27 sie 2014

Grecka dieta - kulinarne wspomnienia

Nareszcie wena do pisania zastała mnie w czasie, gdy mogę spędzić wieczór przed komputerem! Już trzy tygodnie minęły od mojego powrotu z Krety - wakacji, o których marzyłam od 3 lat. Podczas wyjazdów jedną z największych przyjemności sprawia mi turystyka kulinarna - zwiedzanie knajpek, placów targowych, cukierni. I oczywiście próbowanie nowych rzeczy. Co do ostatniego, to nie zawsze tak było. Kiedyś najchętniej zamawiałam rzeczy, które brzmią jak najbardziej znajomo. Nawet we Francji jadłam spaghetti a'la carbonara... Teraz staram się zamawiać takie potrawy, których nigdy wcześniej nie jadłam. Marząc o wakacjach na Krecie w pierwszej kolejności widziałam turkusowe morze, jasny piasek i wąskie uliczki nadmorskich miasteczek (które będę fotografować), zaś w drugiej... nie mogłam się doczekać, aby spróbować tych wszystkich dań, których opisy brzmią tak smakowicie. Zauważcie, jak wiele jest lokali z kuchnią włoską, meksykańską czy francuską. A znacie jakąś grecką tawernę? W Krakowie przy Grodzkiej odkąd pamiętam jest jedna, dość archaiczna restauracja, słynąca głównie z... kebabów.  Dlatego tak bardzo chciałam spróbować czegoś, co jest charakterystyczne dla tamtejszej kuchni. W tym poście opiszę Wam, jak wyglądała moje doświadczenia z greckim sposobem odżywiania - bo słowo "dieta" pochodzi ze starogreckiego diaitia i oznacza "styl życia".


Przygotowując się do wyjazdu wyczytałam, że kreteńska kuchnia jest najzdrowszą spośród wszystkich zachodnioeuropejskich sposobów odżywiania. Przeprowadzono nawet badania medyczne, które wykazały, że mieszkańcy tej wyspy ogólnie żyją dłużej w zdrowiu, rzadziej ulegają zawałom i chorują na raka w porównaniu do innych mieszkańców Europy i Ameryki. Wbrew pozorom wytłumaczenie tego jest proste - tradycyjna kuchnia kreteńska składa się z bardzo dużej ilości warzyw i owoców, oliwek, oliwy, chleba oraz niewielkich dodatków białkowych w postaci koziego mleka, sera, orzechów laskowych i ryb. Ciekawy jest ich rozkład posiłków w ciągu dnia. Zgodnie z informacjami od pilotki, Grek na śniadanie je... kawę i ciastka! Potem posila się owocami i warzywami oraz... sucharkami! Dopiero kolacja jest obfita i sycąca. Ciekawostka - byłam ogromnie zaskoczona, gdy okazało się, że w supermarkecie o logo identycznym jak Carrefour nie ma działu z świeżym pieczywem, lecz jest szeroka półka z przeróżnymi rodzajami sucharów! Podobnie w piekarni, gdzie można kupić takie pieczywko w postaci suchych, przekrojonych bułek, małych paluszków z sezamem na słodko, wytrawnych kwadracików z czarnuszką i temu podobne. Jak się dowiedziałam, są one tak popularne, ponieważ można je długo przechowywać w niezmienionym stanie, są pożywne i lekkostrawne.

A teraz - moje kulinarne wspomnienia. Na początek najbardziej znane danie, czyli sałatka grecka taka, jak ją widzi Grek. Pięć roślin: oliwki, cebula, pomidor, papryka, ogórek + feta + oliwa + ocet + przyprawy. Jak widzicie, nikt tu nie bawi się w precyzyjne szatkowanie - wszystko jest pokrojone wręcz od niechcenia, jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. No i nie dojrzycie tutaj ani listka sałaty! Ale w tej sałatce tkwi jakaś magia, serio! Ona smakuje tak wyjątkowo, że ma się ochotę ją zajadać codziennie. I choć nie mogłam w to uwierzyć, na obu fotografiach mieści się sycąca porcja dla dwóch głodnych osób. Choć trzeba przyznać, że chleb też robi swoje, bo jest taki zbity i ciężki.


Dużym zaskoczeniem okazał się dla mnie tradycyjny jogurt. Polskie jogurty typu greckiego są dobre, ale wydaje mi się, że smaku dodaje im przede wszystkim to, że mają w składzie dużo tłuszczu. Czytając o kreteńskich deserach dowiedziałam się, że jednym z niewielu takich typowych dla tego kraju przysmaków jest jogurt z orzechami i miodem. Byłam zawiedziona, bo nie brzmi to jakoś wyśmienicie. Na miejscu zmieniłam zdanie. Zarówno podawany na hotelowych śniadaniach, jak i ten dostępny w supermarkecie jogurt jest... boski. Tak gęsty, że ledwo odrywa się od łyżki (ale nie galaretowaty, jak polskie), kremowy w smaku, z prawie niewyczuwalną kwaskowatą nutą. Właściwie to bardziej przypomina serek. Co ciekawe, nawet odtłuszczony był pyszny. Podejrzewam, że to zasługa innego typu bakterii i mleka.

 Od powrotu do Polski testuję różne jogurty greckie i póki co najbardziej zbliżony smak i konsystencję ma ten marki "Greek style" oraz ... serek "Bieluch"!

Jednym z najpyszniejszych i łatwych do odtworzenia dań jakie jadłam był imam. Zapiekany bakłażan nadziewany pomidorami i cebulą z plastrem sera feta, posypany żółtym serem. Zadziwiająco proste, a takie pyszne.


Na mojej liście rzeczy do spróbowania było jeszcze kilka rzeczy:

Musaka, czyli zapiekanka z cukinii, bakłażana, ziemniaków i mielonego mięsa pod kołderką z sosu beszamelowego. W przewodnikach piszą, że to coś podobnego do lazanii, ale według mnie smakuje o niebo lepiej. To chyba za sprawą dość nietypowych, jak na danie obiadowe przypraw korzennych, zwłaszcza cynamonu.

Dolmadakia - niewielkie "krokieciki" z ryżu i warzyw zawijane w liście winogron, podawane z greckim jogurtem. Kolejny strzał w 10 - grecka kuchnia naprawdę mi odpowiada. To danie jest serwowane jako przystawka, ale na nieduży głód nadaje się jako danie główne.

Souvlaki - tutaj niestety się zawiodłam, ponieważ menu mnie wprowadziło w błąd i zamiast wieprzowego szaszłyka zamówiłam wersję z kurczaka, który był kompletnie bez smaku. Na dodatek podano go z górą frytek - ostatnią rzeczą na którą można mieć ochotę w 35-stopniowym upale.

1. Mrożony jogurt, 2. Musaka, 3. Dolmadakia, 4. Sklep rybny.


No dobrze, a co na deser? W greckim upale najlepiej smakowały lody i mrożone jogurty, ale próbowałam także tradycyjną baklavę - przepyszne i prze-słodkie ciastko zrobione z warstw ciasta filo, siekanych orzechów i miodu.


Zwiedzając kreteńskie miasto Chania udało mi się odwiedzić zabytkową halę targową, wybudowaną na planie krzyża na początku XX wieku. Spodziewałam się, że zobaczę tam stoły uginające się pod ciężarem owoców, stoiska z rybami (zwłaszcza, że jest to miasto portowe) i sery prosto od kozy, ale chyba odwiedziłam to miejsce o zbyt późnej porze, lub po prostu... jest to miejsce nastawione głównie na turystów. Niemniej jednak trochę poczułam taki targowy klimat.










 Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pojadę do Grecji i będę mieć okazję spróbować więcej pysznych rzeczy. Jestem ciekawa Waszych smaków z podróży! A może znacie jakieś polskie restauracje z kuchnią grecką?
CZYTAJ DALEJ
TOP