2 mar 2014

Co mi daje blogowanie? + Share Week 2014

23 dnia ubiegłego miesiąca były 2 urodziny "Zmiany na dobre"! Z tej okazji chciałabym się z Wami podzielić tym, co blogowanie wniosło (i nadal wnosi) do mojego życia. Bo dla mnie to nie tylko prowadzenie własnego miejsca w sieci, ale także korzystanie z tego, co dają mi inni blogerzy. Parafrazując znane i nielubiane przeze mnie zdanie – dopóki nie skorzystałam z blogosfery, nie wiedziałam, że na świecie jest tylu ludzi z pasją!  


Czytając/oglądając codziennie przynajmniej kilka blogowych postów czerpię niesamowitą ilość inspiracji i energii do robienia tego, co przynosi mi zadowolenie. Zaczęłam nawet zastanawiać się, czy nie zatracam się w jakiejś naiwnej wizji świata, w którym ludzie są świadomi tego, do czego dążą, działają a nie oczekują, pięknie żyją i robią niesamowite rzeczy. A przy tym są osobami, które codziennie mijam na ulicy i spotykam w tramwaju. I wiecie co? Czasem im zazdroszczę, czasem się usprawiedliwiam, dlaczego oni tak, a ja nie. Ale wiele z tych słów, obrazów, które przepłynęły przez mój mózg osadzają się w nim jak małe kamyczki, a ja sobie je wyciągam i buduję z nich coś swojego. À propos tych kamyczków, co jest trochę na temat, a trochę nie – czasem zżymam się, że teoretycznie na wszystko mogę znaleźć gotową receptę w internecie ( jak uczyć się języka obcego, jak zarządzać sobą w czasie, jak założyć własny biznes,jak schudnąć - of course, jak żyć etc.), a jednak zamiast wziąć taką listę i punkt po punkcie się do niej stosować, to ja nadal szukam, kombinuję, wybrzydzam. Jestem bardzo zachłanna na informacje, nigdy nie zadowalam się jednym artykułem, opinią na dany temat – ma to swoje zalety, ale do wad zdecydowanie zaliczam to, że zamiast działać – zbieram dane. I przez pewien czas ogromnie frustrowało mnie to, że czytam tyle mądrych książek, artykułów, mam dużą wiedzę teoretyczną, ale tak niewiele w praktyce (dotyczyło to zwłaszcza zarządzania czasem). W końcu jednak zaczęłam zauważać, że z każdej takiej publikacji wyciągam coś wyjątkowego dla siebie i włączam w swój indywidualny system (czy to realizacji zadań, czy nauki angielskiego). I w taki sposób działa na mnie każdy wpis, który czymś mnie zachwyci.

Od dziecka uwielbiałam czytać (i pisać) pamiętniki, biografie. A blogi dają niepowtarzalną możliwość zaglądania do czyjegoś życia – i to w sposób jak najbardziej proszony i mile widziany. Na dodatek często wnoszą coś bardzo fajnego do mojego! Poniżej kilka mniejszych i większych zmian na dobre, które wydarzyły się w ciągu minionych 2 lat.

Rozwój fotograficznej pasji – odkąd pamiętam, zawsze uwielbiałam robić zdjęcia. Jeden aparat nawet utopiłam – bodajże w Balatonie – gdy miałam około 3 lat. Potem z większych przypływów gotówki kupowałam sobie aparaty: po komunii, z okazji zakończenia podstawówki, po 18 urodzinach. Przez długi czas moim celem było uwiecznianie jak największej ilości chwil – byle jak, byle by! A ponieważ przez wiele lat "prawdziwe aparaty" zostały wyparte przez małpki i kompaktowe cyfrówki to nawet nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje coś takiego, jak lustrzanka! Lecz od kiedy dowiedziałam się o tym cudzie techniki to kilka lat wzdychałam do takiego sprzętu. Aż w końcu wpadłam na genialny pomysł, aby kupić używane body i szkiełko, które umożliwi mi robienie takich zdjęć, o jakich marzyłam. A motywacji do oszczędzania i zbierania informacji na ten temat dostarczyły mi właśnie blogi! Po pierwsze – absolutnie cudowne zdjęcia na wielu stronach, które są robione przez amatorów, a nie profesjonalistów. Po drugie – chęć, aby i moje fotografie były estetyczne. Teraz, gdy mam już swojego Nikona (na którego nawet moi przyjaciele mówią per dziecko!), ciągle uczę się czegoś nowego – oczywiście kopalnią wiedzy na ten temat są blogi! Czasem aż się zastanawiam, jak to możliwe, że ludzie całkiem bezinteresownie dzielą się taką cudowną wiedzą.

Rozwój kulinarny – o rany, nie na darmo jestem psychologiem, bo najchętniej każdy taki wywód rozpoczynałabym słowami "w dzieciństwie"... Ale tu będzie krótko – każdy w końcu wie, że w dzisiejszych czasach książki kucharskie są właściwie zbędne, bo na blogach można znaleźć przepyszne przepisy, porównać kilka różnych, przeczytać komentarze, poprosić o radę... Co więcej – przed każdym wyjazdem w różne rejony Polski dowiaduję się, gdzie mogę zjeść coś pysznego i zdradzę Wam, że odwiedziłam kilka miejsc, które osobiście poleciły mi Ania z Strawberries from Poland i Marta z Feed me better.

Rozwój umiejętności pisania i... wysławiania się – wystukiwanie literek na klawiaturze to jedna z tych czynności, które dają mi poczucie flow. Robię to stanowczo za rzadko, aczkolwiek... gdybym rzeczywiście napisała na blogu wszystkie posty, jakie układam sobie w głowie, to byłoby ich co najmniej 5-krotnie więcej niż obecnie. W każdym bądź razie poniższy fotel bujany zażyczyłam sobie w wieku 9 lat od Mikołaja z myślą, że będzie on cennym eksponatem muzeum uznanej pisarki Beaty S. ;) O tym wysławianiu napisałam dlatego, że kilka lat temu na pewnym konwersatorium kolega powiedział mi, że jak czasem zabieram głos, to wychodzi z tego sałata słowna, a w ubiegłym tygodniu inny kolega jako jedną z moich silnych stron wymienił to, że... ładnie mówię po polsku. Także chyba jest progres pod tym względem ;) Ach, i jeszcze powinnam napisać, że zrobiłam sobie ostatnio test szybkości pisania na klawiaturze i została ona oceniona na "bardzo dobrze"! Tę umiejętność chyba też zawdzięczam blogowaniu (nie, nigdy nie komunikowałam się dużo na komunikatorach). ;)

Oj, widzę, że mogłabym tak wymieniać i wymieniać...  Rozwój umiejętności dostrzegania piękna w małych, codziennych sprawach, dodawanie uroku chwilom (choćby poprzez chęć zrobienia foci na bloga – wiecie, co mam na myśli), dokonywanie trafnych zakupów (Tak! Polecanie produktów ma niesamowitą siłę!), wyborów książek, filmów... I co ogromnie dla mnie ważne – budowanie pomnika trwalszego niż ze spiżu. Może i na maleńką skalę, ale... w internecie nic nie ginie, a mnie tak bardzo cieszy, że mogę się podzielić pewną cząstką siebie. Na tym skończę ten tekst z obawy, że nikt nie będzie miał sił przeczytać go do końca ;) Zwłaszcza, że w tytule posta zapowiedziałam coś jeszcze.

Trwający właśnie Share Week 2014 idealnie wpasował się w tematykę tego posta, dlatego z przyjemnością podzielę się z Wami kilkoma blogami, które uwielbiam (kolejność przypadkowa). 

Strawberries from Poland – piękne zdjęcia, piękne historie. Pisałam też o nim tutaj.

Zielone-buty – autorka potrafi wyrazić tak wiele w tak niewielu słowach. Jednym zdaniem zachęca do przeczytania książki lub obejrzenia filmu, nie zabierając nic z treści, które lepiej odkryć samemu.

Jest rudo - z niecierpliwością czekam na każdy fotograficzny tutorial!

Czasie nie uciekaj – czytam od niedawna, ale bardzo cenię za szczerość i... długie wpisy!

Mamy sposób – blog prowadzony przez dwie przyjaciółki, z którymi bardzo miło rozpocząć jest dzień przy kawie.

Design your life – tego bloga chyba niewielu osobom trzeba przedstawiać. Ale, co ciekawe, miałam do niego kilka podejść, zanim naprawdę go polubiłam. Teraz mam swoje ulubione kategorie postów, które są bardzo praktyczne i perfekcyjnie przygotowane. Cenię też bardzo Alinę za jej bezpretensjonalność, bo choć jest tak popularną blogerką, to absolutnie nie ma postawy pod tytułem "znam się na wszystkim, a jak się nie znam, to i tak się wypowiem".

Oczywiście czytam jeszcze wiele bardzo wartościowych blogów, które mają tysiące i dziesiątki tysięcy czytelników, ale w tym zestawieniu wymieniłam te, które są bardzo autentyczne i jakoś szczególnie mi bliskie :)

A teraz zapraszam Was do podzielenia się tym, co wnoszą blogi do Waszego życia :) 

    8 komentarzy

    1. oj, blogowanie daje straaasznie dużo ; ) podpisuję się pod tym zdaniem na początku posta obiedam rękami, a zaraz lęcę poobczajać blogi, które polecasz, a których nie miałam jeszcze okazji poznać. świetna jest ta inicjatywa Andrzeja! pozdrawiam!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja w tym tygodniu polubiłam na fb lub dodałam do obserwowanych już chyba z 15 blogów. Tylko kiedy to czytać, ja się pytam ;)

        Usuń
    2. Dzięki, Beatko! Tak nam miło :)

      OdpowiedzUsuń
    3. Przez ponad 15 lat czytałam " ELLE" i "Twój Styl' Wydawało mi się, że pozyskam wiedzę jak się zachowywać ,ubierać ,urządzać mieszkanie ,a przez ten czas tak się zagubiłam w dwóch pierwszych kwestiach,że to nie do wiary.Od kiedy zaczęłam czytać bloga- passion4fashion odnalazłam ,a może wróciłam do punktu wyjścia- wyczucie stylu w modzie , która pasuje do mnie.Nauczyłam się od tej młodej dziewczyny jak dobierać kolory ,buty, torebki, fasony ubrań -absolutnie nie kopiuję tego co ona ubiera ,ale ona jest dla mnie wielką inspiracją.Na pewno nigdy nie będę miała tak pięknych ubrań i dodatków ani figury jak ta dziewczyna ,ale czytanie jej bloga jest dla mnie wielką radością i znalazłam w nim więcej tego czego potrzebowałam niż we wszystkich pismach ,programach o modzie od wielu lat.To tyle o tamtym blogu a teraz Beatko troszeczkę o TWOIM .Ten blog jest bardziej skomplikowany Ty karzesz myśleć jak żyć jak zmieniać to co od lat nas męczy a jest o wiele bardziej istotne dla naszego życia niż moda .Może czytając go zmienię w swoim życiu coś jeszcze niż ...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Myślę, że także czytanie wcześniej tych czasopism mogło w jakiś sposób przynajmniej wyrobić Twój gust, abyś wiedziała, co nie jest dla Ciebie dobre. I gdy trafiłaś na blog p4f, to już wiedziałaś, że to jest to czego szukasz :) Inna sprawa, że do takich czasopism trzeba podchodzić bardzo krytycznie, bo one kreują pewną wizję życia, która niekoniecznie musi do nas przystawać... Ja też mam pewne kompleksy stworzone przez te czasopisma (głównie działy typu moda i uroda), ale też dowiedziałam się z nich wielu mądrych rzeczy, np. dzięki wywiadom z ciekawymi ludźmi.

        Bardzo dziękuję za miłe słowa o moim blogu. Jedna mała uwaga - ja nie karzę, tylko zachęcam :)

        Usuń

    TOP