11 gru 2013

"Dlaczego jesteśmy grube??"

Jak czas może wpływać na dietę? 

1. Codziennie mówimy sobie "od jutra zaczynam świadomie się odżywiać", czas płynie, a my nadal wyglądamy tak samo (albo gorzej!),

2. Czas mija, stosujemy dietę, nie jest nam może lekko z tym, że powstrzymujemy się od jedzenia ulubionych, kalorycznych rzeczy, ale zdecydowanie waga ma z nami lżej.




Ok, czas nie może wpływać na to, jak się odżywiamy, czy jesteśmy aktywni fizycznie. Czas tylko płynie, kropla po kropli, minuta po minucie. Lecz to, jakie jest nasze postrzeganie czasu ma związek z naszą wagą i kondycją fizyczną. Przytoczę Wam pewną anegdotę, opisaną w książce Paradoks czasu Zimbardo i Boyda.

Oprah Winfrey, uważana za jedną z najbardziej wpływowych kobiet świata, spotkała się z grupą dziewczyn. Próbowały rozwikłać zagadkę, dlaczego są grube. Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, wysłały prywatny odrzutowiec po pewnego doktora - Phila McGraw
Sprowadziwszy go, rozmowa przedstawiała się mniej więcej w ten sposób:

Oprah: Doktorze Phil, chcemy, żebyś powiedział nam, dlaczego jesteśmy grube.
Doktor Phil: Przerwałaś mi kolację z rodziną, każąc lecieć setki mil po to, żeby zadać mi to pytanie?
Oprah: Tak! Ten problem strasznie nas męczy!
Doktor Phil: Hmm, rozumiem. Tak naprawdę odpowiedź jest prosta. Prawdopodobnie zdążę wrócić jeszcze do domu na deser. Jesteście grube, ponieważ chcecie takie być.
Dziewczyny: Rozmawialiśmy na ten temat cały weekend i nie jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedzi. Naprawdę chcemy, żebyś nam to powiedział.
Doktor Phil: Aha! Więc chcecie szczerej odpowiedzi?
Dziewczyny: Tak, jesteśmy na to gotowe.
Doktor Phil: No dobra, jesteście grube, ponieważ chcecie takie być.
Oprah: Nie, naprawdę.  Możesz nam powiedzieć. Zniesiemy to.
Doktor Phil: Aaaa, teraz rozumiem. Chcecie znać pełną prawdę... Dobra, jesteście grube, ponieważ chcecie takie być.
(Zimbardo, Boyd, Paradoks czasu, s. 178)

A to arogancki, gruboskórny facet, prawda? W dużym stopniu, niestety, ma on rację. Opiszę na swoim przykładzie: niewiele razy zmuszano mnie (te wizyty u babć to jednak jest bardzo niewielki odsetek sytuacji), abym zjadła całą czekoladę, odkroiła kolejny kawałek ciasta z blachy czy wzięła dodatkową kanapkę. Jadłam je, bo tego chciałam. Chciałam przedłużyć uczucie pysznego smaku w ustach, chciałam zagłuszyć/podtrzymać jakieś emocje. Wybierałam przyjemność zamiast niezbyt pozytywnego uczucia niedosytu. Wybierałam nadwagę zamiast szczupłego (wymarzonego) ciała.

Coo? Zapytasz pewnie ze zdziwieniem. Och, no wiadomo, że nie robiłam tego świadomie. Nie mówię też, że przejrzałam swoją podświadomość i nieświadomość (choć tu akurat nie ma z czego żartować, niektórzy podświadomie mogą nie chcieć schudnąć, bo boją się np. kontaktów z płcią przeciwną lub chudość kojarzy im się z chorobą). Nie podejmowałam takiej decyzji. Ale dokonywałam pewnych wyborów nie zważając na przyszłe ich konsekwencje, czyli z teraźniejszej perspektywy czasowej. Gdybym - jak w piosence z Męskiego Grania 2013 - uważała, że Jutro jest dziś, to może bym bardziej brała pod uwagę przyszłe konsekwencje.

W tym momencie westchnęłam sobie, bo pozytywną a zarazem dyskusyjną stroną psychologii jest to, że każdy z nas jest wyjątkową i niepowtarzalną jednostką (to ta jasna strona), lecz przez to ciężko jest uogólniać różne teorie, tworzyć prawa na wzór fizyki, które u każdego by się sprawdzały. Chciałabym Wam jednak przedstawić kilka moich refleksji i wyników badań związanych z niewątpliwie występującymi wśród nas różnicami w postrzeganiu czasu. 

Wróćmy na chwilę do tych wyborów. Skupiając się na teraźniejszości najpewniej dokonamy takiego wyboru, który jest dla nas najkorzystniejszy teraz, w danej chwili. Zauważcie, że z opisów poszczególnych perspektyw, przedstawionych w poprzednim poście, można wywnioskować, że teraźniejsi hedonistyczni mogą w bliskiej styczności z tabliczką czekolady działać w stylu "Oj tam, a może jutro umrę, po co mam sobie czegoś odmawiać", a z kolei teraźniejsi fataliści: "Od zawsze byłam gruba i taka pozostanę, ta tabliczka nic w tej kwestii nie zmieni".

Oczywiście nie można zapomnieć w tym miejscu o tym, że w przypadku chęci na coś słodkiego/tłustego/kalorycznego dużą rolę mogą odgrywać nasze biologiczne mechanizmy. Głód powoduje, że stajemy się zorientowani na teraźniejszość - więc lepiej do niego nie dopuszczać. Ale co w innych sytuacjach? Najlepiej jest myśleć o długofalowych konsekwencjach. Autorzy koncepcji piszą, że osoby o przyszłościowej perspektywie czasowej wybierają zwykle zdrową żywność - pomimo tego, że może być mniej atrakcyjna i droższa. Kontrolują też swoją wagę (i nie tylko - częściej zgłaszają się na badania kontrolne, są wolni od nałogów).

Tutaj może zrodzić się pytanie: jak sprawić, aby postrzeganie czasu działało na moją korzyść?  Aby nie przerażać długością wpisu (...too long to read) w trzeciej części cyklu o czasie napiszę o tym, co to jest zrównoważona perspektywa czasowa oraz w jaki sposób do niej dążyć! :)

A czy Wy "chcecie" być grubi?  Co sądzicie o takim poglądzie?

4 komentarze

  1. właśnie mi się odechciało taką być. chyba mnie zmotywowałaś. i było too short to read, ale z przyjemnością poczekam na kolejny wpis i nadrobię poprzedni. zazwczaj myślę o zmianach, ale bardziej 'kiedyś schudnę'. to jest zgubę. ech. co się zaczęłam nad sobą przez Ciebie/dzięki Tobie zastanawiać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście skutecznie już dawno zwalczyłam w sobie podobne chęci i od kilku dobrych lat (oczywiście z okresowymi wahaniami) nie mam podobnych problemów czy wątpliwości. Aczkolwiek nie byłabym stuprocentową kobietą, gdybym od czasu do czasu nie ponarzekała, że jest mnie za dużo (choć nie jest!) ;)

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Brutalne jest stwierdzenie, że ludzie są grubi bo chcą tacy być... Ale jest w tym jakieś ziarnko prawdy. Otyli ludzie wierzą, że po prostu "tak musi być", byli grubi i będą grubi. Znam masę osób, które mają problemy z kilogramami ale kompletnie nic z tym nie robią, bo po co? Skoro jedzenie jest smaczne to po co sobie odmawiać fastfoodów czy słodyczy? Nie mówię tutaj oczywiście o osobach, które chcą coś ze sobą zrobić, ale o osobach, które wiecznie narzekają na swoją wagę a nic z tym nie robią (i wpieprzają dalej).
    Ale się rozpisałam, moim zdaniem temat otyłości to temat rzeka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wpis. Podoba mi się Twoja teoria i się w niej odnajduję... bo przyszłosć nie isteniej... jest tylko i zawsze teraźniejszość.

    OdpowiedzUsuń

TOP