9 mar 2014

Pozytywne podsumowanie – luty

28 dni lutego minęły tak szybko, a przecież to tylko 2-3 dni mniej, niż ma każdy zwykły miesiąc. Jednak był to dla mnie bardzo intensywny czas, pełen nowych wiadomości, inspiracji, ludzi i... nowych nadziei.

Pod względem aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia  nie jestem z siebie tak zadowolona, jak w ubiegłym miesiącu, ponieważ bywałam w klubie średnio 2 razy w tygodniu, choć dodatkowo dużo spacerowałam dzięki pięknej, wiosennej pogodzie. Nie mam sobie tego jednak za złe, bo byłam trochę przeziębiona i brałam udział w szkoleniach, które odbywały się także w weekendy. Za to moim sukcesem było to, że ograniczyłam ilość jedzonych słodyczy i udało mi się nawet nie jeść ich 10 dni z rzędu, co jest chyba moim życiowym rekordem ;)

Spacery o zmierzchu

Każdego miesiąca staram się brać udział choć w jednym wydarzeniu kulturalnym. W lutym byłam na Targach Rzeczy Fajnych. Jak nazwa wskazuje, można na nich nabyć przeróżne ciekawe rzeczy wytwarzane głównie przez twórców z Krakowa: biżuterię, książki, ubrania, meble, zabawki oraz to, co lubię najbardziej – jedzenie ;) Tradycyjnie już na wszelkich tego typu krakowskich wydarzeniach zaopatruję się w bajeczny hummus Amamamusi – jeśli będziecie mieli kiedykolwiek okazję go spróbować, to nawet nie zastanawiajcie się, tylko od razu bierzcie pomidorowy. Poniżej kilka zdjęć z TRF.

Makaroniki barwione sproszkowaną zieloną herbatą – pyszne!
Owszem!
;)
Mini domki i brokułowe drzewko!

Odwiedziłam także MOCAK, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Uwielbiam to miejsce, zwłaszcza jego architekturę – duże, jasne przestrzenie, szklana przezroczysta podłoga oraz czytelnia, gdzie można tak po prostu przyjść i pooglądać sobie albumy o sztuce, modzie, fotografii. I oczywiście wystawy, które moim zdaniem dostarczają nie tylko wrażeń estetycznych, ale też wielu przeżyć emocjonalnych. W tym miesiącu zobaczyłam wystawę znanych już dzięki empikowi zabawnych kolaży W. Szymborskiej, a także przedziwnych instalacji Hasiora.


Kawiarnia w MOCAKu
Czytelnia
... gdzie można się też wygodnie rozłożyć

Rzeczą, która zdecydowanie uprzyjemniała mi w lutym życie był mój nowy kubek termiczny z Tchibo. Miałam już kilka takich naczyń w swoim życiu, ale żaden nie spełniał najważniejszego dla mnie kryterium – by dało się go bezpiecznie włożyć do torebki.  Ten nie uroni nawet kropelki. Dzięki niemu jadąc porannym autobusem mogłam się rozkoszować kawiarnianym jazzem i niespiesznie popijaną kawą.



Ach, i obejrzałam film, który zbiera pochwały na wielu blogach – Czas na miłość. Mnie również on zauroczył, to zdecydowanie feel good movie, choćby z tego powodu, że wszystko jest w nim takie kolorowe – wnętrza, widoki, ludzie. A ponieważ należę do osób, które bardzo lubią przytłaczające polskie filmy, w których nic się nie dzieje, to chciałabym Was zachęcić do obejrzenia Dziewczyny z szafy. W moim odczuciu to taka polska Amelia, wywołuje uczucia od śmiechu do płaczu – i to w tym samym momencie!

Książką tego miesiąca okazała się pozycja, co do której byłam początkowo nieprzekonana – Dziecko Torey Hayden. Jak się okazało, nie jest to fikcja literacka – autorka (psycholog dziecięcy) opisuje swoje własne doświadczenia w pracy z dziećmi, a szczególnie z jedną dziewczynką. Momentami dogłębnie wstrząsająca, pokazuje jednak coś, o czym wielu dorosłych zapomina – że dziecko to przyszły dorosły, normalny człowiek. I należy je – oczywiście z zachowaniem rozsądku – traktować poważnie, nie okłamywać, szanować uczucia (nawet te absurdalne) i podchodzić do niego z empatią. Polecam wszystkim mającym kontakt z dziećmi.

Na koniec dodam jeszcze mój przepis na przepyszne pełnoziarniste scones, który to ukazał się na stronie Oxygen Cycling.


Mam nadzieję, że w Waszym lutym było dużo pozytywnych momentów – podzielcie się nimi! :)

12 komentarzy

  1. bardzo fajne i przyjemne dla oka fotografię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło jest mi to czytać :)

      Usuń
  2. Też lubię odwiedzać takie kreatywne targi! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. MOCAK! eh, odwiedziłoby się kraków... spacery przecież bardzo zdrowe, to główna moja aktywność fizyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdrowe, zdrowe :) Choć nie spala się na nich tylu kalorii co na fitnessach ;) Ale oczyszczają umysł, ładują witaminą D3 itd.

      Usuń
  4. Ależ miałaś ciekawy miesiąć :)
    A poza tym chciałam powiedzieć, że nawet nie zauważyłam, kiedy przeczytałam całego bloga ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jeszcze nikt mi nie napisał, że przeczytał mojego bloga od deski do deski - to komplement :) Mam nadzieję, że dobrze się czytało! :)

      Usuń
  5. zachęciłaś mnie do tego filmu : ) a co do lutego, faktycznie zleciał wyjątkowo szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki specyficzny, ale warto obejrzeć :)

      Usuń
  6. Te bułeczki pełnoziarniste wyglądają tak ślicznie ,bardzo chętnie widziałabym je na niedzielnym stole na śniadanko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba kiedyś zrobić :) Trwa to naprawdę krótko :)

      Usuń

TOP