26 mar 2014

8 najciekawszych informacji z książki "Zamień chemię na jedzenie"

Książka Julity Bator Zamień chemię na jedzenie przez długi czas utrzymywała się na księgarskich półkach opisanych jako bestsellery. Moim zdaniem, to bardzo pozytywne zjawisko, bo każda osoba, która zaczyna dokonywać lepszych wyborów żywieniowych przyczynia się do tego, że zwiększa się jakość i dostępność dobrego jedzenia.Recenzja tej pozycji ukazała się już na wielu blogach, więc w tym poście przeczytacie 8 najciekawszych informacji, jakie ja zdobyłam dzięki lekturze tej książki.



1. Owoce i warzywa najbardziej zanieczyszczone pestycydami 

Zgodnie z raportem amerykańskiej organizacji (EWG), której rolą jest informowanie o wpływie produktów na zdrowie człowieka i jego środowiska owoce i warzywa mogą być w różnym stopniu zanieczyszczone przez pestycydy. Do najgorszej grupy wchodzą (niestety): 
- jabłka :(
- seler
- słodka papryka
- brzoskwinie
- truskawki :( :(
- nektarynki
- winogrona
- szpinak
- sałata
- ogórki
- borówki
- ziemniaki
- zielona fasola
- jarmuż i jego odmiany

2. "Czysta piętnastka"

 Istnieje także grupa produktów najczystszych:
- cebula
- kukurydza
- ananas :)
- awokado
- kapusta
- groszek cukrowy
- szparagi
- mango :)
- bakłażan
- kiwi :)
- melon kantalupa :)
- słodkie ziemniaki
- grejpfruty
- arbuz
- grzyby

Przyznam, że trochę zasmucają mnie te listy, ponieważ produkty z listy najbardziej zanieczyszczonych jem bardzo często (np. jabłka, seler, szpinak, sałatę, ogórki, paprykę), natomiast z tej z małą ilością pestycydów – raczej rzadko...  Pocieszam się jednak tym, że te badania dotyczą Stanów Zjednoczonych, więc w Polsce ta lista pewnie wyglądała inaczej.

3. Jak zneutralizować pestycydy w warzywach i owocach?

Da się to zrobić, choć jest to metoda dla wyjątkowo zmotywowanych. Cytuję za autorką: 50 ml destylowanego octu na 4 l przefiltrowanej (najlepiej na drodze odwróconej osmozy) wody. W takim roztworze moczyć produkty przez kilka lub kilkanaście minut, a następnie opłukać. (s.137)

4. Jakiej patelni używać?

Wiadomo, że jak ktoś dba o linię, to jeśli już coś smaży, to na małej ilości tłuszczu (lub w ogóle bez niego) i najlepiej na patelni z teflonem. Ale gdy taka powłoka ulegnie porysowaniu, to ma już szkodliwe działanie. Dlatego najlepiej kupować patelnie żeliwne, pokryte emalią (autorka poleca takie z IKEI, dobrze wiedzieć), ze stali nierdzewnej lub ceramiczne. Uświadomiłam sobie tym samym, że nowe, piękne i białe patelnie w naszym domu to właśnie te ostatnie (wiecie, jak pięknie widać na nich przypalony tłuszcz? Aż odechciewa się kotletów. )

5. Jak kupić świeżą rybę?

Była kiedyś taka reklama, której hasło brzmiało "Ryba wpływa na wszystko". I ja dobrze znam zalecenia dotyczące częstości spożywania ryb, a jednak... najczęściej udaje mi się jeść wędzonego łososia lub tuńczyka z puszki. Dlaczego? Bo kupowanie ryb to nie lada wyzwanie. W małych marketach w mojej okolicy dostępna jest tylko woda z rybą – czyli pokryta taką ilością lodu, która rozmraża się pół dnia. Do sklepu rybnego nie zawsze mi się chce fatygować, a i w nim można dostać głównie ryby mrożone, choć w 5 a nie 20-procentowej glazurze. Dlatego jeśli już jadamy w domu rybę, to kupowaną w supermarketach. A do takich miejsc wiele osób nie ma zaufania i autorka książki cytuje tabelę, jak sprawdzić świeżość ryby, którą zaczerpnęła z tego bloga (link). 

6.  Jaki plastik jest odpowiedni do kontaktu z żywnością?

Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy plastikowe pudełka do przenoszenia żywności są korzystne lub niekorzystne dla zdrowia. A okazuje się, że są one wykonane z różnych tworzyw sztucznych, które posiadają oznaczenia numeryczne. Jaki rodzaj jest bezpieczny? Autorka podaje łatwą do zapamiętania rymowankę: "4,5, 1 i 2, cała reszta jest dla mnie zła". Sprawdziłam butelkę wody obok mnie  – ma jedynkę, uff :)

7. Czy oliwa z oliwek nadaje się do smażenia? 

Ten rodzaj tłuszczu tak bardzo kojarzy się z zdrowym odżywianiem, że wiele osób wyciąga z portfela kilka złotych więcej, aby smażenie uczynić mniej szkodliwym. Okazuje się, że do tego o wiele lepiej nadaje się nasz stary, dobry olej rzepakowy, masło klarowane czy smalec z gęsi. Oliwę z oliwek extra vergin można ewentualnie stosować do krótkiego smażenia i duszenia z dodatkiem wody, natomiast do długiego smażenia nadaje się oliwa di sansa (a ja myślałam, że to jest jakaś marniejsza wersja...!).

8. Kwestia kawy

Dzisiejsza rozmowa z moją mamą:
Ja –  O fu, jaka ta kawa niedobra! Od kiedy przestawiłam się na kawę mieloną to mam okropny niesmak po rozpuszczalnej.
Mama – A  mnie coś ostatnio po każdej kawie boli brzuch.
Ja – Naprawdę? Właśnie piszę teraz post na blogu o książce, w której autorka pisze,  że kawa rozpuszczalna ma większą ilość niklu i ona też miała dolegliwości żołądkowe.

Także coś w tym musi być! A w dodatku za cenę kawy rozpuszczalnej można kupić dwa razy lepszą jakościowo kawę ziarnistą. Z książki dowiedziałam się też o czymś takim jak dripper, który może się przydać np. do zaparzania kawy w pracy.

Czytaliście lub zamierzacie przeczytać książkę Zamień chemię na jedzenie? Co było dla Was najbardziej wartościowe?

15 komentarzy

  1. Jestem w trakcie, odstawiłam ją dla autora książki "Dieta bez pszenicy". Ale mam zamiar wrócić, przeczytać do końca i potem przejrzeć notatki :D Na blogu na pewno pojawi się o tych dwóch pozycjach kilka słów.

    Bałam się, że niczego ciekawego z "Zamień chemię na jedzenie" się nie dowiem a tutaj jednak jestem zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak się "siedzi" w tej tematyce, tak jak ja i Ty na blogach itd. to wiele informacji jest już dobrze znanych. Liczyłam się z tym, i dlatego tak wnikliwie czytałam, podkreślałam, żeby znaleźć dla siebie jak najwięcej przydatnych rzeczy. Te na blogu nie są zresztą jedyne, znalazłam jeszcze trochę takich "drobniejszych", dlatego jestem zadowolona, że kupiłam tę książkę. Zwłaszcza, że wiele w niej treści, które dobrze mieć pod ręką :)

      Usuń
  2. Właśnie czytam tą książkę i przyznaje że bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie się czyta tę książkę, jest tak "po ludzku" napisana :)

      Usuń
  3. też zmartwiłam się to pierwszą listą:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, dlatego trzeba szukać lokalnych dostawców. I się tym aż tak bardzo nie przejmować, bo cóż pozostaje...

      Usuń
  4. PYTANIA! czy przypadkiem zapach/smak octu nie przenika do owoców? gdzie szukać oznaczeń na butelkach? fajnie, że wyłuskałaś najciekawsze informacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety autorka nie napisała o tym, a ja jeszcze nie testowałam tej metody. Ale wydaje mi się, że skoro stężenie octu w takich proporcjach to zaledwie 1,25%, to nie powinno to mieć wpływu. Podobnie, jak przy płukaniu włosów płukanką z tego śmierdzidła ;) A oznaczenia są na podstawie butelki. W takim trójkącie składającym się ze strzałek jest cyferka. Takie same są też na różnych produktach z plastiku, choć czasem zamiast oznaczeń numerycznych są skróty. 1 - PET, 2 - HDPE, 4 - LDPE, 5 - PP :)

      Usuń
  5. Ufff, nie jest ze mną tak źle- jadam też owoce "najczystsze". Niestety moja ukochana słodka papryka jest naznaczona chemią :(

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, cóż, w takim świecie żyjemy. Trzeba to jakoś równoważyć, choć ja paprykę jadam bardzo często i teraz mi to trochę psuje tę przyjemność...

      Usuń
  6. kocham arbuza. jak miło przeczytać, że jest okey

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, miło! Uwielbiam takiego zmrożonego arbuza latem - już niedługo!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Beatko ,czy możesz nam napisać,czy już pracujesz jako psycholog. (Kilka miesięcy temu pisałaś ,że już jesteś magistrem psychologii}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pracuję póki co jako psycholog, ale wykorzystuję w swojej pracy wiele kompetencji psychologicznych. Choć nie ukrywam, że bardzo bym kiedyś chciała mieć napisane na wizytówce "psycholog" :)

      Usuń

TOP