26 lip 2014

Wege buła, czyli nie-zwykła kanapka

Ostatnio stwierdziłam, że gdybym miała się zdecydować na jeden typ posiłków, to byłyby to kanapki. Idealne na śniadanie i kolacje, do spakowania do torebki, nadają się także na obiad. I można zrobić je też tak, że będą pysznym deserem!  W tym poście pokażę Wam pomysł na nie-zwykłą kanapkę, która jest bardzo sycąca i smakowita.


Co potrzebujecie do jej przyrządzenia:
1 duża grahamka
ok. 1 łyżeczka masła
garść roszponki lub innej sałaty
2 plastry sera żółtego
2 suszone pomidory*
łyżka oliwek
2 łyżeczki pestek słonecznika

*najlepiej w postaci suchej, namoczone wcześniej w wodzie i dokładnie odsączone



Przygotowanie:
Dobra, każdy wie, jak się robi kanapki :) Bułkę smarujemy masłem, nakładamy sałatę, ser, pokrojone w plasterki oliwki, paski suszonych pomidorów i posypujemy uprażonym na suchej patelni słonecznikiem - "surowy" nie będzie w smaku tak pyszny!

Smacznego!

Uwagi:
Wartość energetyczna: 524 kcal, obliczone na ileważy.pl: Zobacz produkty z mojego kalkulatora kalorii
CZYTAJ DALEJ
22 lip 2014

Slot Art Festival - dużo zdjęć i wrażeń!

Kto z Was słyszał o Slot Art Festivalu, ręka do góry! Tydzień temu wróciłam z tego wyjątkowego wydarzenia i chciałabym Wam trochę o nim opowiedzieć oraz przekazać część jego atmosfery za pomocą zdjęć.

Na początek napiszę Wam, że festiwal  odbywa się w... byłym kompleksie klasztornym! Opactwo Cystersów w Lubiążu k/Wrocławia nie funkcjonuje tam już od początku XIX wieku. Podczas II wojny światowej i tuż po większość klasztoru została splądrowana i bardzo zniszczona. Wyobraźcie to sobie - wielkie okna pozbawione fragmentów szyb, ściany odarte z tynku, surowy beton na podłodze, pozostałości kunsztownej polichromii na sufitach... A do tego jeszcze coś, co wywołuje bardzo dziwne wrażenie - wnętrze katedry całkowicie pozbawione elementów sakralnych. W takim otoczeniu przez kilka lipcowych dni odbywa się barwny i tętniący życiem Slot Art Festival, na którym byłam po raz trzeci. I na pewno nie ostatni!



Po kilku dniach spędzonych w takim miejscu nie jest łatwo wrócić do normalnej rzeczywistości. Zwłaszcza, że głowa jest wypełniona po brzegi wrażeniami. Na Slocie dzień trwa jakieś 19 godzin, ponieważ tyle jest do zrobienia! Od 11 do 16.45 odbywają się 3 tury warsztatów i wykładów. Jest ich ponad setka, więc wymienię kilka: warsztaty taneczne (salsa, taniec współczesny, irlandzki, zumba), dla hardkorów (jazda na monocyklu, chodzenie po linie, na szczudłach, le parkour i freerun), dla miłośników D.I.Y. (kowalstwo artystyczne, robienie łuków, witraży, nakryć głowy, farbowanie koszulek). Poza tym wykłady o tematyce psychologicznej, ekologicznej, podróżniczej, o sztuce, dla osób społecznie zaangażowanych - jak widzicie, jest tego mnóstwo! Pokażę Wam efekty jednego z warsztatów, w którym uczestniczyłam. Oto one:


Chcecie przepis na powyższe danie? Makaron sparzyć wrzątkiem, polać olejem silnikowym.W kubeczku zmieszać czerwoną i brązową farbę, dodać pokrojone warzywa - tak otrzymamy sos. Danie podawać posypane gumką do mazania. Można udekorować świeżą bazylią spryskaną dezodorantem i skropioną odrobiną gliceryny. Nie-smacznego!

Jak można się domyślić, nie były to warsztaty kulinarne! Przygotowywaliśmy na nich potrawy do fotografii reklamowej, poznając triki sprawiające, że danie przez długi czas wygląda świeżo i atrakcyjnie :)

Po warsztatach Slot trochę zwalnia, by zebrać siły przed wieczornymi wydarzeniami. To czas, żeby napić się kawy (fair trade'owej!) w jednej z kafejek utworzonych w klasztornych wnętrzach, poleżeć na trawie itd. ;) Co do jedzenia - osobom z Wrocławia zazdroszczę restauracji Najadacze.pl, bo codziennie jadłam tam przepyszne tortille z falafelami i hummusem.


Wieczorem robi się imprezowo. Świetną zabawę zapewniają przede wszystkim koncerty. Tego roku zostałam zahipnotyzowana przez KARI (według mnie jej muzyka ma w sobie coś z mojej ukochanej Florence and the Machine), spodobały mi się także subtelne utwory Mikromusik.
Po zmroku odbywają się też seanse kinowe. Filmy na Slocie są zawsze złożone, dotykające ważnej tematyki - to też okazja, by poznać tzw. niszowe produkcje. Po projekcjach jest czas na świetnie prowadzone dyskusje. Z tegorocznych filmów polecam Wam "Dziewczynkę w trampkach" - porusza trudne problemy, ale przy tym jest "lekki" i optymistyczny. W świetny sposób obrazuje siłę pewności siebie i jak wielkie znaczenie dla motywacji ma dobry motyw.



Poza tym całym bogatym programem jest jeszcze coś, co niełatwo mi ująć słowa. Mowa oczywiście o klimacie tego festiwalu. Na Slocie wszystko jest takie kolorowe, roztańczone, pulsujące, żywe. Wszędzie coś się dzieje. Na placu grupa osób uczy się kuglarskich sztuczek, tu kilku chłopaków gra na przypadkowych przedmiotach, tam punki stawiaja irokeza. Mała dziewczynka tańczy stojąc w kaloszach w środku kałuży. Starsza pani robi na drutach, kto inny robi dredy. W umywalni jedni myją garnki, drudzy włosy, trzeci zęby ;) Właściwie mijają Cię tu osoby w każdym wieku, na wózkach, z dziećmi, z psami. Ludzie w glanach, trampkach, airmaxach, złotych sandałkach, boso. Te kilka dni to niesamowita przestrzeń do chłonięcia wrażeń, rozwoju, poznawania, inspirowania się, dziwienia... Dobra, nie będę się już tak rozpisywać, bo i tak już pewnie popadłam w grafomanię ;) Bądźcie na Slocie za rok, mam nadzieję, że dam radę znowu pojechać!

Strona internetowa Slotu.
Dużo ładnych zdjęć z festiwalu można obejrzeć na MoBloguje
CZYTAJ DALEJ
TOP