13 sie 2013

"Lekcje Madame Chic" - recenzja


 
Bawiłyście się kiedyś w damy? Szykowny strój, proste plecy, delikatna filiżanka lub kieliszek w  dłoni, rozmowy o kulturze- wiecie, co mam na myśli.

A czy spotkałyście kiedyś damę? Dla mnie taką osobą była zawsze babcia od strony mamy. Malująca się przy małym lusterku w kuchni, chodząca wieczorem w podomce ze śliskiego materiału lub czerwonego aksamitu. Sięgająca po małe kawałeczki ciasta wypielęgnowaną dłonią z zawsze (!) długimi paznokciami. Przez większość życia otyła, ale zawsze zadbana - nawet do szpitala wozi szminkę, a raz zażyczyła sobie manicure :) 

Dla Jennifer L. Scott, autorki bloga The Daily Connoisseur wzorem damy była Madame Chic, która gościła ją podczas wymiany studenckiej w Paryżu. Umiejętność pięknego życia zawdzięcza też w dużej mierze innej Francuzce - Madame Bohemienne. Po nazwiskach tych kobiet, które są oczywiście pseudonimami, można z dużym powodzeniem przewidzieć, czym cechowały się owe damy. Przedstawię Wam ich krótkie charakterystyki.

Madame Chic - perfekcyjna pani domu, bynajmniej nie w sensie pejoratywnym. Gdy truskawki na Twojej tarcie utworzą artystyczny nieład, wykrzyknie: "Non! Truskawki układa się z pomysłem, symetrycznie, koncentrycznie. Avec precision!". Zawsze - nosi elegancką garderobę. Nigdy - nie je przed telewizorem, ani tym bardziej w metrze.

Madame Bohemienne - organizatorka przyjęć z udziałem artystów, jazzem i słynnymi koktajlami. Ubrana "z nutką dekadencji", choć zawsze zadbana.

To co łączy te obie kobiety to bycie koneserkami. Codzienności. Chwil. Sztuki. Jedzenia. Ubioru. "Lekcje Madame Chic" to książka mająca na celu pokazanie, jak samemu można stać się taką osobą. Podzielona jest na trzy części: "Dieta i aktywność fizyczna", "Styl i uroda" oraz "Jak żyć z klasą".
Dla tematyki mojego blogu szczególnie interesująca jest część pierwsza.

źródło



Przyznam, że fascynuje mnie francuski paradoks polegający na tym, że Francuzi jedzą tak smakowicie (ich kuchnia jest przecież uważana za najlepszą na świecie) - pyszne tarty, creme brulee, pełnotłuste sery, masło i śmietana dodawana do prawie wszystkiego - a jednocześnie zachowują prawidłową wagę ciała* (pisałam też o tym tutaj). Co jest sekretem francuskiej diety? W pewnym sensie autorka książki (Amerykanka) odpowiada pytaniem na pytanie: "Czy Twoje podejście do jedzenia nie jest lekko neurotyczne?" Jak wynika z kartek tej książki modelowy Francuz nie je z nudów, pod wpływem stresu i emocji takich jak lęk, gniew, smutek, poczucie winy. Przeciwieństwem neurotyczności jest zrównoważenie emocjonalne, więc można uznać, że ich sposób jedzenia jest... zdrowy. Jennifer L. Scott pisze o takich cechach, jak:
  •  pozytywne nastawienie
  •  pasja do dobrego jedzenia - pod względem smaku i jakości
  •  uważność
  • szacunek do samego siebie (wyrażany np. poprzez formę podania posiłku)
Na koniec kilka cytatów:
 "Informowanie współbiesiadników o swoich nerwicach związanych z jedzeniem jest niezbyt chic."
"Kiedy jesz, jedzenie powinno pochłaniać całą twoją uwagę. Przecież w ten sposób wprowadzasz coś do swojego organizmu. Powinniśmy to robić kulturalnie i z szacunkiem dla samych siebie. W metrze jest to niewykonalne. Jeśli już musisz podjadać, rób to w sposób opanowany i elegancki."

"Potrafiłam docenić kunszt madame Chic i delektować się przygotowywanym przez nią jedzeniem. Gdybym zaspokoiła swój apetyt, dogadzając sobie wcześniej krakersem czy cukierkiem, taki efekt byłby niemożliwy. Kto by chciał pozbawiać się przyjemności zjedzenia soli z sosem beurre blanc, młodymi ziemniaczkami i fasolką szparagową, opychając się chlebem przed kolacją? Ja na pewno nie!"
"Podjadanie to przeciwieństwo szyku. W Paryżu coś takiego po prostu nie uchodzi."
"Bycie smakoszem to niezła zabawa, która może się stać dobroczynnym hobby."
Można powiedzieć, że w tych słowach nie ma nic odkrywczego. Cała ta książka nie pokazała mi jakiegoś nieodkrytego lądu czy rzeczy, o których jeszcze nie słyszałam. Wiele z nich nawet praktykuję! Ale w wspaniały sposób karmi mój własny francuski mit i z pewnością sięgnę jeszcze po nią nieraz. Szczerze, to kupiłam ją po przeczytaniu fragmentu umieszczonego na stronie wydawnictwa. Jak można zauważyć, narracja książki sprawia, że czyta się ją jak opowiadania.

Jako podsumowanie napiszę, że "Lekcje Madame Chic" to książka, którą na pewno wręczę mojej ukochanej chrześnicy, gdy będzie trochę starsza. Jest ona idealna także dla wszystkich kobiet, którym imponuje bycie damą :)

Jeśli czytałyście tę książkę - jakie są Wasze wrażenia? Czy macie ochotę po nią sięgnąć?

* Średnie BMI mieszkańców Francji to 24,5. Polaków- 25.1 Statystyczna Francuzka ma BMI 23,9, Polka- 24,8. [źródło]

CZYTAJ DALEJ
TOP