2 wrz 2013

"Paryska dieta" - recenzja



Gdy tylko zobaczyłam  książkę "Paryska dieta" w internecie wiedziałam, że muszę ją przeczytać. "Francuzki nie tyją" oraz "Lekcje Madame Chic" rozbudziły we mnie zainteresowanie francuskim paradoksem pozostawania szczupłym jedząc pyszności, więc z niecierpliwością czekałam na przesyłkę.

Zanim przedstawię treść i moje wrażenia po przeczytaniu "Paryskiej diety" warto wiedzieć, kim jest jej autor. Jean-Michel Cohen jest doktorem nauk medycznych oraz najsłynniejszym (jak można przeczytać na okładce książki) specjalistą ds. żywienia we Francji. Stworzył  pierwsze kompleksowe centrum leczenia otyłości w swoim kraju. Występował m. in. w rodzimej wersji programu Master Chef. Zasłynął także tym, iż w 2011 roku wygrał proces o zniesławienie z Pierre Dukanem, którego dietę określił jako zagrażającą dla zdrowia.

"Paryska dieta" to książka, która na samym początku otrzymała ode mnie oklaski za tytuł i oprawę graficzną. Budzi we mnie skojarzenia związane z elegancją, wyrafinowaniem i... paryskimi kafejkami. Nie jest taka jak większość książek o odchudzaniu, gdzie zwykle występują zdjęcia warzyw i owoców oraz kolor zielony. Treść książki okazuje się być jednak napisana całkiem poważnie. Bez opisów, po których przeczytaniu mam ochotę zjeść pomidora nożem i widelcem na porcelanowym talerzyku, ale za to z czymś, co ogromnie cenię - przypisami do naukowych źródeł informacji, które podaje autor.

 W części pierwszej autor opisuje, jak niedobrze dzieje się w stylu odżywiania swielu ludzi (winiąc za to m. in. globalizację, zbyt dużą ilość przekąsek) i jak wielką krzywdę wyrządzają media kobietom, które za wzór sylwetki stawiają figurę, która często ani nie jest zdrowa, ani normalna. Z drugiej jednak strony wszechobecne reklamy sprawiają, że często bezrefleksyjnie kupujemy produkty, które skutecznie uniemożliwiają przybliżenie się do takiego ideału. "Dlatego właśnie, zagubieni w sprzecznych przekazach medialnych, ogarnięci obsesją ideału piękna, próbujemy znaleźć mniej więcej satysfakcjonujące rozwiązanie, niepewny kompromis między dobrym a szkodliwym, zdrowym a niezdrowym; kończy się tak, że zabijamy wszelką przyjemność z jedzenia. Co równie złe, oduczyliśmy się racjonalnego planowania posiłków oraz wybierania potraw i produktów, które są świeże, naprawdę smaczne i dobre dla nas."- jako osoba zainteresowana diet coachingiem podpisuję się pod tym.
W rozdziale "Dlaczego tak trudno jest schudnąć" autor zwraca uwagę na coś bardzo ciekawego - mianowicie, że nie tylko jedzenie może być nałogiem, ale też... odchudzanie. Zwłaszcza dla osób, które wpadły w pułapkę efektu jojo. Opisuje pokrótce także przyczyny przyrostu masy ciała - fizyczne (spowodowane np. lekami, menopauzą, rzucaniem palenia) oraz - co dla mnie bardzo ważne- powody psychiczne i społeczne. Jako przyszły psycholog  i osoba z doświadczeniem w walce z nadwagą zwracam bardzo dużą uwagę właśnie na takie aspekty. Za pomocą historii "z życia wziętych" opisane są takie powody jak np. zmiany życiowe, gromadzenie się w nas wielu małych stresów, które powodują duże frustracje, stosunki rodzinne oraz małżeńskie. 

Druga część książki zaskoczyła mnie. Na podstawie opisu, a może i też trochę życzeniowo, spodziewałam się szczegółowego opisu diety francuzów, rozumiejąc słowo "dieta" nie z domyślnym członem "odchudzająca", lecz jako "sposób odżywiania". I oczywiście wielu smakowitych przepisów, które są zarazem wyrafinowane, jak i sprzyjające figurze. O ile w tej drugiej kwestii się nie zawiodłam (o tym jeszcze później), o tyle w pierwszej...  autor przedstawia  swój program odchudzający o nazwie "Paryska dieta". Nie napiszę, że zachwycił mnie on, za to wprowadzenie do niego jest całkiem pouczające. Przede wszystkim Cohen opracował wzór na Właściwą Wagę (WW), czyli taką liczbę kilogramów, która jest dość szybko osiągalna i możliwa do utrzymania bez większego wysiłku. (O dziwo mi wyszła wyższa, niż mam w tej chwili, więc byłam nieco zdziwiona. Ale potem przeczytałam, że gdy utrzyma się WW przez ok. 6 miesięcy, to można ponownie określić kolejny cel, mając także na uwadze dążenie do prawidłowego BMI). We wskazówkach do diety Cohen reprezentuje realistyczne podejście do sprawy - bez hurraoptymizmu w stylu "schudniesz bez wysiłku 5 kg w tydzień", ale jednocześnie zachęca, aby dostosować dietę do siebie, gdyż tylko wtedy można ją skutecznie stosować. 

Przydatną "ściągę" dla osób na diecie stanowi rozdział "Kulinaria: podstawy". Niby wszyscy o tym wiemy, ale autor wypunktowuje tu różne możliwości przyrządzania podstawowych produktów oraz przedstawia tabelę ze sposobami zastosowania wielu ciekawych przypraw.

Dalsza część książki to propozycje menu dla trzech faz "Paryskiej diety". Faza "Cafe" jest dla mnie nie do przyjęcia (Jej nazwa jak dla mnie wzięła się od tego, że ilość jedzenia jest taka, jak podczas jednej wizyty w kawiarni. Policzyłam wartość kaloryczną dla losowego dziennego jadłospisu - 750 kcal). Jest to jednak "nieobowiązkowy i krótki rozruch", który można stosować maksymalnie 10 dni. Faza "Bistro" jest przewidziana na okres 2-3 tygodni i można na niej stracić od 3,5 do 5 kg. Faza "Gourmet" może być stosowana do uzyskania WW i "została opracowana z myślą o usatysfakcjonowaniu podniebienia i składa się z pysznych posiłków, które ułatwiają długie utrzymywanie diety".

To, co stanowi dla mnie o wartości książki "Paryska dieta"  to ciekawe jadłospisy. Gdy przeglądam jakieś gotowe diety w czasopismach czy książkach, pojawiają się często te same produkty - zwłaszcza kurczak na 101 sposobów i czasem jakaś rybka dla urozmaicenia - zwykle łosoś. Wiadomo, że szybko się to przyrządza, ale ja jestem już tak znudzona drobiem, że z wielką chęcią wypróbuję nadziewaną cielęcinę, tilapię - rybę o której istnieniu nawet nie wiedziałam, a może nawet przekonam się do jagnięciny. W tych przepisach najbardziej podobają mi się dwie rzeczy - że nie będzie takiej sytuacji: "tak pysznie brzmi, ale tyle śmietany/masła/bułki tartej trzeba dodać" oraz lista zamienników dla wielu produktów, gdy np. danego rodzaju mięsa nie dostanę w najbliższym sklepie spożywczym. Na dodatek są też propozycje dla skrobiożerców, wegetarian i menu kanapkowe. 
Co mi się nie podoba? Przyzwolenie na sztuczne słodziki, kostki rosołowe i menu rozpisane na 3 posiłki - można je jednak rozłożyć na więcej. Nieco dziwne śniadania, np. słodka bułka i gorąca czekolada. Myślę, że byłabym po nich szybko głodna, ale z drugiej strony doświadczenie dr Cohena wskazuje, że można chudnąć i jednocześnie jeść takie niedietetyczne rzeczy, jeśli wszystko się odpowiednio zbilansuje.

Ciekawe zakończenie książki stanowi "przewodnik" po lżejszych propozycjach w kartach restauracji serwujących kuchni z różnych stron świata. Zastanawia mnie tylko, jak miałabym zamówić akurat 115 g mięsa - ni mniej, ni więcej...

Podsumowując, "Paryską dietę" polecam osobom, które chciałyby chudnąć, a jednocześnie mają ochotę na finezję w kuchni. Ja zaznaczyłam już kilka przepisów, które chcę wykonać w najbliższym czasie, korzystając z jeszcze wybornych pomidorów, taniej cukinii etc.

Za przekazanie książki do recenzji bardzo dziękuję sympatycznym pracownikom Domu Wydawniczego Rebis.


Więcej o Jean-Michel Cohenie i książce "Paryska dieta":
1. O procesie z Dukanem.
2. Fanpage książki na facebooku, na którym aktualnie trwa konkurs.
3. Wzór na Właściwą Wagę.
4. theparisiandiet.com

19 komentarzy

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki i kupię ją pomimo tego, że nie muszę się odchudzać, ale zawsze warto dowiedzieć się czegoś więcej o odżywianiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będziesz z niej zadowolona, bo można też ją traktować jako książkę kucharską. A przepisy są dość proste i nie czasochłonne- trzeba się tylko zaopatrzyć w pewne "ciekawe" składniki.

      Usuń
    2. Przeglądałam ją dzisiaj, poszukam na kindle :)

      Usuń
  2. Kusi mnie strasznie, ale może jak będę mieć więcej środków finansowych. Chociaż nie chciałabym książki kucharskiej...recenzja w każdym razie przydatna, dzięki;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio najczęściej kupuję książki przez bonito - są tam o wiele tańsze. Ew. zamawiam przez empik i odbieram na miejscu - zawsze to parę złotych mniej. Co do "Paryskiej diety" to najlepiej przejrzeć w księgarni i zobaczyć, czy Ci odpowiada :)

      Usuń
  3. Jeżeli są w niej proste przepisy to chętnie kupię; dzięki za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przepisy są proste i niezbyt czasochłonne. Wymagają jednak czasem "wyrafinowanych" składników.

      Usuń
  4. super recenzja, zastanawiam się nad nią od dłuższego czasu... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. próbowałam policzyć tą właściwą wagę i jakieś głupoty mi wychodzą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wadą tego wzoru jest to, że jeśli się ma mniej niż 18 lat, nie miało się nigdy ustabilizowanej wagi po osiągnięciu pełnoletniości itd. to nie da się go zastosować. Jest on przeznaczony dla bardziej dojrzałych kobiet.

      Usuń
  6. Interesująca recenzja, rozważę zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super książka jestem jej posiadaczką. Odnośnie 3 posiłków w ciągu dnia u mnie się sprawdzają, mój organizm co dziwne reaguje na większą ilość posiłków w ciągu dnia wręcz odwrotnie niż u większości. A 3 są jak najbardziej super w moim przypadku.
    Jak widać najlepiej wszystko dopasować do siebie i słuchać swojego organizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie - nasze organizmy, potrzeby, przyzwyczajenia różnią się, dlatego trzeba być elastycznym i dopasowywać do siebie pewne "wzory". Cieszę się, że i Tobie książka się podoba!

      Usuń
  8. Widzę 750 kcal i już mnie to nie przekonuje niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście te 750 kcal zawierają tylko jadłospisy w tej pierwszej fazie "Cafe". Potem jest już więcej.

      Usuń
  9. Beato, ja dzisiaj nie o notce :) Chciałam tylko napisać, że Twój blog jest taki... uroczy.

    Dobrze się tu czuję.

    Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, jest mi tak miło :) Mam nadzieję, że rozgościsz się tu... na dobre :)

      Usuń
  10. Witam! Mam pytanie, w fazei caffe jest 10 zestawow, czy wartosc kaloryczna sniadan, obiadow i kolacji w kazdym jest taka sama, zastanawiam sie czy moge mieszac zestawy bo nie wszystko lubie. Np zpierwszego zestawu sniadanie, drugiego obiad z trzeciego kolacje, czy tak mozna? bo w ksiazce sie tego nie doczytala, a to dla mnie wazne :) Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Właśnie zajrzałam do książki i rzeczywiście brak jest tam informacji, czy można sobie "żonglować" tymi propozycjami. Ja uważam, że wartość kaloryczna każdego z tych posiłków w ramach zestawu jest podobna, więc można je mieszać. Zauważ, że ogólnie to każdy posiłek składa się z podobnych produktów: śniadania - owoców i jogurtu, obiady - warzyw, dodatków białkowych (sera, ryby, twarogu) i orzechów, natomiast kolacje to zupy warzywne oraz owoc. Pamiętaj jednak, że całość menu Cafe jest bardzo niskokaloryczna (mniej niż 1000 kcal).

      Usuń

TOP