8 wrz 2013

Buty na zumbę - Nike Air Musio

Planując zakup butów na zumbę* poszukiwałam w internecie informacji, jakie modele są polecane i niestety nie dowiedziałam się zbyt wiele, więc pomyślałam, że podzielę się opinią o butach, które w końcu wybrałam - Nike Air Musio.

źródło


Zanim jednak przejdę do recenzji napiszę, w jakich butach ćwiczyłam wcześniej oraz o moich oczekiwaniach co do nowych. 
Otóż... wcześniej chodziłam na zumbę w trampkach Ecco Summer Zone. Kupiłam je w kwetniu 2009 roku i... po dziś dzień w nich chodzę. Szczerze - gdyby znowu produkowali je w całości czarne, to na pewno kupiłabym nową parę. Są to dla mnie najwygodniejsze i najtrwalsze trampki na świecie. Ich podeszwa jest bardzo miękka i elastyczna, na zewnątrz i od wewnątrz są wykonane ze skóry, dzięki czemu noga swobodnie oddycha.  

Dlaczego  kupiłam nowe buty? W sumie zmotywowało mnie do tego to, że buty te nie mają sztywnej cholewki i kilka razy moja noga się niebezpiecznie w nich wykręciła. Poza tym mają one skórzaną wkładkę, na której przy intensywnym tańcu moja stopa się ślizgała.  I byłoby w tym nieco hipokryzji, gdybym nie napisała, że chodząc często na zajęcia zaczęło mi zależeć na bardziej sportowym wyglądzie :)

Jakie były moje oczekiwania co do nowych butów na zumbę? 
  • podeszwa co najmniej tak dobrze amortyzująca, jak w poprzednich
  • sztywna cholewka i ogólnie, by but dobrze "trzymał" stopę
  • materiał przepuszczający powietrze
  • punkt obrotowy na podeszwie (bo słyszałam od instruktorki, że jest to przydatne) 
  • aby były ze skóry
  • cena w okolicy 250 - 300 zł
  • estetyka 
 Poszukiwania takich butów rozpoczęłam od wizażu i tym podobnych stron. Najwięcej dobrego przeczytałam o butach do fitnessu Nike'a, a zwłaszcza o modelu (nie pamiętam już nazwy), który jest już niedostępny w sklepach. Wśród jego odpowiedników znalazły się m. in. moje buty (Nike Air Musio), oraz Nike Musique VII. Te drugie widziałam na stopach jednej z instruktorek zumby i jeśli chodzi o wygląd to... podobają mi się o wiele bardziej od moich. Zdecydowałam się jednak na te pierwsze, bo mogłam je przymierzyć i kupić w sklepie stacjonarnym.  

Informacje ze strony internetowej sklepu sportowego:
Cholewka stanowi kombinację skóry naturalnej i syntetycznej z nowoczesnymi szczegółami, o subtelnej prostocie. Podeszwa środkowa dwuczęściowa, gwarantująca atrakcyjny wygląd oraz wysoki poziom komfortu. Pełnej długości podeszwa środkowa z pianki Phylon z wewnętrzną poduszką gazową gwarantującą doskonałą amortyzację. Podeszwa zewnętrzna z widoczną poduszką gazową oraz z punktem obrotu Pivot Point, doskonała na trening obwodowy, cardio czy taniec. Profil: stylowy, komfortowy i uniwersalny but dla nowoczesnej kobiety dbającej o formę. [źródło]



Nike Air Musio a moje oczekiwania:
  •  Świetna amortyzacja! Choć w moich trampkach Ecco odbijanie się na pięcie było naprawdę w porządku, o tyle w tych butach poczułam, co to znaczy elastyczny (bo tak to odczuwam) przód.
  • Cholewka, na której tak mi zależało, trzyma w porządku. I nie obgryza mi pięt (to moja zmora, wiele sportowych butów tak traktuje moje stopy...), o co się strasznie bałam! Z tego względu też nie kupiłam butów z taką całkiem wysoką cholewką.
  • Materiał według mnie nie jest jakiś cudnie przewiewny. Podczas zajęć nie czuję dyskomfortu, stopy mi się nie gotują, ale po - są w środku ewidentnie wilgotne (a nie mam tendencji do nadmiernego pocenia i w butach ze skórzanym wnętrzem nie zdarza mi się coś takiego)!
  • Punkt obrotowy nie sprawił, że poczułam jakąś nową jakość podczas obrotów. Choć wydaje mi się, że jest on przeznaczony do takich piruetów na stopie, a w naszych choreografiach chyba takich nie ma, więc nie miałam pewnie szansy do przetestowania tej możliwości. 
  •  Z zewnątrz buty są częściowo ze skóry. I przyznam, że są porządnie wykonane. Mam już je ponad pół roku i nie ma żadnych zagnieceń, nic się nie przetarło ani nie rozkleiło.
  • Zapłaciłam za nie 249 zł podczas promocji w sklepie Sizeer. Obecnie w internecie można je kupić nawet za 179 zł.
  • Wygląd zewnętrzny moich butów jaki jest, każdy widzi. Według mnie są... zwykłe. Czarne, pasują mi szarych spodni i czarnych koszulek-bokserek. Nie ma szału. Nadal marzę o kolorowych oldskulowych butach za kostkę ;)
  • Dodatkowe zalety: płaskie sznurówki (takie wg mnie się mniej rozwiązują) i lekkość obuwia - odczułam to głównie na swoim ramieniu :)
Podsumowując, jestem z nich zadowolona i myślę, że jeszcze długo mi posłużą.

Edycja 3.01.2015 - jak napisała jedna z komentujących osób - to są "najki niezdzierajki". Ich właściwości nadal pozostały świetne, a ich wygląd ani trochę się nie zmienił :) 


Podzielcie się proszę opiniami na temat butów, w jakich Wy chodzicie na zajęcia fitness, zumbę. Może uda się stworzyć w komentarzach do tego wpisu mały poradnik dla poszukujących takich informacji :)


* Podejrzewam, że słowo zumba, jako nazwa własna, nie podlega odmianie, ale ja odmieniam, bo nie podoba mi się fraza "zajęcia fitness typu zumba".

26 komentarzy

  1. Mnie te buty z wyglądu bardzo się podobają, lubię takie proste :) mam bardzo podobne, prawie identyczne, tylko inny model. Tańczyłam w nich kiedyś i były ok, ale w końcu kupiłam profesjonalne buty treningowe do tańca i zakochałam się w nich bez pamięci ;). Moje dwie koleżanki zumbomaniaczki też sobie je kupiły na zumbę i też są zadowolone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię i tego typu miałam już kilka par, bo noszę takie do sportowych spódnic. Ale wiesz jaki "zumba stajl" jest kolorowy, więc chciałabym na zajęciach wyglądać jak swoje przeciwieństwo na co dzień ;) Co prawda nigdy nie miałam na sobie takich profesjonalnych butów do tańca, ale oglądałam takie u koleżanki i ciekawie są uszyte.

      Usuń
    2. Możesz je podrasować zmieniając sznurówki na takie w kolorze neonowym :D

      Usuń
    3. To jest świetny pomysł! Poszukam takich!

      Usuń
  2. Są przecudne:) Wydają się bardzo wygodne,wręcz nie wyczuwalne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie są wygodne, to już chyba na wszystkich są - moim stopom ciężko dogodzić.

      Usuń
  3. mam podobne nike :D i jak to najki nie zdzierajki się psprawdzają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Najki nie zdzierajki" - nigdy tego nie słyszałam! Ale jak szukałam tych butów to radziłam się braci, którzy mają większe niż ja doświadczenie w kupowaniu sportowych butów i powiedzieli, że jak chcę mieć porządne, to tylko naje ;)

      Usuń
  4. Lubię nikę, ale nie czarne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, mi to się po cichu marzą jakieś takie fioletowo - różowo - czerwone za kostkę, ale żadnych do fitnessu takich nie widziałam...

      Usuń
  5. a ja właśnie mam nike musique, ale nie mam porównania, bo na zumbę od początku w nich chodziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nike podoba mi się przede wszystkim wyglądowo - praktycznie wszystkie ich buty mają piękny design, Twoje też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) W sumie to nie znam się na takich butach, bo dawno (chyba od gimnazjum :P ) nie kupowałam takich do uprawiania sportu... Raczej takie do noszenia na co dzień, coś a la trampki.

      Usuń
  7. Musiałabym skłamać lub zataić prawdę, gdybym nie napisała, że obie z Kasią przepadamy za Nike.

    Ja cenię markę przede wszystkim za odzież i obuwie do biegania, poza tym za niebanalny design i wygodę. "Najki" towarzyszą mi już od lat i właściwie stały się nieodłączną częścią mojego sportowego życia :) Sama planuję jesienny cykl na temat obuwia, sprzętu, odzieży sportowej i eventów organizowanych przez Nike w Warszawie. Z ciekawością przeczytałam Twój wpis! Zumby nigdy nie trenowałam, ale gratuluję dobrego wyboru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie trenowałam nigdy biegania (chyba, że do autobusu). Z ciekawością przeczytam u Was ten cykl, bo już od jakiegoś czasu przymierzam się do kupienia porządniejszych koszulek. Spodnie akurat mam z konkurencyjnej dla Nike firmy ;), ale koszulki-bokserki kupuję po naście złotych. Od prania po każdych zajęciach tak szybko się niszczą, że zastanawiam się, czy korzystniej (finansowo i... estetycznie :P ) nie wyszłabym na takiej profesjonalnej.

      Usuń
  8. Przyznaję, z bólem, że ja swoje kupiłam chyba za 30zł w Auchan.
    Ale odkąd intensywniej, dzień w dzień, prawdziwie ćwiczę, muszę zakupić porządne nowe sztywne buty, bo w tych, co posiadam, jest mi ciężko wykonywać niektóre ćwiczenia. Są zbyt giętkie. Uwielbiam je jako buty, i są naprawdę dobre, ale gdy ćwiczyć..."ćwiczysz". Jakieś tam 5 minutówki, a nie godzinne treningi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Jeszcze tę amortyzację można pominąć (wg mnie, ale nie znam się na tym), gdy się nie biega lub skacze intensywnie, ale jak są zbyt giętki to już przy wielu ćwiczeniach można sobie krzywdę zrobić. Warto "zapolować" na buty w przystępnych cenach w sklepach internetowych albo a wyprzedażach.

      Usuń
  9. Rewelacyjne buciki ! :) Sama je mam i muszę przyznać, że są bardzo wygodne i warte swojej ceny. :) Pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są warte, racja! Udany zakup miałyśmy :)

      Usuń
  10. Prezentuje się zacnie :) Bardzo interesujący dział u Ciebie a mianowicie 'psychodietetka' :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Zachęcam do zaglądania do niego :)

      Usuń
  11. Jak nie lubię sportowych butów te są tak ładne, że mogłabym je nosić nawet na codzien :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie na co dzień to bardzo, bardzo rzadko noszę sportowe obuwie, ale kusiło mnie, aby ubrać te jadąc na zumbę i nie przebierać. Jednak nie ulegałam temu, bo denerwuje mnie, jak ludzie nie zmieniają butów w klubie i potem wdychamy ten kurz i brudzimy ręce na podłodze.

      Usuń

TOP