

The Human Body Exhibition

Miał być aktywny weekend w Zakopanem, ale z racji ulew był... aktywny i bogaty poznawczo czas w Krakowie. W sobotę wybrałyśmy się z przyjaciółką na poranne zajęcia zumby i XCO (bardzo mi się podobały i niebawem o nich napiszę), a potem na wystawę The Human Body. Idąc na nią nawet nie myślałam o tym, żeby opowiedzieć o niej na blogu, ale po obejrzeniu tej niesamowitej ekspozycji stwierdziłam, że muszę koniecznie ją opisać. Myślę, że wszystkich moich czytelników łączy zainteresowanie ciałem- jego funkcjonowaniem, wyglądem i dbaniem o to, aby dzięki jego dobrej kondycji żyć jak najlepiej. Dlatego chciałabym Was zachęcić do niezwykłej podróży w głąb- dosłownie!- ludzkiego ciała, którą oferuje ta wystawa. 

źródło
  The Human Body Exhibition to ekspozycja powstała z prawdziwych, ludzkich ciał. Choć u niektórych taka informacja może wzbudzić grozę i kontrowersje, to trzeba wiedzieć, że eksponaty powstały z ciał osób, które przed swoją śmiercią wyraziły zgodę na wykorzystanie  ich w celach naukowych do publicznych wystaw. Każda z tych osób zmarła śmiercią naturalną. Tożsamość i wiek nie są znane, a ciała są przez organizatorów traktowane z maksymalnym szacunkiem i po zakończeniu wystawy zostaną przekazane do spopielenia. 
Niektórych może też przerażać myśl, że eksponaty mogą wydzielać nieprzyjemny zapach. Otóż są one całkowicie bezwonne, ponieważ zostały poddane arcyciekawemu procesowi plastynacji, dzięki czemu proces rozkładu jest zahamowany, a eksponaty- trwałe i  suche.

Wystawa składa się z 9 działów przedstawiających poszczególne układy ciała człowieka (kostny, mięśniowy, nerwowy, krwionośny, oddechowy, pokarmowy i rozrodczy), rozwój płodowy oraz dział związany z możliwościami medycyny i chirurgii. Nie znajdziemy tutaj samych rycin przedstawiających ludzką anatomię czy nakręconych za pomocą skomplikowanych urządzeń filmów- choć i takie też się znajdują. Absolutną niesamowitość tej wystawy zapewniają wykonane przez anatomów misterne eksponaty, które dają jedyną w swoim rodzaju możliwość poznania czegoś nam najbliższego- ciała! W punktach opiszę najciekawsze rzeczy, jakie zobaczyłam.
  •  wnętrze kości udowej
  • trzy najmniejsze kosteczki, znajdujące się w uchu- strzemiączko, kowadełko i młoteczek
  • większość mięśni, także te głębokie (dzięki rozłożeniu ich na warstwy)
  • szyszynkę (gdzie według Kartezjusza mieści się dusza)
  • mózg (To akurat nie była dla mnie nowość, bo na zajęciach z biofizjologicznych podstaw zachowania na studiach trzymałam nawet ten najważniejszy ludzki organ w dłoniach... Do końca życia tego nie zapomnę!)
  • wnętrze rdzenia kręgowego
  • serce i aorty- byłyśmy bardzo zdziwione, że to wszystko jest takie duże, zwłaszcza w porównaniu do mózgu
  • wypreparowany układ krwionośny, który wygląda przepięknie!
  • płuca- zdrowe i palacza (...)
  • przeponę- nie przypuszczałam, że jest ona taka ogromna!
  • wątrobę- jak wyżej
  • żołądek- warto sobie uświadomić, jakiej on jest wielkości!
  • pęcherz moczowy- jak dla mnie za mały... ;)
  • macicę i jajniki, które również mniejsze, niż zawsze mi się wydawały
  • płody z różnych okresów ciąży (Niesamowite jest to, że w 4 tygodniu ciąży widać już takiego małego robaczka, a w 8- maciupeńkiego człowieczka. W 14- cały układ kostny!)
I wiele, wiele innych. Na wszelki wypadek napiszę też, że eksponaty są przedstawione w sposób, który nie wywołuje lęku (głównie w naturalnych pozycjach lub podczas uprawiania sportu) choć przedstawione są też pewne patologiczne zmiany tkanek. Dział przedstawiający rozwój płodowy jest osłonięty i można go ominąć.
Warto patrzeć na całą tę wystawę w sposób naukowy, wyrażając szacunek dla osób, które zgodziły się przekazać swoje ciała dla poszerzenia wiedzy innych ludzi i doceniając, jak skomplikowaną maszynerią jest nasz organizm. We mnie jedynie płody wzbudziły mieszane uczucia- nurtuje mnie ich pochodzenie i oczywiście ogromnie przykre jest to, że te dzieci nie pojawiły się na świecie... Patrząc jednak z drugiej strony miałam okazję podziwiać cud, jakim jest rozwój człowieka.

Od strony organizacyjnej wystawa jest doskonale przygotowana. Na każdym dziale znajdują się foldery z przystępnymi i ciekawymi opisami każdego z układów, informacjami z cyklu "Czy wiesz, że..." a także... studenci medycyny, którzy chętnie opowiedzą o każdym eksponacie, przytoczą ciekawostki, wskażą fragmenty, na które warto zwrócić uwagę. 
Poziom informacji jest dostosowany dla każdego. Muszę napisać, że podczas zwiedzania spotkałyśmy też studentów medycyny ze stosami książek, którzy porównywali informacje "na żywo" z podręcznikami anatomii.To świadczy o tym, że nawet najdokładniejsze zdjęcia nie zastąpią widoku w trójwymiarze.

Według mnie każdy powinien zobaczyć tę wystawę, aby:
  • uświadomić sobie swoje ciało
  • zwiększyć wiedzę na jego temat
  • doświadczyć jego kunsztowności a jednocześnie... delikatności
  • wzbudzić odpowiedzialność i troskę o nie
źródło
The Human Body Exhibition trwa w Krakowie do 30 czerwca br. i w Gdańsku do 31 sierpnia br.

Strona internetowa wystawy: http://human-body.pl/
Fanpage na facebooku (klik)- warto polubić ze względu na publikowane ciekawostki
Ciekawy artykuł, m. in.  dementujący pewne plotki związane z wystawą- klik

Kto czuje się zachęcony do wybrania się na wystawę :) ? Kto już był i jakie ma wrażenia?


20 komentarzy

  1. Super:) Chętnie zobaczyłabym taką wystaw,musi być naprawdę interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym poszła ale nie mam z kim :P :D Może ktoś się jeszcze skusi w czerwcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namów kogoś koniecznie, bo to niepowtarzalna okazja! :)

      Usuń
  3. heh, ja myślę, że to była tak aktywna i bogata poznawczo sobota, że materiału starczy Ci jeszcze na kilka blogowych notek! ;) i nie mówię tylko o miejscach, które odwiedziłyśmy, ale też o ciekawych przemyśleniach, których padło wiele! (zwłaszcza na kanapie w GKazik)

    Co do wystawy- bardzo wyczerpująca relacja! W pełni oddaje nasze zdziwienia i zachwyty ludzkim ciałem. Co do ciekawych obserwacji, to ja zapamiętałam jeszcze tę otyłą panią, która wcale nie wydawała nam się otyła na pierwszy rzut oka, dopóki nie okazało się, że nie chodzi tylko o tłuszczyk zgromadzony na boczkach.. Myślę, że w kontekście treści niniejszego bloga była to interesująca obserwacja :)

    Dzięki za super sobotę- oby więcej takich!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na te przemyślenia to powinnam założyć osobnego bloga: "Berczi mówi, jak być powinno" ;)

      Cieszę się, że podoba Ci się relacja :) Rozmawiałam z moim bratem o tej pani z nadwagą i on powiedział, że dla niego też była gruba. Ale ciekawe było to, że ten tłuszcz pod nerkami jest jednak w jakiejś ilości konieczny, aby utrzymać je w odpowiednim miejscu. A teraz to sobie jeszcze tak myślę, że ona mogła rzeczywiście wyglądać obszerniej gdy tkanki zawierały jeszcze wodę :)

      Na takie soboty mamy jeszcze materiał: "babington" i piknik!

      Usuń
  4. moje marzenie żeby tram być- z racji bycia fizjoterapeutką... ahh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie warto zaplanować sobie wakacje nad morzem i skoczyć do Gdańska :)

      Usuń
  5. Bardzo chciałabym się wybrac na tą wystawę i jak tylko będę miała okazję (a mam nadzieję, że znajdzie się na to czas) to chętnie pojadę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków i Gdańsk zawsze warto odwiedzić :) Nad morzem wystawa jest przez całe wakacje :)

      Usuń
  6. chyba sie wybiore na te wystawe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz się koniecznie! W Krakowie jest przedłużona do końca sierpnia!

      Usuń
  7. Jeśli miałabym możliwość z pewnością wybrałabym się nacwystawę. Mam nadzieję,ż:) w wakacje odwiedzę Gdańsk i wtedy na pewno tam zajrzę. Mega doświadczenie zobaczyć takie niesamowite eksponaty,zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też zajrzeć do Krakowa- u nas też jest przyjemnie w ciepłe miesiące ;) A doświadczenie naprawdę mega!

      Usuń
  8. Bardzo fajny i ciekawy blog na pewno będę odwiedzać częściej :)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Wystawa w Krakowie została przedłużona do któregoś sierpnia, więc... miałam nie iść, byłam nastawiona bardzo sceptycznie, mimo że moi znajomi starali się mnie przekonać, żebym poszła z nimi. Ale dzięki Twojemu wpisowi na pewno pójdę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię zachęciłam :) Mimo pewnych kontrowersji związanych z tą wystawą naprawdę warto tam pójść- w końcu jesteśmy takimi ciekawie skonstruowanymi stworzeniami :)

      Usuń
  10. Byłam na tej wystawie. Jeśli ktokolwiek studiuje cokolwiek związanego z medycyna- nie polecam. Może dla kogoś, kto nie widział wcześniej ludzkiego ciała w kawałkach lub całego może być to ciekawe- na mnie zrobiły wrażenia tylko siatki naczyń krwionośnych- wyglądały jak dzieło sztuki, pokrojone ciała w plastry też były fajne i może jeszcze potworniak... . Reszta- taka sobie. Spodziewałam się czegoś wspaniałego, a tu kilka eksponatów wartych uwagi i tyle. Może gdybym nigdy nie widziała wcześniej takich rzeczy, byłabym pod wrażeniem.

    Dowiedzieliśmy się, że ciała są od przedstawicieli rasy żółtej. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, nie wiem jak inaczej to ująć. Są więc mniejsze.
    Dobrze wiemy, że w Chinach legalna jest aborcja niemalże do samego ukończenia ciąży. Zastanówcie się zatem, widząc te ładne, kilkumiesięczne, zdrowe płody- skąd się tam wzięły.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interesująca jest Twoja opinia jako osoby, która jest związana z medycyną. Sądziłam, że dla takich osób ta wystawa może być także niesamowicie ciekawa ze względu na to, że to wszystko nie jest całe we krwi i dzięki temu można lepiej się przyjrzeć. Ale pewnie jak się to często widuje to już nie robi takiego wrażenia.
      Układ krwionośny dla mnie też był przepiękny. Nawet powiedziałam do koleżanki, że mogłabym takie szklane naczynie postawić na półce ;)

      Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam o tej legalności aborcji w Chinach do tak późnych miesięcy (choć to w sumie logiczne, znając politykę dotyczącą urodzeń w tym państwie...), ale z racji tego, że wiedziałam, skąd pochodzą to tak podejrzewałam... Wolna od kontrowersji to ta wystawa zdecydowanie nie jest...

      Usuń
  11. Preparaty w prosektorium nie krwawią:), podobnie jak ludzie pewien czas po śmierci.

    Dziękuję za komentarz u mnie:)

    OdpowiedzUsuń

TOP