23 cze 2014

Nie nadaję się na blogerkę

Troszkę zazdroszczę osobom, które żyją z blogowania. I podziwiam tych blogerów, którzy poza "normalną pracą", życiem rodzinnym itd. potrafią zorganizować się tak, by często publikować wpisy. Ja niestety tego nie potrafię.



Od końca kwietnia nie pojawił się tutaj żaden post. Jest mi trochę głupio z powodu tej nieobecności - jeśli następnym razem będzie się na taką zapowiadało, to poinformuję Was o tym. Bo według mnie jedną z najistotniejszych cech blogowania jest kontakt z czytelnikami. A takie zniknięcie bez słowa wyjaśnienia to niepoważne traktowanie.

Mimo marudnego tonu powyższych akapitów, w jednym zdaniu użyłam czasu przyszłego. Bo nie zamierzam rezygnować z blogowania. Choć przyznam, że myślałam o tym. Ale nie tak na serio ;) Za bardzo lubię to uczucie, gdy już jestem w trakcie pisania. Gdy pojawiają się nowe komentarze. I ta satysfakcja, gdy komuś podoba się to, co przygotowałam! Swoją drogą, pisałam już kiedyś o tym, co mi daje blogowanie.

Jak w takim razie dalej sobie to wyobrażam? Myślę o tym, by wprowadzić pewne zmiany :) A jak to ze zmianami bywa, trzeba zacząć robić coś inaczej albo zrezygnować z jednego na rzecz drugiego. Dlatego aby publikować na blogu częściej niż raz w miesiącu ;), chciałabym zrezygnować z niekonstruktywnego perfekcjonizmu.* Zarówno prowadzenie tego blogu, jak i całe moje dążenie do wymarzonej sylwetki to zmaganie się z przekonaniem, że jeśli nie robię czegoś doskonale, to wcale nie warto tego robić. W związku z tym chcę sobie dać więcej luzu przy tworzeniu postów. Mniej cyzelować każde zdanie, by nie narazić się na negatywne opinie. Pozwolić sobie na pisanie o tym, co w moim mniemaniu nie pasuje psychologowi - jeśli uznam to za ważne. Zaufać swoim przemyśleniom, wiedzy, doświadczeniu.** Robić więcej zdjęć do postów telefonem - ciężko mieć zawsze pod ręką lustrzankę ;) 

Mam nadzieję, że wszyscy coś na tym zyskają - ja i Wy, moi czytelnicy! A teraz zabieram się za pisanie bardziej treściwego wpisu :)



* Ależ on mi utrudnia życie! Napiszę o tym kiedyś.
** Wiecie, że zawsze, gdy przychodzi mi do głowy pomysł na jakiś psychologiczny post, to od razu myślę o tym, jakie książki lub artykuły powinnam sobie przypomnieć/przeczytać/pożyczyć/kupić aby go napisać?...

15 komentarzy

  1. Nie warto się załamywać, każda przeszkoda uczy nas czegoś i pomaga dojść do celu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zawsze się zastanawiam jak to robią te zarabiające blogi... przecież pisanie to jedno, ale odwiedzanie co raz to nowych blogów, zostawianie po sobie jakiegoś śladu po którym można wrócić do ciebie - to dopiero jest czasochłonne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego bardzo podziwiam Ulę Phelep (link poniżej), która pracuje (chyba) na etacie, ma dwójkę dzieci, męża i jeszcze tak intensywnie prowadzi dwa blogi. Na dodatek właśnie nawiązuje relacje z innymi blogerami poznając nowe blogi zostawiając komentarze - tak jak Ty to napisałaś. Zobacz jej listę "blogowych zadań do zrobienia" - robi wrażenie!

      http://urszula-phelep.com/2014/05/blogowa-lista-zadan-do-zrobienia-kazdego-dnia-raz-w-tygodniu-i-raz-w-miesiacu-darmowe-listy-do-wydrukowania/

      Usuń
  3. Czekamy.Niech już będzie mniej Ciebie,ale częściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie myślę, że dzięki temu może być więcej mnie :)

      Usuń
  4. Skoro lubisz blogować to nic tylko czas uczyć się gospodarować więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. I przede wszystkim - wejść w rytm :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za Twój powrót do blogowej aktywności :) blogowanie to trochę styl życia, jak już wejdzie w krew to staje się ważnym elementem codzienności. Ja przynajmniej tak mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się właśnie wydaje, że to potrafi wejść w krew. Zwłaszcza, jak się na bieżąco opisuje swoje doświadczenia, przemyślenia, a na świat spogląda się widząc ładne kadry ;)

      Usuń
  6. Ja zaczęłam blogować w kwietniu i już zdarzają mi się duże luki w pisaniu, mimo, że posty mam zapisane na kartce, wystarczy je przepisać. Praktycznie każdy mój post powstawał w weekend i zastanawiam się, jak niektóre blogerki są w stanie pracować i jeszcze dodawać posty w ciągu tygodnia, bo mi stworzenie jednego zajmuje cały wieczór. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podejrzewam, że one jednak w jakiś sposób rozciągają czas ;) Przecież poza pisaniem tych postów trzeba jeszcze mieć o czym pisać! Czyli trzeba wyjść gdzieś, przeczytać, obejrzeć, ugotować, doświadczyć, przetestować ... Na szczęście nie ma jakiegoś odgórnego wymogu, jak często trzeba pisać, a przerwy w blogowaniu nikomu krzywdy nie robią ;)

      Usuń
  7. doskonale Cię rozumiem, cały czerwiec nie pisałam ;) czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń

TOP